• Według oficjalnych deklaracji władz miasta, mimo że zakaz wjazdu do SCT ma dotyczyć znikomej liczby aut, to wprowadzenie strefy ma dać wymierne korzyści w kwestii czystości powietrza
  • Wymogi dotyczące strefy mają być stopniowo co dwa lata zaostrzane. Docelowo wymagania wobec aut będą znacznie wyższe niż np. w niemieckich strefach czystego transportu (Umweltzone)
  • Ryzyko kary za wjazd do SCT autem, które nie spełnia wymogów, jest na razie minimalne, ale z czasem może się to zmienić
  • Strefy czystego transportu mają wkrótce powstać w kolejnych polskich miastach, m.in. we Wrocławiu i Krakowie
  • Zachęcamy do oddawania głosów w specjalnej ankiecie, która znajduje się pod artykułem

Strefa Czystego Transportu w Warszawie – wbrew temu, co możemy przeczytać na stronach Urzędu Miasta, nie jest wcale pierwszym takim projektem uruchomionym w Polsce. Kilka lat temu, w 2018 r., na podobny eksperyment zdecydowały się władze Krakowa, ale wówczas chodziło tylko o jedną dzielnicę – krakowski Kazimierz – a strefę uchwalono jeszcze w innych realiach prawnych. Skończyło się klapą i kompromitacją, ale nie powstrzymało to krakowskich radnych przed kolejną próbą, tym razem na większą skalę, bo ograniczeniami miało zostać objęte całe miasto. Na razie, po wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, unieważniającym zeszłoroczną uchwałę o krakowskiej SCT, trwają prace nad kolejną jej wersją. Pierwotnie krakowska strefa miała również ruszyć 1 lipca 2024.

Teoretycznie auta objęte wyłączeniem z wymogów strefy powinny mieć nalepkę. Tyle że nalepek jeszcze nie ma Foto: Grand Warszawski/ZDM Warszawa / Shutterstock
Teoretycznie auta objęte wyłączeniem z wymogów strefy powinny mieć nalepkę. Tyle że nalepek jeszcze nie ma

Oczywiście, władze Warszawy uspokajają, że nie taka ta strefa straszna, jak jej przeciwnicy twierdzą: że nie obejmuje 93 proc. miasta, że od wymogów przewidziano liczne wyjątki dla mieszkańców i dla lokalnych firm oraz że zainteresowani będą mieli mnóstwo czasu, żeby się przygotować, zanim strefa zacznie w pełni obowiązywać, bo na razie ograniczenia dotyczyć mają zaledwie ok. 3 proc. aut w Warszawie. Koronnym argumentem jest to, że przecież podobne strefy funkcjonują także w wielu innych europejskich miastach. Jak jest naprawdę?

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Strefa Czystego Transportu (prawie) nic nie zmienia

37 kilometrów kwadratowych – bo tyle wynosi uchwalony przez radnych obszar strefy, na nieco ponad 517 kilometrów kwadratowych powierzchni miasta – to rzeczywiście nie brzmi groźnie dla posiadaczy starszych aut. Dopóki nie rzucimy okiem na mapę stolicy. Strefa obejmuje nie tylko ścisłe centrum miasta, z wieloma urzędami, budynkami użyteczności publicznej, szpitalami i uczelniami, ale też przechodzą przez nią ważne arterie komunikacyjne, w tym Wisłostrada czy Wał Miedzeszyński. W praktyce jeździć po Warszawie, bez zahaczania o strefę się nie da. Są w Warszawie osiedla, które wprawdzie znajdują się poza strefą, ale nie da się do nich dojechać inaczej, niż przez SCT.

Etapy wprowadzania SCT. Takie zasady obowiązują mieszkańców Warszawy, dla przyjezdnych nie ma okresu przejściowego.
Etapy wprowadzania SCT. Takie zasady obowiązują mieszkańców Warszawy, dla przyjezdnych nie ma okresu przejściowego.

Ograniczenia związane z wprowadzeniem SCT najwcześniej odczuwają właściciele starszych diesli – żeby auto mogło bez dodatkowych formalności wjechać do strefy, nie może być wyprodukowane wcześniej niż w 2005 r. albo spełniać normę Euro 4. Benzyniaki mogą być o 8 lat starsze lub spełniać normę Euro 2. Później, w kolejnych etapach przewidzianych na lata 2026, 2028, 2030 i 2032 śruba ma być stopniowo dokręcana – w 2032 r. zakaz wjazdu do centrum Warszawy ma objąć auta wyprodukowane przed 2020 r. i spełniające aktualne dziś normy emisji. Tym samym warszawska SCT stanie się znacznie bardziej restrykcyjna od podobnych stref, które funkcjonują w Niemczech i które tworzono od 2007 r. Co ciekawe, jedną z "podkładek" uzasadniających stworzenie w Warszawie strefy czystego transportu jest raport wykonany na podstawie badań, z którego jasno wynika, że w warunkach rzeczywistych wiele aut jeżdżących po warszawskich drogach emituje znacznie więcej toksycznych spalin, niż wynikałoby to z normy Euro, którą teoretycznie spełniają. Mimo tego, uprawnienia wjazdu powiązano z tymi normami homologacyjnymi. Gdyby rzeczywiście chodziło o poprawę jakości powietrza w polskich miastach, to znacznie skuteczniejszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie znacznie rygorystycznych badań na stacjach kontroli pojazdów.

