Jest marzec 1957 roku. Szef konstruktorów British Motor Corporation (BMC) Alec Issigonis nakazał przynieść do swojego biura 4 krzesła oraz 5 kół od Morrisa Minora. Następnie ustawił krzesła możliwie blisko siebie, ale tak, by czwórka osób mogła na nich wygodnie siedzieć. Później wskazał na leżące obok 14-calowe koła i obecnych inżynierów spytał: Po co do cholery potrzebne wam tak duże? Takie też wystarczą. Issigonis zaznaczył przystawioną do krzesła ręką znacznie mniejszą wysokość, a jeden ze współpracowników zmierzył odległość od dłoni motoryzacyjnego wizjonera do podłogi. Pomiar wskazał, że nowe auto – projekt kryjący się pod wewnętrzną nazwą ADO 15 – powinno jeździć co najwyżej na 10-calowych kołach.

Trochę wcześniej Issigonis stworzył już pierwszy szkic pojazdu – zrobił go w restauracji, na obrusie stołu, przy którym siedział. Obrus został zabrany z knajpy i rozwieszony na desce kreślarskiej działu rozwoju brytyjskiej firmy – można powiedzieć, że wtedy właśnie wybiła godzina zero auta, które debiutowało latem 1959 roku i szybko stało się jednym z kamieni milowych światowej motoryzacji. Koncepcja pojazdu z przednim napędem i poprzecznie umieszczonym silnikiem stała się później obowiązującym standardem w większości samochodowych klas (choć wielu producentów broniło się przed tym jak mogło). Gdy małe auto zostało oficjalnie zaprezentowane w sierpniu 1959 roku, nazywało się Moris Mini-Minor lub Austin Seven (bo przez lata oferowano je pod dwoma markami).

Rzecz jasna wtedy nikt nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że co do zasady niewiele zmieniony model będzie wytwarzany przez 41 lat, a liczba wyprodukowanych egzemplarzy otrze się o 5,4 mln sztuk (dokładnie 5 387 861 aut). Mini jest jedynym samochodem, który w kategorii długowieczności może być porównywany z Volkswagenem Garbusem, tyle że ten drugi w momencie prezentacji nie był taką techniczną awangardą jak Mini.

Mini Panel Van — tani, bo bez podatku!

W 1959 roku królowa Elżbieta II zasiadała na tronie zaledwie od 7 lat, a pierwszy album The Beatles miał zadebiutować dopiero za 4 wiosny. W 1960 roku na rynku pojawiło się stylowe Mini kombi, zbudowane na nieco wydłużonej płycie podłogowej z rozstawem osi wynoszącym 2,14 m (o 10 cm większym niż w pierwotnej wersji). Moris Mini Traveller i Austin Mini Countryman miały bezpośrednio za słupkiem B drewniane ozdobne listwy na zewnętrznej części karoserii (na wzór aut amerykańskich) oraz dzielone, otwierane na boki drzwi bagażnika. Pomyślano też o małych firmach i do oferty dołączono typowo dostawczą wersję van, oczywiście bez drewnianych ozdób, z jedynie dwoma miejscami w środku, bez bocznych tylnych okien i z charakterystycznym wywietrznikiem na dachu. I właśnie taka odmiana posłużyła do budowy widocznego na zdjęciach egzemplarza. Użytkowe auto miało 250 kg ładowności i dzięki przydatnej w mieście zwinności szybko zdobyło uznanie klientów. Pewnie nie bez znaczenia był też fakt, że dostawcza wersja Mini nie była obłożona podatkiem od nowych samochodów osobowych i autko było po prostu dość tanie.

Gdy dziś siadamy za kierownicą Mini, właściwie niezależnie od wersji, wcale nie mamy wrażenia, że samochód ten niedawno świętował swoje 60-lecie. Dzięki dużym przeszklonym powierzchniom nadwozie jest bardzo przejrzyste, a do tego wydaje się większe, niż można by przypuszczać po zewnętrznych wymiarach. Zamiast klasycznej deski rozdzielczej przed kierowcą jest półka, na której centralnie umieszczono wskaźniki (największy jest oczywiście prędkościomierz) – takie rozwiązanie ułatwiało budowanie wersji dla ruchu lewo- i prawostronnego, a to przekładało się na konkretne oszczędności.

