Dla większości ludzi „r” to tylko litera w alfabecie, ale fanom motoryzacji na dźwięk tej głoski od razu przychodzą na myśl dwa modele Volkswagena: Golf R i opisywane Scirocco R z 265-konnym silnikiem.

Wsiadanie do niskiego coupé nie jest łatwe, ale gdy się już w nim znajdziemy, otulą nas sportowe fotele. Jak na auto tego typu z tyłu nie jest przesadnie ciasno, a bagażnik ma wystarczającą pojemność.

W tym modelu nigdy nie odczuwa się braku mocy. Silne wciśnięcie pedału gazu zawsze skutkuje gwałtownym wystrzeleniem pojazdu do przodu. Dynamicznemu przyspieszaniu towarzyszy fantastyczny gang silnika, a charakterystyczne efekty dźwiękowe występujące przy zmianie biegów w dwusprzęgłowej przekładni sprawiają, że auto zyskuje na agresywności.

Sportowe możliwości napędu nie przeszkodziły, by na akceptowalnym poziomie ukształtowało się zużycie paliwa. Podczas testu na trasie udało się uzyskać spalanie 8 l/100 km, i to nie dzięki przesadnie powolnej jeździe. W mieście samochód potrzebował około 15 l/100 km.

To, że Golf R wyróżnia się doskonałą trakcją, nikogo nie dziwi, bo w tym przypadku mamy do czynienia z napędem 4x4. W Scirocco R cała moc przekazywana jest na przednie koła i – ku naszemu zaskoczeniu – okazało się, że to nie przeszkadza, by mimo mocy silnika 265 KM udało się zapewnić autu płynne ruszanie. Do tego Scirocco R bez problemu zachowuje kierunek na wprost.

To zasługa instalowanej seryjnie blokady mechanizmu różnicowego (XDS). Jak przystało na prawdziwego sportowca, resorowanie jest ekstremalnie twarde. Wprawdzie testowany egzemplarz miał na pokładzie regulację zawieszenia DCC (dopłata 3440 zł), ale nawet po włączeniu trybu Comfort układ jezdny pozostawał na tyle sztywny, że pasażerowie byli informowani o niemal każdym wyboju jezdni.

Wysoka cena nie dziwi w tym przypadku. Przecież fanaberie zawsze były drogie.