Protest w sprawie warszawskiej SCT Foto: Mateusz Nowakowski / Auto Świat
Protest w sprawie warszawskiej SCT

Od wspomnianych w teorii wyśrubowanych wymagań są jednak wyjątki – do 2028 r. spod tych obostrzeń wyłączone są m.in. osoby zameldowane w Warszawie i rozliczające tu podatki, seniorzy, firmy rozliczające w stolicy podatki, pojazdy specjalne oraz zabytkowe i historyczne. W przypadku mieszkańców, seniorów i firm wyłączenia dotyczą tylko tych pojazdów, które były zarejestrowane na aktualnego właściciela przed 1 stycznia 2024 r.

Czy starym dieslem wjadę do Strefy Czystego Transportu w Warszawie

Tak się składa, że jestem od lat właścicielem starego diesla, którego nie zamierzam się pozbywać i który "podpada" pod jedno z uchwalonych wyłączeń. To auto zabytkowe, od 2017 r. zarejestrowane na żółtych blachach, wpisane do ewidencji ruchomych zabytków techniki – czyli w czasach, kiedy nikt jeszcze nie sądził, że taki wpis może dawać jakiekolwiek preferencje w kwestii wjazdu do Stref Czystego Transportu, zanim jeszcze uchwalono ustawę o Elektromobilności i Paliwach Alternatywnych, na mocy której te strefy powstają. Wtedy niektórzy znajomi pukali się w głowę – "Po co ci te żółte blachy, jak to jest zabytek wpisany do rejestru, to już nic z nim nie zrobisz – nie naprawisz, nie sprzedasz, nie przerobisz. A jak rozbijesz, to pójdziesz siedzieć, albo zapłacisz karę".

W ubiegłym roku część z nich jakby zmieniła zdanie: "Znasz może jakiegoś rzeczoznawcę, który pomoże ogarnąć na szybko rejestrację na zabytek?". Dziś to nie takie łatwe, bo wojewódzcy konserwatorzy zabytków coraz skutecznie bronią się przed dodatkową pracą związaną rozpatrywaniem wniosków o uznanie aut za zabytkowe – w niektórych województwach trudno już dziś uzyskać taki status dla auta młodszego niż 50-letnie! Z własnym "ekologicznym sumieniem" nie mam większego problemu – moim leciwym dieslem nie jeżdżę od dawna na co dzień, uważam, że wymienianie starych, ale wciąż sprawnych maszyn na nowe wcale świata nie uratuje, a przy okazji wiem, że stary, niewysilony, wolnossący diesel wcale nie ma aż tak dużych problemów z nadmierną emisją tlenków azotu, jak nowsze i mocniejsze konstrukcje, choć okupione jest to znaczną emisją sadzy, ale tej "grubej", a nie szczególnie niebezpiecznej i długo utrzymującej się w powietrzu, w formie cząsteczek PM 2.5.

Szczerze mówiąc, śledząc dosyć dokładnie proces uchwalania warszawskiej Strefy Czystego Transportu, przed dłuższy czas byłem przekonany, że skoro radni zdecydowali się na wprowadzenie wyłączeń dla aut zabytkowych i historycznych, to w zasadzie nie będę musiał robić nic – auto ma w końcu żółte blachy i stosowny wpis w dokumentach i w CEPIK-u. Nie doceniłem naszego zamiłowania do biurokracji.

W Polsce nie wystarczy mieć do czegoś prawo, nie wystarczy deklaracja czy oświadczenie – na (niemal) wszystko potrzeby jest dokument z pieczątką, a żeby go uzyskać, trzeba złożyć odpowiedni wniosek z wymaganymi załącznikami. To przecież norma!

