Tym razem nie będę ani piętnował tych, którzy nie przestrzegają przepisów, ani namawiał do ich przestrzegania. Będę natomiast namawiał do zdrowego rozsądku. I opowiem o lusterkach – niby prostym elemencie wyposażenia każdego pojazdu, a (niestety) dla wielu kierowców, chyba… Mało znanym.

Motocykliści i „skuterowcy” z reguły nie mają dobrego zdania o samochodziarzach. W drugą stronę rzecz się ma raczej podobnie. Mądre użytkowanie lusterek wstecznych nie spowoduje co prawda, że którakolwiek z tych grup nagle zacznie jeździć w stu procentach przepisowo.

Ale z pewnością pozwoli uratować życie lub zdrowie niejednego właściciela jednośladu, który może uniknąć konfrontacji z samochodem, jeżeli kierowca tego ostatniego wykaże się odpowiednimi umiejętnościami.

Dobry kierowca systematycznie patrzy w lusterka. A Ty?

Dobry kierowca systematycznie spogląda w lusterka i cały czas jest zorientowany w sytuacji wokół jego pojazdu. W ten sposób, kiedy na drodze zacznie się dziać coś niedobrego, będzie mógł podjąć odpowiedni manewr obronny, aby uniknąć kolizji lub wypadku.

Nudne? Może. Brzmi jak regułka z podręcznika na prawo jazdy? To możliwe. Ale czy masz absolutną pewność, że w każdym momencie prowadzenia pojazdu potrafisz sobie wyobrazić to, co dzieje się po jego bokach i z tyłu?

To się da sprawdzić bez wsiadania do samochodu. Wyobraź sobie, że jedziesz, zrelaksowany lub zrelaksowana, swoim autem, motocyklem lub skuterem, prawym pasem jezdni o dwóch pasach ruchu w jednym kierunku. Przed Tobą porusza się kilka aut, wszyscy jedziecie z taką samą prędkością.

Spoglądasz na moment na zegar na wskaźnikach, żeby sprawdzić godzinę. Chwila zamyślenia, i… Kiedy Twój wzrok wraca na drogę, widzisz, że samochód przed Tobą ostro zahamował. Czy na pewno zdążysz zwolnić na tyle, żeby w niego nie uderzyć?

I teraz skup się. Co w tym momencie czujesz? Panikę? Jaki odruch przychodzi Ci do głowy – hamujesz i kurczowo ściskasz kierownicę? Jeżeli tak, to jest wysoce prawdopodobne, że na co dzień zbyt rzadko patrzysz w lusterka i nie masz pojęcia o tym, co dzieje się za Twoim pojazdem.

Foto: Igor Kohutnicki / Auto Świat
Kierowca auta nie spojrzał w lusterko. Nie rozejrzał się i zepchnął skuter z drogi.

Jeżeli natomiast po pierwszym nerwowym uderzeniu stopą w pedał hamulca przypominasz sobie, że za Tobą na lewym pasie było przed sekundą zupełnie pusto i szybkim ruchem spoglądasz w lewo przez ramię, to świadczy to o Twojej świadomości sytuacji wokół pojazdu. Aby ją mieć, wcześniej musiałeś, lub musiałaś, odruchowo i cyklicznie spoglądać w lusterka wsteczne.

Chcesz prowadzić bezpiecznie? Użyj wyobraźni!

Wyobraźnia to dość szerokie pojęcie, a mi tym razem nie chodzi tylko o wyobraźnię rozumianą jako zdolność przewidywania. Dobry kierowca używa wyobraźni też do tego, aby stale wiedzieć, jaka sytuacja panuje wokół jego pojazdu.

O co tutaj chodzi? Kierowca, który takiej wyobraźni przestrzennej sobie nie wypracował i nie patrzy w lusterka – a to jest całkiem prawdopodobne, bo mało kto o niej przyszłym kierowcom mówi – patrzy na drogę przez przednią szybę. To jest jego ogląd sytuacji. W ten sposób pole widzenia jest ograniczone słupkami przedniej szyby.

Foto: Michał Krasnodębski / Auto Świat
Nieprawidłowo ustawione lusterko wsteczne bardzo ogranicza pole widzenia.

Natomiast kierowca, który wypracował sobie odruch stałego kontrolowania obrazu w lusterkach wstecznych, ma cały czas w pamięci obraz tego, co dzieje się po bokach i za pojazdem. I to jest wiedza, którą trzeba aktualizować, cyklicznie spoglądając w lusterka.