Mini Panel Van — prawdziwy przyjaciel

"W naszym egzemplarzu nie wszystko wygląda tak jak w 1965 roku, gdy auto opuściło fabrykę. Ten samochód ma służyć mi na co dzień, więc wierność oryginałowi nie była moim priorytetem. Chciałem jednak zachować niepowtarzalny styl" – mówi właściciel auta Marcin Tymiński, któremu Mini od kilku lat towarzyszy w obowiązkach życia codziennego, w tym m.in. w prowadzeniu mobilnego serwisu rowerowego (choć nie tylko). "Auto oryginalnie miało silnik 850 o mocy 34 koni. Ponieważ regularnie jeżdżę nim w trasy, nie zastanawiałem się ani chwili i zastąpiłem dość słaby oryginalny motor dużo nowszym silnikiem 1.3i o prawie dwukrotnie większej mocy. Dzięki temu nie mam problemu, by moim "miniakiem" pojechać autostradą do Holandii czy Włoch albo pokonać nawet całkiem strome wzniesienie". Marcin przyznaje też, że choć ma taką możliwość, rzadko używa innego samochodu, bo swoje Mini po prostu bardzo lubi. "To nie miała być lokata kapitału ani samochód wyjeżdżający z garażu kilka razy w roku. Ja chce się nim cieszyć tu i teraz, a nie zostawić go dla moich dzieci. Ze względu na sól staram się tylko nie jeździć moim Mini w zimę".

Także kwestia wyboru nadwozia Mini była oczywista – jeśli małe auto ma być funkcjonalne i przy okazji pomagać w biznesie, odmiana kombi wydaje się najodpowiedniejsza. Poza tym ze względu na zdecydowanie mniejszą popularność jest wyjątkowa i od razu rzuca się w oczy. "Szukałem Clubmana, ale jakoś nic się nie trafiało. Gdy znalazłem wersję van, szybko się zdecydowałem – w końcu i tak samochód trzeba było poddać całościowej renowacji. Przy okazji postanowiłem nieco go zmienić i unowocześnić, by jazda ponad 50-letnim samochodem była przyjemnością, a nie udręką" – mówi Marcin. W trakcie remontu wycięto boczne blaszane panele i wstawiono szyby, bo dzięki temu z miejsca kierowcy jest lepsza widoczność i autem łatwiej jeździ się po mieście. Płaskie przednie fotele zastąpiono kubełkowymi, które znacznie lepiej pasują do obecnego charakteru auta.

Mini Panel Van — z tarczowymi hamulcami

Nowy silnik, skrzynia oraz boczne szyby to nie jedyne modyfikacje, jakie samochód przeszedł podczas renowacji. Za sprawą akcesoryjnych felg poszerzono rozstaw kół, co poprawiło i tak dobre właściwości jezdne, ale przez to potrzebne były nakładki na błotniki. Na przedniej osi pojawiły się skuteczne hamulce tarczowe (montowane w Mini dopiero od 1984 roku). Poza tym cały przód – błotniki i maska silnika – na wzór aut wykorzystywanych w sporcie stanowią jednolitą część wykonaną z lekkiego tworzywa. Do prac serwisowych skorupę można łatwo zdjąć, co biorąc pod uwagę ścisk w komorze silnika, jest dobrym pomysłem.

"Próbowałem też trochę go wyciszyć, ale trzeba nad tym jeszcze popracować" – mówi właściciel Mini. Rzeczywiście, nawet krótka jazda szybko zdradziła, że we wnętrzu naszego zdjęciowego modelu przy większych obrotach silnika jest dość głośno. Za to prowadzenie – bajka! Zarówno zwykłe Mini, jak i wersja kombi zamiast metalowych sprężyn korzysta z gumowych stożków, których zadaniem jest kompensowanie nierówności. Szczerze powiedziawszy, to akurat wychodzi im przeciętnie, ale za to auto z krótkim skokiem zawieszenia jeździ niczym przyklejone do asfaltu (choć rzeczywiście w kabinie czuć nawet niewielkie nierówności). Przy większych prędkościach jest to jednak zdecydowanie zaleta niż wada.

Mini Panel Van — plus/minus

Używanie prawie 60-letniego auta do jazd na co dzień nie brzmi szczególnie zachęcająco. A jeśli samochód przeszedł szereg modyfikacji, które nie tylko poprawiły jego funkcjonalność i dynamikę, ale także niezawodność? Co w takim przypadku? To oczywiście bardzo indywidualna sprawa, ale przyznajemy, że koncepcja przebudowy prezentowanego w materiale Mini bardzo nam się spodobała. Właściciel nie bierze udziału w konkursach na najlepiej zachowany pojazd zabytkowy, nie twierdzi, że to oryginał jak z fabryki, nie starał się też o zabytkowe tablice. Do tego Mini jak rzadko który model do takich zmian świetnie się nadaje – przy przeróbkach nie trzeba wiele kombinować, wystarczy zastosować technikę z ostatniego wydania samochodu. Jeżdżąc Mini na co dzień trzeba, pamiętać o częstej wymianie oleju – skrzynia i silnik korzystają z jednego obiegu, a to nie służy zwłaszcza żywotności przekładni.

