Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen ogłosiła natychmiastowe wszczęcie dochodzenia w sprawie subsydiów dla pojazdów elektrycznych produkowanych w Chinach. Samochody te trafiają na europejski rynek i – zdaniem KE – stanowią nieuczciwą konkurencję wobec europejskich producentów, którzy nie mogą zaproponować równie atrakcyjnych cen na swoje samochody.
Zeekr / newspress.co.uk
Zeekr 001 - elektryk z Chin z koncernu Geely
Komisja Europejska rozpoczyna dochodzenie dotyczące subsydiów dla chińskich samochodów elektrycznych
Chińscy producenci mogą liczyć na wsparcie państwa na każdym etapie produkcji
Rynek europejski staje się łatwiej dostępny dla chińskich samochodów elektrycznych z powodu gwałtownego przestawienia Europy na elektromobilność
To odpowiedź na coraz bardziej dramatyczne apele europejskiej branży motoryzacyjnej, która skarży się na wyższe koszty produkcji i gorsze warunki prowadzenia biznesu niż te, na które mogą liczyć w Chinach chińscy producenci.
Dostali za darmo know-how. Teraz nas "rozjadą"?
Aby mieć dostęp do wielkiego chińskiego rynku, europejscy producenci przez lata musieli otwierać fabryki w Chinach. Warunkiem zgody na taki krok była jednak współpraca z lokalnymi przedsiębiorcami, dzielenie się swoim know-how. Efekt? Chińczycy dysponują obecnie najnowocześniejszą technologią, zwłaszcza jeśli chodzi o napędy elektryczne. Oprócz tego chińscy producenci mają niższe koszty.
W Chinach da się produkować taniej, duże przedsięwzięcia mogą liczyć na wsparcie państwa na każdym etapie – w tym na etapie produkcji. Dodaj do tego dobry dostęp do surowców, tanią energię – masz przepis na sukces. Obecnie najwięksi chińscy producenci pojazdów swój sukces liczą w milionach pojazdów produkowanych i sprzedawanych każdego roku – gro z tych pojazdów to samochody elektryczne. Nie jest też problemem jakość: ta, jeśli tylko jest takie zamówienie, może być na absolutnie najwyższym poziomie. Chińscy producenci samochodów (i nie tylko) opanowali zdolność do oferowania swoim klientom towaru na miarę potrzeb i możliwości. Chcesz tanio – będzie tanio. Chcesz dobrze – będzie dobrze, trochę drożej, ale wciąż w konkurencyjnej cenie, nieosiągalnej dla konkurencji.
Dlaczego chińskie auta dopiero teraz są postrzegane jako problem? Przyczyną jest... elektromobilność
Po pierwsze, chińscy producenci potrzebowali czasu, aby nauczyć się od firm europejskich, japońskich i amerykańskich produkowania wysokiej jakości pojazdów. Druga rzecz – chyba podstawowa – to gwałtowne przestawienie Europy na elektromobilność. Jeszcze 10 lat temu, gdy europejscy producenci skupieni byli na oferowaniu coraz lepszych napędów spalinowych, chińskim producentom nie opłacało się inwestować w nowoczesne technologie związane z napędami spalinowymi. Koszt był zbyt wysoki, by opłacało się walczyć o dostęp do niedużego w sumie europejskiego rynku. Gwałtowne obniżanie limitów emisji CO2, wprowadzanie kolejnych norm Euro z jednej strony chroniło więc europejski rynek przed konkurencją z Chin, z drugiej – gwałtownie windowało koszty produkcji, obciążało europejskie firmy motoryzacyjne. W czasie, gdy Chińczycy pracowali intensywnie nad technologiami zeroemisyjnymi, europejscy producenci zmagali się z kolejnymi normami Euro.
Elektromobilność zmieniła wszystko: elektryczne samochody chińskiego pochodzenia są tak samo zeroemisyjne, jak europejskie czy amerykańskie. Mało tego: technologie, do których mają dostęp chińscy producenci, w niczym nie ustępują tym, które wykorzystują np. Niemcy. Nagle dla Chińczyków rynek europejski stał się łatwo dostępny – przy minimalnych inwestycjach można zalać go tańszymi autami o przyzwoitych parametrach, a w miarę wzrostu liczby zadowolonych klientów sprzedaż rośnie.
Co gorsza, potencjał chińskiego rynku jest tak wysoki, że europejscy wytwórcy dawno zostali z tyłu, jeśli chodzi o liczby produkowanych samochodów elektrycznych. Różnica w potencjale rośnie, jest wręcz szokująca. Dobrze obrazuje to film:
Auta z Chin były supertanie i złe, dziś są dobre i w dobrej cenie
To jeszcze pytanie: dlaczego chińskie auta kojarzą się nam z fatalną jakością, złym designem i obiektem do żartów? To z powodu wspomnianej wcześniej zdolności Chińczyków do dostosowania się do wymagań. W przeszłości było w Europie, a także w Polsce sporo importerów, którzy próbowali robić biznes na najtańszych pojazdach sprowadzanych z Chin. Tymczasem w ofercie były także samochody przyzwoite, a obecnie są także bardzo dobre. I te dobre, dotowane przez państwo samochody, trafiają na europejski rynek. Europejscy producenci przyznają: to nie zawsze są produkty marki premium w europejskim rozumieniu, są to jednak auta o rozsądnej jakości i w bardzo dobrej cenie. Z takimi walczyć najtrudniej. Albo inaczej: nie da się walczyć bez wsparcia państwa z kimś, kto może liczyć na takie wsparcie u siebie.
Ursula von der Leyen:
Sektor pojazdów to branża kluczowa dla czystej gospodarki, posiadająca ogromny potencjał dla Europy. Jednak rynki światowe są obecnie zalane tańszymi chińskimi samochodami elektrycznymi. A ich cenę sztucznie zaniża się ogromnymi dotacjami państwa. To zniekształca nasz rynek. A ponieważ nie akceptujemy tego od wewnątrz, nie akceptujemy tego z zewnątrz. Mogę więc dzisiaj ogłosić, że Komisja wszczyna dochodzenie w sprawie subsydiów dotyczące pojazdów elektrycznych pochodzących z Chin"
Nie będzie państwowego wsparcia, będą ograniczenia w imporcie?
Jak się zdaje, zapowiedziane przez szefową KE działania nie w stu procentach korespondują z "życzeniami" europejskiej branży motoryzacyjnej. W branży pojawiają się głosy, iż nie ma potrzeby stawiania barier importowi z Chin, wystarczyłoby zapewnienie europejskim producentom takiego wsparcia, na jakie mogą liczyć chińscy producenci w Chinach.
Na razie jednak wprowadzenie barier jest bardziej prawdopodobne niż aktywne wsparcie dla unijnej produkcji. W każdym razie tańsze.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.