Jak często? O tym musisz zadecydować samodzielnie, odpowiednio do sytuacji na drodze. Kiedy na drodze niewiele się dzieje – jedziesz trasą poza miastem przy śladowym ruchu – to być może wystarczy spoglądać w lusterka co np. kilkanaście sekund. Nie jest to oczywiście żadna reguła, ale potraktujmy to jako punkt wyjścia.

Natomiast w gęstym ruchu, kiedy wiele pojazdów wokół Ciebie często i dynamicznie zmienia swoje położenie względem Twojego samochodu, skutera czy motocykla, trzeba spoglądać w lusterka znacznie częściej, żeby nadążyć za rozwojem sytuacji.

Spoglądaj w lusterka, ale nie gap się w nie!

W tym miejscu wypada napisać o błędzie, który potrafi doprowadzić np. do najechania na tył poprzedzającego auta. Mam na myśli kierowców, którzy potrafią się zapatrzeć w lusterko. A tego – dla własnego dobra - nie wolno robić!

W lusterko spoglądasz na moment i od razu skupiasz wzrok z powrotem na drodze. Tak jest bezpiecznie. No dobrze, ale co masz zrobić, jeżeli chcesz ocenić, z jaką prędkością porusza się auto, które widzisz w lusterku?

Jak ocenić prędkość auta nadjeżdżającego z tyłu?

Trik, który umożliwia zrobienie tego w bezpieczny sposób, jest tyle prosty, co genialny. Zamiast gapić się w lusterko przez kilka sekund, tracąc kontakt z drogą przed samochodem, wystarczy spojrzeć w lusterko dwa razy.

Dzięki temu, po zmianie położenia auta, motocykla lub skutera w lusterku, wywnioskujesz o jego prędkości jazdy względem Twojego pojazdu. Patrzysz raz w lusterko wsteczne, na krótką chwilę i „powracasz” wzrokiem na drogę. Po dwóch-trzech sekundach znowu spoglądasz w lusterko.

Jeżeli pojazd znajduje się niemal w tej samej odległości, co poprzednio, możesz bezpiecznie zaplanować np. zmianę pasa czy wyprzedzanie. Natomiast jeżeli pojazd znacznie się przybliżył, to znaczy, że zaraz będzie tuż obok Ciebie i trzeba poczekać, aż Cię wyprzedzi.

Niech wybaczą mi ci, dla których jest to oczywiste, ale ze względu na masowe przypadki zajeżdżania drogi innym pojazdom na autostradzie, a motocyklom i skuterom w mieście, musiałem to napisać. Bo część kierowców zachowuje się tak, jakby nie miała o tym pojęcia. Albo miała innych gdzieś.

Klasyka z miasta to omijanie autobusu, stojącego na przystanku, przez oczekujące za nim samochody, na drodze jednokierunkowej o dwóch pasach ruchu. Ich kierowcy często błędnie oceniają prędkość aut nadjeżdżających z tyłu i wpychają się na lewy pas, zmuszając innych do ostrego hamowania. Skutera czy motocykla potrafią w ogóle nie zauważyć.

Lusterka, dron i widok z lotu ptaka

Jakiego lotu? Jakiego ptaka? Wróćmy na moment do różnicy w postrzeganiu sytuacji na drodze kierowcy, który lusterek nie używa i takiego, który z nich systematycznie korzysta.

Kiepski kierowca, „bezlusterkowy”, widzi tylko drogę przed samochodem i śledzi głównie te informacje, które z tego obszaru napływają. W lusterko patrzy dopiero przed samym wykonaniem manewru, związanego ze zdecydowaną zmianą kierunku jazdy lub przecięciem toru ruchu innych pojazdów.

Dobry kierowca widzi drogę tak, jakby patrzył na nią nie zza kierownicy, a z powietrza – albo kamery, stale poruszającej się nad jego samochodem. Współczesna technika umożliwia mi jeszcze inne porównanie – dobry kierowca ma tak wysoką świadomość sytuacji na drodze wokół auta, jakby nad jego samochodem, skuterem czy motocyklem leciał dron z kamerą przekazującą obraz na żywo. Takiego kierowcę bardzo, ale to bardzo trudno zaskoczyć.

Pamiętaj: w lusterkach widać dużo, ale nie wszystko!

I wreszcie dochodzimy do tytułowego „martwego pola” lusterek. Proponuję każdemu, kto o nim nie słyszał, prosty eksperyment. Zaparkuj auto na jakimś placu – np. pustym parkingu. I poproś kogoś, żeby szedł z tyłu w kierunku Twojego pojazdu po takiej ścieżce, jakby to był lewy pas, a Twoje auto znajdowało się na pasie środkowym.

