• Zużycie autogazu mierzone w litrach jest wyższe niż zużycie benzyny
  • Rachunek utrudnia zużycie pewnej ilości benzyny – nie tylko potrzebnej na rozruch zimnego silnika, lecz także podczas normalnej jazdy, gdy pracuje instalacja LPG
  • Procent zużycia benzyny podczas jazdy na gazie jest różny – zależy od ustawienia instalacji, ale w wielu wypadkach także od prędkości obrotowej silnika
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

Dedykowana instalacja LPG, którą można zamówić wraz z SsangYongiem Korando 1.5, to tak naprawdę instalacja montowana nie w fabryce, a w polskim warsztacie. Zaleta tego rozwiązania to fakt, iż można ją założyć w nowym aucie bez utraty gwarancji. Ta instalacja to typowy układ wtrysku gazu montowany w silniku z bezpośrednim wtryskiem benzyny, obecnie rynkowy standard. Idealny zestaw, aby przypomnieć sobie, jak jeździ się autem na LPG i o ile naprawdę wychodzi taniej, bo – pamiętajcie! – reklamy instalacji gazowej całej prawdy nie mówią! A zatem...

Jedzie na LPG, spala… benzynę

 Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat

Ustawienie instalacji LPG w taki sposób, aby silnik zużywał benzynę także podczas jazdy na gazie, ma głęboki sens, najlepiej wręcz, aby była ona ustawiona w taki sposób, aby tej benzyny przesadnie nie oszczędzać. Owszem, jeździmy na gazie, żeby było taniej i chcielibyśmy unikać zużywania drogiej benzyny, jednak odpowiednia dawka benzyny nie tylko zapewnia płynną, niemal idealną pracę silnika zasilanego gazem, lecz także zapobiega usterkom. Chodzi o usterki głowicy silnika – to awarie tego formatu, że potrafią "pożreć" oszczędności z jazdy na LPG zbierane na dystansie kilkudziesięciu tysięcy kilometrów! Jak to działa?

Wiadomo, że benzyna (zawsze tak było, w starszych konstrukcjach również) potrzebna jest do uruchamiania zimnego silnika. Przed erą bezpośrednich wtrysków paliwa benzyna potrzebna była jedynie do rozruchu – gdy silnik osiągnął temperaturę pozwalającą na poprawną pracę instalacji, następowało automatyczne (bardzo, bardzo dawno temu ręczne) przełączenie zasilania na gaz. W nowoczesnych autach silnik przez cały czas karmiony jest dwoma rodzajami paliwa – jednocześnie pracują i wtryskiwacze benzyny, i wtryskiwacze LPG. Dla silnika to dobrze, ponieważ sam autogaz nie jest dla niego przesadnie zdrowy.

Silnik spala i gaz, i benzynę – po co?

Gdy pojawiły się układy bezpośredniego wtrysku benzyny (wtryskiwacze benzyny dawkujące paliwo bezpośrednio do komór spalania), skończyło się jeżdżenie na samym LPG. Benzyna przepływająca przez wtryskiwacze benzyny nie tylko zasila silnik, ale też chłodzi same wtryskiwacze. Po całkowitym wyłączeniu oryginalnej instalacji paliwowej, gdy silnik pracuje na LPG, doszłoby do przegrzania wtryskiwaczy! Wymyślono, że aby temu zapobiec, podczas zasilania gazowego wtryskiwacze benzyny też będą pracować – przynajmniej trochę: w takim wypadku silnik dostaje w większości LPG, ale też trochę benzyny – ta współpraca dwóch niezależnych układów paliwowych jest dla kierowcy absolutnie niezauważalna.

Z czasem zauważono, że aby uniknąć usterek silnika typowych dla zasilania gazowego, należy dodatkowo wspomóc układ gazowy w chwilach największego obciążenia, gdy instalacja nie jest w stanie zapewnić silnikowi odpowiedniej ilości odpowiednio podanego paliwa. Przy szczególnych obciążeniach silnik – o czym kierowca nie wie – jest zasilany wyłącznie benzyną, choć instalacja LPG cały czas jest włączona. Tak można ustawić instalację także w silnikach bez bezpośredniego wtrysku benzyny po to, aby uniknąć niekontrolowanego zubażania mieszanki paliwowo-powietrznej, co prowadzi do przegrzania głowicy – oszczędność z jazdy na gazie jest mniejsza, ale i usterek jest mniej.

SsangYong Korando 1.5 LPG – jak sprawdzić, ile pali?

 Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat

W reklamach instalacji gazowych często trafimy na sugestię, że silnik na LPG pali o 15 proc. więcej gazu niż benzyny. To, delikatnie mówiąc, optymistyczne założenie! Ilekroć miałem auto na LPG, nigdy – licząc uczciwie – nie udało mi się zejść ze spalaniem gazu poniżej schematu: zużycie benzyny plus 30 procent!

Jednocześnie, niezależnie od tego, czy silnik pobiera benzynę tylko w fazie rozruchu, czy także do jazdy, to niewielkie zużycie benzyny sprawia, że łatwo się pomylić w obliczeniach: owszem, w wielu autach notujemy spalanie LPG zaledwie o kilka-kilkanaście proc. wyższe od spalania benzyny (albo w ogóle jest ono takie, jak spalanie benzyny), no ale benzyna z baku też znika i wypada doliczyć ją do rachunku. W przypadku Korando, wybierając się w dalszą trasę, zatankowałem samochód pod korek. Jak bardzo pod korek? Bardzo: gaz – do odbicia zaworu, a benzynę – po pierwszym odbiciu pistoletu "kapałem" do baku jeszcze przez kilka minut aż do momentu, gdy bak całkowicie się odpowietrzył i już nie przyjmował więcej paliwa (nie powtarzajcie tego za często we własnym aucie!).

SsangYong Korando 1.5 LPG – jak jeździ?

Przy temperaturze ok. 10 stopni Celsjusza, gdy silnik jest zimny, instalacja LPG uruchamia się po przejechaniu mniej niż kilometra. Moment ten jest słyszalny, gdyż klika wówczas zawór w butli z gazem, widać też zmianę wskazań na przełączniku LPG. Nie czuć natomiast pogorszenia osiągów – zwykle w przypadku dobrze wyregulowanych instalacji można zmierzyć spadek momentu obrotowego na LPG o kilka-kilkanaście proc., ale nie musi być to wyczuwalne. Korando na LPG jeździ znakomicie – płynność pracy silnika jest wzorowa, jest moc, skrzynia biegów pracuje idealnie. Pracuje też układ start-stop: gdy silnik uruchamia się po automatycznym wyłączeniu, po sekundzie-dwóch słuchać klik zaworu w butli – znów silnik pracuje na LPG; potem znów – gaśnie, startuje na benzynie i przełącza się na gaz. Trochę to nie ma sensu, bo te chwile, gdy silnik nie pracuje, są bardzo krótkie i nie generują oszczędności, w końcu rośnie przy tym zużycie benzyny.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

SsangYong Korando 1.5 LPG – jaki ma zasięg?

Zatankowanym pod korek autem ruszam w trasę – głównie drogą ekspresową, na trasie mam też kawałek autostrady, gdzie się da, jadę 130-140 km/h, ale też dłuższy kawałek ok. 70 km/h. Komputer pokładowy, choć jadę na gazie, pokazuje spalanie tak, jakbym jechał na benzynie. To normalne w autach z instalacją LPG, ale dopóki znamy się mało, nic mi nie mówi. Po 240 km na wskaźniku LPG widzę ostatnią kreskę i rozglądam się za stacją. Po przejechaniu 252 km tankuję gaz – wchodzi tylko… 23,72 litrów LPG za niecałe 90 zł, co oznacza, że po pierwsze, pływak w butli okazuje się nie najlepiej wyregulowany, a po drugie, zużycie gazu jest wręcz niższe od wskazań komputera pokładowego dla benzyny! Zjechałem na stację za wcześnie, do pustego baku powinno wejść 35 l LPG, może nawet trochę więcej... Podejrzewam, że zwłaszcza w chwilach, gdy jechałem szybko, silnik wypalił sporo benzyny, czego na razie nie widać po wskaźniku. Jadę dalej i dojeżdżam do celu zadowolony: auto jedzie sprawnie, jest może i trochę toporne, ale jednocześnie przyjemne, w miarę ciche, wykończone niebiednie. Instalacja gazowa w niczym nie przeszkadza, no może w tym, że butla zajmuje miejsce, w którym lubię mieć pełnowymiarowe koło zapasowe.

W każdym razie okazuje się, że współspalanie benzyny ma, obok wad ekonomicznych (obniża opłacalność jazdy na gazie) także i zalety: zasięg Korando na LPG w trasie to 350-380 km i to podczas dość szybkiej jazdy!

SsangYong Korando 1.5 LPG: ile ostatecznie spalił?

