W wyniku wypadku na drodze S10 zmarł kierowca Toyoty uderzonej przez rozpędzone BMW, które chwilę wcześniej osiągnęło prędkość 270 km na godz. Kierowca i pasażer BMW wyszli z wypadku bez szwanku, ale to koniec dobrych dla nich wiadomości: obaj panowie zostali aresztowani na trzy miesiące i obu grozi kara do 20 lat więzienia. Prokurator uważa, że pasażer jest współwinny, ponieważ namawiał kierowcę do szybkiej jazdy. To nie pierwszy przypadek, gdy także pasażer lub ktoś inny odpowiada "za grzechy" kierowcy.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Toyota w wyniku wypadku na trasie S10 została zmiażdzona
12 BZ/Facebook/New Africa / 12 BZ/Shutterstock
Sprawcą przestępstwa jest nie tylko ten, kto je bezpośrednio popełnia, lecz także ten, kto każe mu je popełnić; podżegaczem — zgodnie z Kodeksem karnym — jest ten, kto namawia "do złego"; przepisy mówią też o pomocniku, który ułatwia popełnienie przestępstwa, np. udostępniając narzędzie — choćby samochód. Co ważne, osobie, która namawia do przestępstwa lub w nim pomaga, grozi dokładnie taka sama kara jak sprawcy.
Wypadek na pierwszy rzut oka wydaje się podobny do tego, który spowodował Sebastian M. na autostradzie A1. BMW prowadzone przez 43-letniego kierowcę najechało na Toyotę, którą kierował 70-latek. Kierowca Toyoty zginął na miejscu, wyrzucony z samochodu przez przednią szybę; jego pasażerka została ciężko ranna. Gdzie podobieństwo? Otóż BMW jechało z prędkością 270 km na godz.
Bezpośrednio po wypadku kierowca uciekł, na miejscu pozostał pijany pasażer. Po niedługim czasie kierowca zgłosił się na komendę przywieziony przez bliską osobę — okazało się, że był trzeźwy. Okazało się przy tym, że pasażer BMW nagrywał szaleńczą jazdę telefonem. Według policjantów na nagraniu słychać, jak nakłania on kierowcę do jeszcze szybszej jazdy. Właśnie to stało się podstawą decyzji prokuratora, który postanowił oskarżyć pasażera BMW o podżeganie do przestępstwa.
Obu panom grozi kara długoletniego więzienia — maksymalnie 20 lat. Dlaczego tak dużo? Otóż do wypadku doszło w warunkach "rażącego przekroczenia prędkości" — mówi o tym stosunkowo nowy przepis Kodeksu karnego. Dochodzi do tego ucieczka kierowcy z miejsca wypadku. I jeszcze kolejny nowy przepis, który przewiduje 20 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku, jeśli towarzyszą temu szczególnie skandaliczne okoliczności (nietrzeźwość, ucieczka itp.).
Co do pasażera, prokurator stwierdził, że gdyby nie jego obecność w aucie, nagrywanie i zachęcanie kierowcy do jeszcze szybszej jazdy, być może do wypadku w ogóle by nie doszło.
Co mówi art. 18 Kodeksu karnego?
Nie tylko kierowca może odpowiadać za spowodowanie wypadku, ale także pasażer — i to akurat nie jest żadną nowością. Mówi o tym art. 18 KK, który mówi, co to jest podżeganie do przestępstwa — ono samo w sobie jest przestępstwem.
"Art. 18. § 1. Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu.
§ 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego.
§ 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji; odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie.
I jeszcze art. 19 Kodeksu karnego, który mówi, co za to grozi:
Art. 19. § 1. Sąd wymierza karę za podżeganie lub pomocnictwo w granicach zagrożenia przewidzianego za sprawstwo.
W jakich jeszcze sytuacjach pasażer może odpowiadać za czyny kierowcy?
Sytuacje, w których pasażer odpowiada za czyny kierowcy, to żadna nowość. Niedawno do odpowiedzialności pociągnięty został pasażer samochodu, którego pijana kierująca staranowała barierki mostu. Okazało się, że pasażer jest właścicielem samochodu — a zatem policjanci uznali, że wbrew prawu udostępnił swój samochód osobie, która nie powinna prowadzić. Skoro był na miejscu, to widział, że jest nietrzeźwa — miał nie tylko prawo, lecz obowiązek zabrać jej kluczyki.
Odpowiadać za "grzechy" kierowcy może też właściciel auta, którego nie ma w środku — np. wtedy, gdy udostępni samochód czy motocykl osobie, która nie ma prawa jazdy. Co do zasady rodzice odpowiadają za wykroczenia i przestępstwa swoich nieletnich dzieci — np. gdy dziecko jeździ na motorowerze czy motocyklu bez prawa jazdy.