- Światła matrix LED są niedocenianym elementem wyposażenia, które często jest pomijane podczas konfigurowania
- Światła te potrafią świecić nawet na 600 m przed samochodem
- Systemy te oferują dodatkowe funkcje, takie jak wyświetlanie komunikatów na jezdni czy tworzenie świetlnego dywanu na pasie ruchu
- Szczególnie poza miastem reflektory te znacząco zwiększają bezpieczeństwo podróży
- Zachęcamy do oddawania głosów w ankiecie, która znajduje się na końcu artykułu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Zakup nowego samochodu to zawsze emocje i masa dylematów: które wyposażenie dodatkowe wybrać, a z którego zrezygnować? Jest mnóstwo opcji, kuszących komfortem i opisanych w taki sposób, że nawet jeśli o nich nie myśleliśmy, to zaczynamy ich pragnąć. Często jednak w praktyce wiele z nich pozostaje niewłączona, bo się nam nie przydają. Jest jednak jedna opcja, która może wydawać się nie do końca potrzebna, a nawet traktowana, jako "bajer", ale w praktyce okazuje się szalenie istotna. Żeby ją docenić, wystarczy wyjechać poza miasto. Wtedy okazuje się, że jazda jest bardzo komfortowa i daje poczucie bezpieczeństwa. Chodzi o reflektory matrix LED, czyli funkcję automatycznych świateł drogowych z opcją wycinania.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPoznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: Koszty wymiany adaptacyjnych amortyzatorów mogą zaskoczyć. Czy masz je w swoim samochodzie?
Czy warto kupić światła matrix LED?
Już nawet sama nazwa może dla niektórych być nieco wprowadzająca w zakłopotanie, bowiem w pierwszej kolejności dla wielu kojarzy się z... filmem. Nazwa matrix nie jest jednak nawiązaniem do hollywoodzkiej produkcji, a po prostu angielskie określenie reflektorów matrycowych. Szczególnie w polskich warunkach, gdzie przez pół roku mamy więcej nocy, niż dnia okazują się one zdecydowanie bardziej potrzebne, niż na przykład masaże, wentylowane fotele, większy ekran multimediów, czy czterostrefowa klimatyzacja. I takie opcje poświęciłbym na rzecz świateł.
Co to są światła matrix LED?
Ich główną i najważniejszą cechą jest to, że złożone są z dziesiątek tysięcy diod, które mogą być sterowane niezależnie. Dzięki temu kierowca nie musi przejmować się tym, że na przykład kogoś oślepia, a przy okazji cały czas wokół wycinanego obiektu ma uruchomione światła drogowe. Lampy te są na tyle dobre, że jadąc za innym samochodem, potrafią doświetlać drogę nie tylko nam, ale także kierowcy przed nami.
Systemy te dosłownie robią dzień w nocy, bowiem są w stanie doświetlać świat nawet na 600 m przed nami. Każdy, jadąc pierwszy raz z takim oświetleniem, robi po prostu wielkie oczy, jak dobrze potrafią świecić nowoczesne samochody. Kierowcy mają niezrównany komfort jazdy, szczególnie podczas jazdy przez lasy w środku nocy. Nawet nie ma co porównywać z oświetleniem halogenowym.
To nie wszystko, ponieważ w najnowszych systemach oświetlenia, reflektory potrafią nawet wyświetlać komunikaty na jezdni. Tak, na jezdni, nie na szybie czołowej kierowcy. Jeśli auto komunikuje się z innymi pojazdami, może na przykład w ten sposób ostrzec kierowcę o niebezpieczeństwie przed nami albo ostrzegać przed śliską nawierzchnią. Mało tego, coraz więcej samochodów posiada także funkcję doświetlania naszego pasa, polegającej na tym, że podczas jazdy widzimy przed nami "dywan świetlny" na szerokość naszego pasa, doświetlając najbliższy fragment drogi przed autem, a dodatkowo określając, gdzie jest nasz pas.
Czy światła matrix LED są drogie?
Światła te w zasadzie nie mają wad, poza tym, że są niestety drogie w zakupie. Producenci potrafią życzyć sobie za nie dodatkowo od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, dlatego często są pomijanym punktem podczas konfigurowania nowego auta. Reflektory tego typu są także drogie jako części zamienne, co często winduje cenę napraw samochodu w przypadku kolizji i na przykład, gdy dojdzie do ich awarii. Na szczęście nie są one mocno awaryjnym elementem.