• Od marca 2024 r. BMW w Niemczech udostępniło kierowcom funkcjonalności automatycznej jazdy na poziomie 3
  • Są to systemy będące w seryjnej produkcji, montowane w niektórych modelach BMW
  • Funkcjonalności te dostępne są w samochodach sprzedawanych na rynku niemieckim – BMW kupione w polskim salonie mają je zablokowane
  • Korzystanie z systemu wymaga przyzwyczajenia i odrobiny wprawy, kto jednak się nauczył, ten odpoczywa podczas długiej podróży
  • Komunikacja z samochodem odbywa się – ze strony człowieka – za pomocą spojrzeń

BMW Petera zamierza zabrać mnie na przejażdżkę po niemieckiej autostradzie, tymczasem jednak Peter upewnia się, czy nie zapomniałem prawa jazdy. Bo tak: BMW i5, do którego wsiadamy, to jeden z modeli opcjonalnie wyposażony w "pilota osobistego" (ang. Personal Pilot), który potrafi sam jechać wyznaczoną trasą z prędkością autostradową, zmieniać pasy i wyprzedzać, jednak na dojeździe do autostrady może mi tylko trochę pomagać. W mieście będzie pilnować czerwonych świateł, nie ma jednak prawa kierować za mnie. No i, choć mówimy o trzecim poziomie zautomatyzowania jazdy, to jest to taka niepełna trójka: autopilot prowadzi, kierowca odpowiada w 100 procentach.

Uśmiechnij się, jesteś w ukrytej kamerze

Ustawiam fotel, kierownicę, reguluję wyświetlacz Head-up. Będziesz pod obserwacją – ostrzega Peter. Okazuje się, że obowiązują pewne reguły: w górnej części wyświetlacza (tej jego części za kierownicą, zwanej wirtualnym kokpitem) za szkłem ukryta jest kamera, która obserwuje wzrok kierowcy. Kamera nie może być zasłonięta przez koło kierownicy. Kierowca może mieć jednak okulary, nawet przyciemnione. Kamera obserwuje spojrzenie kierowcy: przez większość czasu system upewnia się jedynie, czy kierowca nie zasnął, co jest zabronione, ale chwilami też będzie prosić go o zgodę na wykonanie manewru, który rozważa. Podobno, jeśli chodzi o interfejs białkowy, czyli kierowcę – wstępna nauka trwa 10 minut. To proste i ma ułatwiać kierowanie, a nie je utrudniać.

Personal Pilot Level 3 BMW: zaczyna się jazda

Zgodę na wyprzedzanie kierowca wydaje, spoglądając w lewe lusterko Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Zgodę na wyprzedzanie kierowca wydaje, spoglądając w lewe lusterko

Aby auto wiedziało, gdzie jechać, trzeba uruchomić nawigację. W tym systemie aktywna i wysokiej jakości nawigacja (dostawcą jest firma HERE) jest kluczowa, ponieważ dostarcza informacji na temat otoczenia. Ustawiamy więc cel, startuję system i jedziemy. Pech, że pierwsze kilka km poruszamy się po rozkopanym odcinku autostrady na wysokości Monachium i system nie wyraża zainteresowania przejęciem kierownicy. Propozycja włączenia systemu pojawia się dopiero po opuszczeniu placu budowy. Włączamy.

Autostrada jest trzypasmowa i BMW trzyma się środkowego pasa. System utrzymuje prędkość nieco poniżej limitu – na ile pozwala samochód jadący przed nami. Peter tłumaczy, że BMW na takiej drodze domyślnie trzyma się środka, uznając, że prawy pas jest dla ciężarówek. Istotnie, na prawym jest dużo wolniej jadących pojazdów, nie ma tam czego szukać. Zapchany jest także lewy pas, dlatego na razie nie ma wyprzedzania.

Dozwolona prędkość to 130 km/h, my jedziemy 90, na lewym pasie robi się luźniej – i w tej chwili wyświetla się komunikat: możliwe wyprzedzenie. Zadaniem kierowcy – jeśli się zgadza – jest spojrzeć w lewe lusterko. Spoglądam w lewe lusterko. Włącza się kierunkowskaz, auto zjeżdża na lewy pas, wyprzedza, znów kierunek i po chwili znów jesteśmy na środkowym. Peter z BMW wyjaśnia, że system nigdy nie zdecyduje się wyprzedzać na autostradzie z prawej, bo to zabronione. Można to zrobić w każdej chwili ręcznie, "ale pilota w to nie mieszaj".

Przy okazji dowiaduję się, że na dwupasmowej autostradzie auto domyślnie trzyma się prawej strony, tylko na trzypasmowej wybiera środek.

