• W ciągu 16 lat eksploatacji Corolla przejeżdżała średnio 62 500 km rocznie
  • Pomimo widocznych oznak zmęczenia, Corolla z przebiegiem miliona kilometrów nadal jeździ
  • Stan nadwozia jasno wskazuje na fakt, że ten egzemplarz miał służyć do pracy

Jak się okazuje, wciąż zdarzają się auta niezniszczalne. To najkrótszy z możliwych opisów prezentowanej Toyoty Corolli E12, która na nasze drogi wyjechała wprost z polskiego salonu w 2003 roku. Praktyczne kombi z kratką, czyli podatkowa „ciężarówka”, której głównym zadaniem była ciężka praca. Jak widać po przebiegu i stanie nadwozia, nikt tego egzemplarza nie oszczędzał. Ale też o niego dbał, ponieważ według informacji od polskiego dystrybutora Toyoty, który od niedawna jest właścicielem tego egzemplarza, auto od wyjechania z salonu przez cały okres jego użytkowania było regularnie serwisowane w ASO Toyoty.

A jak wygląda Corolla po tylu latach i z takim przebiegiem? Tak ja można się było spodziewać: w wielu miejscach nadwozia pojawiły się rdzawe wykwity, ale to zaskoczeniem raczej być nie powinno, bo auta z Japonii nigdy nie uchodziły za te, które nie mają problemów z korozją nadwozia. I faktycznie, rdza w prezentowanej Corolli jest tym problemem, na który zwróciłem uwagę w pierwszej kolejności. Progi, ramki drzwi czy kielichy przedniego zawieszenia – tu rdzę widać bez wchodzenia pod auto, czy też podnoszenia go na podnośniku.

Jednak już po otwarciu drzwi można dojść do wniosku, że jak na przebieg widoczny na liczniku, stan foteli czy też nakładek na pedały nie budzi większych zastrzeżeń. Fakt – widać na nich ślady zużycia, ale stan tapicerki można uznać za bardziej niż zadowalający. Jedynie na kierownicy i gałce dźwigni zmiany biegów można zauważyć, że najsłabszym elementem wnętrza Corolli E12 są właśnie one.

Wybór Toyoty Corolli do roli ciężko pracującego auta może zaskakiwać – w naszym kraju przyjęło się, że w przypadku takiej eksploatacji lepszym rozwiązaniem będzie diesel, którego największą zaletą jest niskie zużycie paliwa. Nie wiemy, jakimi kryteriami kierowała się osoba, która na rolę firmowego auta wybrała model napędzany prostym silnikiem benzynowym o pojemności 1.6, ale historia serwisowa tego modelu może potwierdzać jedynie to, że Toyota z takim silnikiem swojemu kierowcy przykrych niespodzianek nie zrobi. Nie, nie napiszemy, że nic się nie popsuło, bo awarie w ciągu tych kilkunastu lat jednak miały miejsce. Ale powodem większości wizyt w serwisie były regularnie dokonywane przeglądy okresowe. Jak często? Tu zaskoczenia być nie powinno. W tym modelu Toyota zalecała wymianę oleju co 15 tys. km i właśnie z taką częstotliwością, czyli średnio raz na trzy miesiące, prezentowana Corolla odwiedzała ASO w celu wymiany oleju oraz filtrów.

W ciągu kilkunastu lat eksploatacji auto miało kilkukrotnie (również w ASO) naprawianą blacharkę i dwukrotnie wymieniono sprzęgło. Najpoważniejszą awarią wydaje się być pęknięta obudowa skrzyni biegów, którą po prostu pospawano.

Tak oto produkowana od ponad 50 lat Toyota Corolla kolejny raz udowodniła to, z czego znany jest ten model. A znany jest z wyjątkowej trwałości, która powoduje, że w wielu zakątkach świata cały czas możemy spotkać egzemplarze, które mają kilkadziesiąt lat i nadal wiernie służą swoim właścicielom. Bo czy nie ma lepszej reklamy samochodu, niż to, że może on w ciągu kilkunastu lat pokonać niemal bezawaryjnie 1 000 000 km?