Strefa Czystego Transportu w Warszawie. Wyłączenie wyłączeniem, a papier i tak potrzebny

Lektura uchwały i informacji na stronach internetowych Urzędu Miasta nie rozwiała wszystkich moich wątpliwości, więc jeszcze przed uruchomieniem strefy postanowiłem skontaktować się z Zarządem Dróg Miejskich, żeby ustalić, co mam zrobić. Opcji jest przecież wiele: telefon 19 115, mail czy chat obsługiwane przez Miejskie Centrum Kontaktu. Po wielu próbach dodzwonienia się i skontaktowania przez chat stwierdziłem, że sprawę załatwię jednak osobiście. Opcja załatwienia sprawy przez internet? Kilku znajomych próbowało – tylko jednemu udało się to zrobić w miarę szybko i bez problemu. W pozostałych przypadkach albo rozpatrywanie sprawy trwało tygodniami (urzędnicy mają na to 30 dni), albo okazywało się, że są jakieś braki w załącznikach – w końcu i tak potrzebny był bezpośredni kontakt z urzędnikiem. System stworzony na potrzeby strefy ma błędy, np. w przypadku pojazdów mających powyżej 40 lat wymaga załączenia dokumentów, które wcale nie są wymagane, a bez nich wniosku nie da się zatwierdzić.

Przy pierwszej próbie wizyty w punkcie informacyjnym ZDM przy ulicy Chmielnej 124 dałem sobie spokój – odstraszyła mnie kolejka. Stwierdziłem, że przeczekam najgorętszy okres i pojawię się tam, kiedy już strefa zacznie działać. Po pierwsze dlatego, że nie jestem skazany na jazdę moim klasykiem, a po drugie – nawet gdybym musiał nim wtedy jeździć, to i tak w uchwale przewidziano, że autem, które nie spełnia wymogów, można bezkarnie wjechać do strefy cztery razy.

Drugiego dnia działania strefy, po pracy wybrałem się na Chmielną – trzeba przyznać, że przynajmniej godziny urzędowania punktu obsługującego interesantów, których Strefa Czystego Transportu już dotyczy, są całkiem przyzwoite – punkt działa od 8.00 do 20.00.

Pan nie ma po co tu stać. Pan dziś nic nie załatwi

Kolejka wychodziła przed budynek, ale nie wydawała się przeraźliwie długa, a ja na wszelki wypadek miałem ze sobą i opinię rzeczoznawcy i dokument potwierdzający wpisanie auta do rejestru zabytków. Ustawiłem się więc grzecznie w kolejce i niemal od razu podeszła do mnie pani z tabletem w dłoniach.

"Z jaką sprawą Pan przychodzi?" Wytłumaczyłem, że chodzi o wyłączenie dla auta zabytkowego. "Ma Pan dowód rejestracyjny?" Oczywiście, że mam. "A adnotacja, że to auto zabytkowe jest w dowodzie?". Naturalnie! "To proszę pokazać, bo tu już byli tacy, którzy twierdzili, że jest, a nie było. Żeby pan na darmo nie stał." Pokazuję więc dokumenty. "Dziękuję, a dowód osobisty Pan ma? Nic więcej w tym przypadku nie potrzeba, proszę zaczekać na swoją kolej".

Czekam więc i obserwuję resztę kolejki – sympatyczna i energiczna urzędniczka z kolejki wychwytuje co chwilę osoby, które sprawy nie załatwią. "Jest pan zameldowany w Warszawie". "Nie, nie jestem, ale mam umowę najmu mieszkania". "To nie wystarczy, musi się pan zameldować." "Ale ja tu mam firmę zarejestrowaną." "A samochód na pana, czy na firmę?" "Na mnie, ale mogę na firmę przerejestrować." "To nic nie da, zwolnienie jest dla aut zarejestrowanych przed 1 stycznia 2024." "To jest PIT 11, on mówi, że ma pan podatek zapłacić, a nie, że pan zapłacił go w Warszawie" – urzędniczka cierpliwie wyjaśnia zawiłości strefy i wyłączeń.

W kolejce sporo jest też osób, które próbowały być nowoczesne i chciały załatwić sprawę przez internet – tu również pani z ZDM-u próbuje na bieżąco sprawdzać u kolegów pracujących w urzędzie, co ze złożonym wnioskiem poszło nie tak. "Zły PIT dołączony", "Brak pierwszej strony załącznika" – powodów odrzucenia czy długiego rozpatrywania wniosków jest wiele, a system nie toleruje błędów. Na miejscu zwykle daje się to wyprostować.

Nie brakuje też osób starszych: "A kiedy pan skończył 70 lat? W maju? No to nie dostanie pan zwolnienia za wiek, bo to dla tych, co 70 kat skończyli do końca 2023 r.". "Ale my mamy dwa auta, jedno moje, drugie żony, ale oba na mnie. Jak to mogę dostać zwolnienie tylko na jedno auto?"