Mini Panel Van — części zamienne

Dostępność części jak w przypadku VW Garbusa. Praktycznie wszystko można znaleźć np. w minispares.com – ponieważ sklep znajduje się w Wielkiej Brytanii, musimy liczyć się dodatkowo z naliczeniem cła. Ceny: cylinderek hamulcowy tył – 15 funtów, zestaw szczęk tył – 9 funtów, zestaw uszczelek silnika (pod głowicę, kolektory itd.) – 23 funty, przedni błotnik – 124 funty, wewnętrzne tylne nadkola – 111 funtów, skrzydło tylnych drzwi – 318 funtów, akcesoryjne plastikowe nadkola – 90 funtów. Za przesyłkę 25-kilogramowej paczki zapłacimy 33 funty.

Mini Panel Van — sytuacja rynkowa

W Polsce znaleźliśmy jedno ogłoszenia z Mini Panel Vanem. Auto pochodziło z ostatniego roku produkcji (1983), ma kierownicę po lewej stronie i według opisu nadaje się do remontu, ale załączone zdjęcia przedstawiają całkiem nieźle zachowaną substancje karoserii (przynajmniej podłogi). Cena wywoławcza to 25 900 zł. W Niemczech znaleźliśmy kilka aut, większość był mniej lub bardziej przerobiona. Najtańszy samochód kosztował 12 tys. euro, najdroższy 25 tys. euro, ale na podstawie samych zdjęć i opisów trudno było wywnioskować, skąd takie znaczące różnice cenowe – wszyscy właściciele deklarowali niskie przebiegi i dobry stan. Propozycji z Wielkiej Brytanii nie braliśmy w ogóle pod uwagę – jazda na co dzień samochodem z kierownicą po prawej stronie nie jest najlepszym pomysłem. Zresztą ceny panel vana w jego ojczyźnie wcale nie są niższe. Według cennika Classic Data za Mini Clubman Estate w stanie 2 trzeba zapłacić ok. 14 tys. euro.

Mini Panel Van — dane techniczne

Silnik benzynowy, rzędowy, 4-cylindrowy, umieszczony poprzecznie z przodu, chłodzony cieczą, wałek rozrządu w bloku, 2 zawory na cylinder
Pojemność skokowa 1274 ccm
Moc maksymalna 46 kW (63 KM) przy 5700 obr./min.
Maksymalny moment obrotowy 95 Nm przy 3900 obr./min.
Prędkość maksymalna ok. 150 km/h
Napęd 4-biegowa skrzynia manualna, napęd na przednie koła
Masa własna 950 kg (wersja van)
Długość/szerokość/wysokość 3299/1440/1351 mm
Rozstaw osi 2138 mm
Cena nowego auta 6110 DM (Mini Clubman Estate, Niemcy, 1969)

Mini Panel Van — nasza rekomendacja

Jeśli rozważacie jazdę na co dzień unowocześnionym samochodem klasycznym, to Mini Traveller czy Van są wręcz do tego stworzone, a ze względu na wielkoseryjny charakter pojazdu nie narazicie się też na ostracyzm klasykowego środowiska – w końcu to nie "Bitwa pod Grunwaldem" Matejki, by nie można było w nim dokonać pewnych zmian. Oczywiście, zostaje jeszcze kwestia oferowanego przez 60-letni samochód poziomu bezpieczeństwa, ale ten aspekt każdy musi rozważyć samodzielnie.

Mini Panel Van — rys historyczny

Przy 41 latach produkcji historia musi być przedstawiona skrótowo:

  • w 1959 roku premiera auta z silnikiem 843 cm³/37,5 KM. 1960: kombi i van.
  • 1961: Cooper (997 cm³/56 KM) oraz pick-up. 1963: Cooper S z silnikiem 1071 cm³ o mocy 70 KM.
  • 1964: Cooper S z silnikiem 1275 cm³ o mocy 75 KM, prezentacja Mini Moke.
  • W latach 1964, 1965 i 1967 Cooper wygrywa rajd Monte Carlo (w 1966 roku również, ale ostatecznie pierwsze miejsce przypadło Citroënowi).
  • 1967: Mini Mk II. 1968: koniec Moke w Wielkiej Brytanii (jest ono nadal produkowana m.in. w Australii, Portugalii i Włoszech).
  • 1969: Mini Clubman (auto z nowym przodem). 1971: wstrzymanie produkcji Coopera S.
  • 1976: Mini Mk IV.
  • 1980: koniec pickupa, Clubmana oraz 1275 GT.
  • 1983: koniec vana (łącznie zbudowano ponad 521 tys. sztuk).
  • 1984: Mini Mk V z tarczowymi hamulcami z przodu i 12-calowymi kołami.
  • 1990: nowy Cooper z silnikiem 1273 cm³/61 KM.
  • 1992: Mk VI, silnik 1.3 53/63 KM zastępuje 1.0.
  • 1993: cabrio.
  • Ostatnie klasyczne Mini zjechało z taśm produkcyjnych w październiku 2000 roku.