Otwórz szybę i obserwuj lewe lusterko wsteczne. Niech Twój znajomy idzie powoli – to ważne. Kiedy znajdzie się tuż obok Twojego auta, zauważysz nagle, że przestajesz go widzieć w lusterku. Wtedy poproś go, aby się zatrzymał.

Foto: Michał Krasnodębski / Auto Świat
Lusterko zawsze ustawiaj tak, aby widzieć w nim fragment zarysu sylwetki Twojego samochodu.

Wysiądź z samochodu i zobacz, w którym miejscu znalazł się Twój znajomy – to właśnie tutaj zaczyna się „martwe pole” lewego lusterka wstecznego Twojego samochodu. Czyli obszar, którego w lusterku nie kontrolujesz.

Zwykle zaczyna się on po bokach Twojego auta, na wysokości tylnych kół, czasem środkowego słupka drzwiowego. Test na parkingu zobrazował sytuację, kiedy jedziesz środkowym lub prawym pasem, a lewym wyprzedza Cię powoli inne auto.

Martwe pole lusterek – czy jest na nie rada?

Jest. Jeżeli chcesz mieć pewność, że obok Twojego auta nic się nie znajduje, to po spojrzeniu w lusterka obróć się przez lewe ramię (dla lewego „martwego pola”) lub prawe (dla „martwego pola” prawego lusterka). Innej rady nie ma – nawet, jeżeli Twoje auto wyposażono w system kontroli „martwego pola” lusterek.

Inną radą jest prewencja – i jest to zasada, którą powinno się wbijać do głowy każdemu przyszłemu kierowcy, który kończy kurs prawa jazdy. Chodzi tutaj o to, aby unikać jazdy w martwym polu lusterek innych pojazdów.

Co to oznacza w praktyce? To, że jeżeli jezdnia ma dwa pasy, powinieneś – lub powinnaś – unikać jazdy obok innego pojazdu w takiej pozycji, w której jego kierowca nie będzie miał szansy zobaczyć Cię w lusterkach.

Czyli jakiej? Jeżeli jedziesz lewym pasem, a środkowym jedzie inne auto, to staraj się jechać albo przynajmniej kilka metrów za nim, albo tuż przed nim. Kiedy jedziesz tak, że zderzak Twojego samochodu (albo przednie koło motocykla lub skutera) znajdują się na wysokości głowy drugiego kierowcy, jadącego po prawej stronie, to ten kierowca może Cię nie dostrzec. I na przykład nagle zmienić pas na lewy, spychając Cię z drogi.

Foto: Piotr Czypionka / Auto Świat
Kierowca szarego auta po prawej może nie widzieć motocyklisty, znajdującego się w martwym polu lusterek.

Chyba że będzie pamiętał o tym, aby spojrzeć najpierw przez lewe ramię. Oczywiście możesz liczyć, że się rozejrzy, ale czy to nie byłoby bezsensowne ryzyko? Taka sama zasada co do unikania jazdy w „martwym polu” lusterek innych pojazdów ma zastosowanie, kiedy jedziesz po prawej stronie innego samochodu.

Być może myślałeś – lub myślałaś – że tylko kierowcy TIR-ów nie widzą auta osobowego, skutera czy motocykla, który jedzie tuż obok ich kabiny. Teraz wiesz już, że kierowcy innych pojazdów mają podobny problem, choć w nieco mniejszej skali.

Kiedy patrzeć w lusterka… A może jakaś prosta zasada?

Prosta zasada? Proszę bardzo. Nie napiszę co prawda żadnej złotej reguły, która powie Ci, kiedy i jak często spoglądać w lusterka. Ale jeżeli od dziś będziesz pamiętać, żeby – poza sytuacjami, w których ich zawsze używasz – spojrzeć w lusterka przy każdej redukcji biegu lub zdjęciu stopy z pedału gazu, to prawdopodobnie ktoś kiedyś będzie Ci za to bardzo wdzięczny.

Foto: Michał Krasnodębski / Auto Świat
Kiedy redukujesz bieg lub zdejmujesz nogę z gazu - spójrz w lusterka!

Prowadząc auto, pomyśl od czasu do czasu o tym, czy w tym konkretnym momencie wiesz, co dzieje się za Tobą i po bokach Twojego auta. Jeżeli okaże się, że niespecjalnie masz tego świadomość – użyj lusterek. A przed zmianą pasa zawsze oglądaj się przez ramię.

Zapewniam Cię, że tego można się nauczyć. To dla Ciebie niewielki „wysiłek”, a dla wszystkich uczestników ruchu – ogromny krok ku poprawie bezpieczeństwa i kultury jazdy. Jak zwykle zapraszam do komentowania i dzielenia się doświadczeniami związanymi z tematem.