Gigafabryka w Gruenheide koło Berlina to pierwszy zakład produkcyjny Tesli w Europie. Nic zatem dziwnego, że ceremonia otwarcia, w której brali udział także kanclerz Niemiec Olaf Scholz i niemiecki minister gospodarki Robert Habeck, odbyła się z należytą pompą. Pod wpływem chwili Elon Musk aż zatańczył z radości, ale ta atmosfera nie udzieliła się organizacjom ekologicznym i mieszkańcom protestującym przed bramą zakładu.

Gigafabryka Tesli w Niemczech już działa

Pierwsze samochody zjechały z linii produkcyjnej. To duży sukces, bo Elon Musk podczas budowy obiektu zmagał się z licznymi utrudnieniami. Pierwsza europejska fabryka Tesli rodziła się w bólach, ale mimo przeszkód powstała w niecałe dwa lata (budowa ruszyła w maju 2020 r.).

Tesla zamierza wytwarzać pod Berlinem aż 500 tys. pojazdów rocznie, dlatego wciąż pracuje nad powiększeniem kadry. Załoga fabryki w Gruenheide docelowo będzie liczyć nawet 12 tys. osób, a w zakładzie będą powstawać również zestawy akumulatorów do Tesli.

Sprawdź: Chciał sprawdzić, czy Tesla Model S potrafi latać. Potrafi, ale nie umie lądować

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy działalności firma chciałaby tam wyprodukować ok. 30 tys. samochodów. "To wspaniały dzień" – powiedział podczas ceremonii otwarcia Elon Musk. Jeszcze w fabryce dał popis taneczny, a na Twitterze napisał: "Dziękuję, Niemcy!!".

Nie wszyscy jednak są zadowoleni z powodu otwarcia tak dużego obiektu przemysłowego w Gruenheide. Aktywiści przykleili ręce do ziemi, by w tak dosadny sposób zamanifestować swoje zaniepokojenie negatywnym wpływem działania zakładu Tesli na środowisko. Elon Musk mówi zaś, że to "kolejny krok w stronę zrównoważonej przyszłości".