Co mi się nie podoba:

  • w wielu wypadkach, prowadząc sam, wcześniej zdecydowałbym się na wyprzedzanie, być może irytując nadjeżdżających z tyłu – automat jedzie supergrzecznie i może nawet zbyt bezpiecznie
  • gdy pojawia się jakiekolwiek ryzyko złamania reguł, system nie decyduje się na wyprzedzanie – np. w sytuacji, gdy wyprzedzany jedzie tylko nieznacznie wolniej od obowiązującego limitu

Co mi się podoba:

  • auto perfekcyjnie, perfekcyjnie (!) trzyma się środka pasa ruchu, także na zakrętach.
  • po przetestowaniu czujności systemu czuję się całkiem bezpiecznie w tym układzie. System nie zwraca uwagi na chrapanie, ale gdy na 10 sekund przymykam oczy, odzywa się "ding, ding, ding". "Wykryto rozproszenie kierowcy". Dalszy brak reakcji oznacza, że po chwili włączy się alarm "wykryto niezdolność kierowcy do jazdy" i po kolejnych sekundach system zahamuje, włączy światła awaryjne. Poudawaj jeszcze chwilę, że śpisz, a przyjedzie karetka.

W ogóle można odnieść wrażenie, że system ma niewiarygodnie więcej "bezpieczników" niż mają Tesle od lat jeżdżące po amerykańskich autostradach "na autopilocie".

Jest pięć poziomów automatycznej jazdy. BMW jest (prawie) na trzecim

Branża rozróżnia pięć poziomów zautomatyzowania pojazdów:

Poziom zero – brak elementów kierowania automatycznego.

Poziom 1 – obecność na pokładzie pojedynczego systemu wspomagania kierowcy albo więcej niż jednego systemu, jeśli nie działają one razem. To np. osobno działający adaptacyjny tempomat lub osobo działający układ kontroli pasa ruchu.

Poziom 2 – więcej niż jeden system automatyczny działające wspólnie – np. powiązanie adaptacyjnego tempomatu a aktywnym układem kierowniczym. Auto samo przyspiesza, zwalnia i skręca, ale pod stałym nadzorem kierowcy, który może nie kierować jedynie przez bardzo krótki czas.

Poziom 2+ ("prawie trzy") – auto w zasadzie zdolne do automatycznej jazdy w pewnych warunkach, z zastrzeżeniem, że niezbędna jest stała kontrola ze strony kierowcy.

Poziom 3 – w pewnych sytuacjach pojazd może całkowicie przejąć zadania kierowcy – na autostradzie albo np. podczas jazdy w korku, wówczas samoczynnie przyspiesza, zwalnia, zatrzymuje się i rusza, a także skręca. W każdej chwili kierowca może być wezwany do przejęcia kontroli nad autem. Samochód musi być zdolny do monitorowania obecności i stanu kierowcy. Jednocześnie jest to najniższy poziom, przy którym kierowca może czasowo wyłączyć się z kontrolowania sytuacji na drodze. Przy pewnych zastrzeżeniach można przyjąć, że BMW jadące samo na autostradzie wypełnia wymagania poziomu trzeciego. Kierowca wciąż jednak odpowiada za to, co robi samochód, cały czas musi czuwać.

Poziom czwarty: pojazd zdolny do całkowicie samodzielnego poruszania się na określonych trasach. W sytuacjach, gdy warunki zewnętrzne przerastają możliwości układów kontroli i sterowania, pojazd z wyprzedzeniem powinien wezwać kierowcę do przejęcia kontroli albo – przy jego braku – bezpiecznie zatrzymać się.

Poziom piąty: pojazd zdolny do całkowicie autonomicznej jazdy w każdych warunkach, obecność na pokładzie kierownicy i innych elementów sterowania jest opcjonalna.

Ciekawostka: BMW jest przystosowane do automatycznej jazdy w trudnych warunkach: nie boi się ulewnego deszczu, do pewnego poziomu także śniegu – czujniki i obudowy radarów są podgrzewane, aby rozpuścić śnieg.

W mieście system widzi czerwone światła. Niestety, prawie wszystkie

Na ekranie widać, że system rozpoznał czerwone światło Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Na ekranie widać, że system rozpoznał czerwone światło

Pilot w BMW pomaga także w mieście i wykazuje wyższość nad starszymi systemami, które, co do zasady, w ogóle nie rozpoznawały czerwonych świateł. W tym kontekście używanie w warunkach miejskich aktywnego tempomatu może być niebezpieczne – jeśli jedyną barierą jest samochód jadący przed nami, co będzie, gdy ten przed nami przejedzie na żółtym?

Aktualne modele BMW rozpoznają już czerwone światła (najwyraźniej bazując na danych zawartych w fabrycznej aktywnej nawigacji), a samo z siebie widzi kolory na wyświetlaczach – i gdy trzeba, auto zwalnia lub zatrzymuje się samo. Nie jest w tym jednak nieomylne, dlatego ten element systemu należy traktować jedynie jako ciekawostkę.

Ale na autostradzie można korzystać z pilota śmiało – i można mu na ogół ufać. Opcji, aby doszło do wypadku z powodu zaśnięcia kierowcy, właściwie nie ma.

W Polsce na razie autopilot w BMW nie zadziała, a w samochodach kupionych w naszym kraju funkcjonalność ta pozostanie nieaktywna. Co by nie mówić o polskiej infrastrukturze drogowej, nie jest jeszcze na to gotowa, nie wspominając o przepisach, które na razie na korzystanie z takich rozwiązań nie pozwalają.