Kolejka wlecze się niemiłosiernie, ale urzędnicy są uprzejmi i pomocni. Dla ratowania środowiska zadrukowują kolejne ryzy papieru: wniosek o weryfikację wyłączenia, informacja o weryfikacji wniosku, pouczenie, klauzula RODO. Niektórzy interesanci przychodzą z całymi teczkami dokumentów dla kilku aut naraz – chodzi o pojazdy zarejestrowane na firmy, auta specjalne, tu weryfikacja trwa długo.

Wszystko jest w papierach, ale pojawić się trzeba

W końcu, po godzinie oczekiwania nadchodzi moja kolej. "Auto zabytkowe? No to sama przyjemność, prosta sprawa" – zagaduje urzędnik, zaglądając do dowodu rejestracyjnego. Rzeczywiście, cała procedura trwa niewiele dłużej niż wpisanie danych do odpowiednich formularzy.

Tylko po co ja tu w ogóle jestem? Skoro w uchwale jest wyłączenie dla aut zabytkowych, a moje auto jest zabytkiem – ma żółte blachy i stosowne wpisy do ewidencji?

"Wie pan, ja mam tylko podstawowy dostęp do CEPIK-u, ja tu u siebie widzę tylko numer rejestracyjny i dane właściciela pojazdu" – tłumaczy urzędnik.

Naklejki do Strefy Czystego Transportu. Kiedyś się pojawią

"Nalepek na razie nie ma, ale na jednej z tych kartek ma pan numer konta. Jak pan wpłaci 5 zł, dopisze, o jakie auto chodzi, to jak już nalepki będą, to dostanie pan SMS-a." A jak mnie zatrzymają bez nalepki? "Nalepka nie jest potrzebna, ważne, że ja tu mam wszystko wpisane do bazy". Na jak długo dostałem zwolnienie? "Dla zabytków dajemy bezterminowo."

Nalepka uprawniająca do wjazdu do strefy? Miasto nie zdążyło ich wydrukować, kwitek wystarczy Foto: Auto Świat
Nalepka uprawniająca do wjazdu do strefy? Miasto nie zdążyło ich wydrukować, kwitek wystarczy

Zresztą, na razie strażnicy miejscy tylko pouczają, a mandaty, to może będą później. Bo przecież każdemu wolno wjechać do strefy bezkarnie cztery razy w roku, systemu do weryfikacji tego na razie jeszcze nie ma. Jak ktoś będzie miał pecha i trafi kilka razy na patrol straży miejskiej ze sprzętem skanującym numery rejestracyjne (na razie straż dysponuje jedną taką kamerą), to pewnie w końcu zapłaci.

W teorii do nakładania mandatów (do 500 zł) za wjazd do Strefy Czystego Transportu autem, które nie spełnia wymogów, co jest wykroczeniem, uprawniona jest poza strażą miejską także Policja. Tylko skąd policjanci mają wiedzieć, że dane auto wymogów nie spełnia i że wyczerpało roczny limit wjazdów? A tak przy okazji, to kilka dni po uruchomieniu strefy, znaków informujących o jej granicach wciąż w wielu miejscach brakuje. Skąd mieszkańcy i przyjezdni mają wiedzieć, gdzie kończy się strefa, a gdzie zaczyna? Po jakości powietrza tego nie poznają.

Nawet jeśli zgodnie z uchwałą Rady Miasta Stołecznego Warszawa twój samochód, który nie spełnia wymogów strefy, może być objęty wyłączeniem, musisz się zgłosić (online lub osobiście) do warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich, żeby uzyskać potwierdzenie tego wyłączenia.

  • W przypadku samochodów zabytkowych, wpisanych do rejestru, wystarczy przedstawić dowód rejestracyjny z odpowiednią adnotacją.
  • W przypadku samochodów w wieku 40 i więcej lat wystarczy tylko dowód rejestracyjny.
  • W przypadku aut w wieku co najmniej 25 lat wyłączenie można uzyskać na podstawie opinii uprawnionego rzeczoznawcy, z której wynika, że dany pojazd jest unikatowy i ważny dla udokumentowania historii motoryzacji w Polsce.
  • Można uzyskać krótkookresowe pozwolenie na wjazd do strefy pojazdem, który nie spełnia norm, jeżeli bierze on udział w zorganizowanej imprezie kulturalnej czy sportowej (np. zlocie, pikniku czy rajdzie), ale wystąpić o to musi organizator takiej imprezy, przedstawiając w urzędzie listę zgłoszonych pojazdów. Takie wyłączenie działa jednak tylko maksymalnie jeden dzień przed i po planowanym zgromadzeniu albo wydarzeniu, nie więcej niż 10 dni w ciągu roku kalendarzowego. Z tej formy uzyskania pozwoleń na wjazd do strefy skorzystali już organizatorzy Youngtimer Warsaw – bo błonia Stadionu Narodowego, na których impreza ta się cyklicznie odbywa, znajdują się w granicach SCT.
Ładowanie formularza...