W drodze powrotnej najpierw widzę, że spadła jedna kreska na wskaźniku poziomu benzyny, a potem jeszcze jedna... Tankuję, ale na razie tylko LPG (26,03 l za 95,01 zł – raczej w ramach przerwy w podróży niż z konieczności) i po przejechaniu kolejnych 330 km znów wjeżdżam na stację – tym razem w celu podliczenia kosztów. Tankuję teraz znów do korka, i LPG, i benzynę. Wchodzi 33,4 litrów LPG oraz, uwaga (!) 18,54 l benzyny – w sumie płacę 254,52 zł. OK, jest może i trochę taniej, niż gdybym nie miał instalacji LPG, ale na pewno nie jest to "za półdarmo"!

Teraz będę liczył: tankując autogaz trzy razy, wlałem do butli w sumie 83,15 l LPG i raz uzupełniłem poziom benzyny, tankując 18,54 litry tego paliwa. Przejechałem w sumie 864 km. Przy szacowanym przez komputer pokładowy spalaniu benzyny na poziomie 9,2 l/100 km (auto ma napęd na cztery koła i automatyczną skrzynię biegów, to powinno wszystko tłumaczyć) zużyłem na 100 km średnio 9,62 l LPG oraz 2,14 l benzyny. Benzynę tankowałem na stacji BP po 6,72 zł za litr, a LPG raz po 3,75 zł, drugim razem po 3,65 zł za litr i za trzecim razem po weekendzie za 3,89 zł za litr. Cała podróż (864 km pokonane z dość dużą prędkością) kosztowała 438,48 zł.

Liczmy dalej: przy spalaniu benzyny na poziomie 9,2 l/100 zużyłbym 79,5 l benzyny, przy cenie 6,72 zł za litr kosztowałoby to ok. 532 zł. Oszczędność na tej trasie spowodowana jazdą na autogazie wyniosła ok. 94 zł. Dużo? Mało? Moim zdaniem, biorąc pod uwagę cenę instalacji i jej późniejszy serwis, oszczędność rzędu 100 zł na 1000 km to mało, ale jeśli ktoś bardzo dużo jeździ, to mu się to może opłacać... Na pewno ta oszczędność to nie jest "pół na pół", ani nawet 30 proc.!

Reasumując…

  • Instalacja w SsangYongu Korando 1.5 LPG jest skonfigurowana bardzo rozsądnie: "psuje" sporo benzyny, ale komfort jazdy na LPG nie odbiega od komfortu jazdy na benzynie, nie czuć przegrzewania katalizatora, raczej można spodziewać się bezawaryjnej eksploatacji
  • Jeżdżąc na LPG, tankujemy częściej, niż korzystając wyłącznie z benzyny – trochę jak posiadacze aut na prąd, którzy korzystają z każdej okazji, by doładować baterię
  • Autogaz można jednak zatankować na niemal każdej większej stacji benzynowej w Polsce – nie ma problemu ani w mieście, ani przy autostradzie
  • Autogaz na stacjach sieciowych jest dość drogi – korzystając z mniejszych stacji prywatnych, można tankować o kilkanaście groszy na litrze taniej – to się jednak raczej nie uda w trasie
  • Autogaz na stacji sieciowej można tankować samodzielnie, nie jest to bardziej skomplikowane niż tankowanie benzyny
  • Oszczędność z jazdy na LPG jest mniejsza niż zwykle sugerują reklamy
  • Oszczędność można zwiększyć, jeśli poznamy ustawienia naszej instalacji – trzeba o to spytać mechanika podczas przeglądu instalacji. Przykład: jeśli wiemy, że powyżej 120 km/h zwiększa się radykalnie współspalanie benzyny, wiemy, iż nie opłaca się jeździć szybciej

SsangYong Korando 1.5 LPG - wrażenia

Za najwyższą wersję tego auta wyposażoną w silnik benzynowy 1.5/163 KM trzeba zapłacić niecałe 123 tys. zł plus 8 tys. zł za automatyczną skrzynię biegów i 9 tys. zł za napęd na cztery koła. Ok. 10 tys. zł wypadałoby dopłacić za pakietowe wyposażenie opcjonalne, aby nie rezygnować choćby z bezkluczykowego dostępu (gdy ktoś się przyzwyczai, ten brak jest irytujący). Robi się drogo, ale... za ok. 150 tys. zł dostajemy niemal kompletnie wyposażonego SUV-a z napędem na cztery koła, który – inaczej niż starsze modele tej marki – wygląda normalnie i jeździ co najmniej tak samo dobrze, jak wygląda. Auto europejskiej marki kupione za zbliżoną kwotę może okazać się o wiele mniej kompletne i raczej nie będzie wyraźnie lepsze.