- Przez 2 lata zbudowano tylko 24 pojazdy
- Auto przyspiesza do "setki" w 3,9 s
- Zwykłe Porsche GT1 to wydatek ok. 12 mln euro. Zdjęciowy samochód to prototyp. Cena: 15 mln euro.
- Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Na koniec dnia przyjdzie czas, by złożyć szczególne podziękowania Michelowi Cossonowi, dawnemu szefowi Automobile Club de l’Quest, w skrócie ACO. Ale na razie mamy jeszcze na to trochę czasu. W nieco chłodny poranek stoimy przed samochodem, który wygląda jak połączenie Porsche 911 z wyrzuconym przez może wielorybem. Szpary między elementami nadwozia są jak w kabinie ciągnika rolniczego, a zajęcie miejsca w środku wymaga wprawy. Do testowania auta zabieramy się wspólnie z Markiem Webberem – Australijczykiem, kierowcą F1, miłym człowiekiem ze specyficznym poczuciem humoru. Przeciętne rzeczy może robić każdy. Dlatego właśnie wokół nas jest tyle przeciętności… – mówi Webber i spogląda w stronę samochodu. Ale Porsche nigdy nie robi przeciętnych rzeczy – dodaje.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Coś w tym jest, choć na razie mówimy to niejako awansem, bo nie przejechaliśmy 911 GT nawet metra. Ale jedno jest już pewne – nawet jak na standardy Porsche ten pojazd jest czymś specjalnym. Zbudowano go, by zwyciężyć w najbardziej prestiżowym wyścigu na świecie, a jednocześnie rozpoczęto produkcję wersji drogowej – przynajmniej teoretycznie, bo między 1996 i 1998 rokiem zbudowano zaledwie 25 egzemplarzy. Z Le Mans plan powiódł się w 100 procentach.
Przejażdżka Porsche 911 GT1/97Auto Świat
Aby się przekonać, czy auto nadaje się także do załatwiania codziennych spraw, zdecydowaliśmy się wyruszyć przez Alpy w podróż do Włoch, by w ruchu miejskim i na górskich serpentynach przekonać się, co auto naprawdę potrafi. Aha, jeszcze jedno: na koniec musimy też zrobić zakupy. Oczywiście niewielkie, bo we wnętrzu jest tak mało miejsca, że nie ma gdzie odłożyć nawet marynarki.
Przeczytaj też:
- Volvo, które nie stało się Citroënem BX
- Sportowe auta lat 80. — to był czas prawdziwych aut
- Mercedes klasy S (W116): czy da się na nim zarobić?
Przez superszeroki, pokryty karbonem próg wsiadamy do środka, w którym znajduje się sportowa klatka bezpieczeństwa. Zajmujemy miejsce na czarnych, obitych skórą kubełkowych fotelach. Drzwi cicho trafiają w zamek – nic dziwnego, są bardzo lekkie. Podobnie jak resztę karoserii wykonano je z karbonu, a klasyczna szyba musiała ustąpić miejsca plexiglasowi (oczywiście wklejonemu w ramę na sztywno).
Przejażdżka Porsche 911 GT1: torowym autem po zwykłych drogach
To wszystko brzmi bardzo spartańsko, ale całe wnętrze ozdobiono dywanikami, sztucznymi tworzywami i skórą (także deskę rozdzielczą). Pochodzi ona z modelu 993, czyli ostatniej 911-tki chłodzonej powietrzem, ale panel centralny jest inny, bardziej pionowy. Znajdują się na nim 2 rzędy przycisków, a sportowa kierownica nie ma airbagu. Za to drążek biegów jest umieszczony wysoko – odległość między wieńcem kierownicy a gałką drążka ma mniej więcej szerokość dłoni. Tylko popatrz! Dla kierowcy wyścigowego takie rozwiązanie jest perfekcyjne – z entuzjazmem zauważa Webber.
Silnik odpalany jest stacyjką umieszczoną zwyczajowo dla marki z lewej strony kolumny kierowniczej. Po przekręceniu kluczyka nic spektakularnego się jednak nie dzieje – po 2-3 sekundach pracy rozrusznika motor zaczyna pracować z charakterystycznym basowym dźwiękiem. Zawieszenie jednostki napędowej jest sztywne – choć bokser nie generuje specjalnie dużych wibracji, nadwozie wyraźnie drży. Struktura nośna pojazdu składa się z przodu 911-tki i zaczynającej się na wysokości siedzeń ramy – dzięki takiemu zabiegowi można było wówczas uniknąć testów zderzeniowych, by dopuścić auto do sprzedaży. Po środku auta umieszczono 6-cylindrowy silnik 3.2, który wywodził się z jednostki legendarnego, C-grupowego 962 (chłodzenie głowic i przygotowywanie mieszanki jest tu identyczne).
Przejażdżka Porsche 911 GT1: komfort? Na to nie można tu liczyć
Podczas jazdy okazuje się, dlaczego w aucie znaleźliśmy zatyczki do uszu – nawet przy normalnej jeździe skrzynia charakterystycznie wyje, a przy większych prędkościach szybko tęsknimy za brakującymi na pokładzie materiałami wygłuszeniowymi. Od 70 km/h prowadzenie rozmów jest trudne, a przecież silnik kręci się grzecznie, mniej więcej z prędkością 3000 obr./min. Tu będzie znacznie żwawszy! – krzyczy Webber i palcem naśladuje wychył wskazówki obrotomierza od 4 do 7 tys. obrotów. Rzeczywiście – po chwili ryczące Porsche katapultuje się do przodu.
Gdy nasz kierowca zdejmuje nogę z gazu, pasażerowi grozi uraz karku – mięśnie, które do tej pory naprężały się, by sprostać przyspieszeniu spowodowanemu przez 544 konie, muszą teraz działać w odwrotnym kierunku, a to nie jest wcale takie proste. A przecież Mark nawet nie dotknął hamulca! Z przodu umieszczono zaciski 8-tłoczkowe, z tyłu – 4. Porsche przeliczyło, że układ hamulcowy jest w stanie stworzyć opóźnienie, które odpowiada przyspieszeniu pojazdu o mocy 2000 KM.
To, że w aucie nie ma miejsca nawet na marynarkę, po kilku kilometrach okazuje się najmniejszym problemem. Ciepło, które produkuje znajdujący się za plecami silnik, cały czas "stoi" w aucie – przy każdym zatrzymaniu otwieramy drzwi, by choć jego część wywiało z auta. Typowy samochód wyścigowy – mówi Webber. Klimatyzacja z 911-tki z niewiadomego powodu dostarcza do wnętrza tylko szron, ale ewidentnie brak nawiewu.
Przejażdżka Porsche 911 GT1: fabryczny prototyp jest wart ok. 15 mln euro
Właśnie takie szczegóły pokazują, że mamy do czynienia z autem małoseryjnym. W 1996 roku zbudowano tylko 2 dopuszczone do ruchu auta bazujące na pierwszej wersji (korzystające z designu 993) oraz jedno na ultraniskiej odmianie z 1998 roku. 21 aut o wyglądzie 996 stworzono w 1997 roku. W 2012 roku 911 GT1/97 można było kupić za 1,1 miliona euro. Pięć lat później to samo auto było warte już 12,3 miliona euro. Nasz fabryczny prototyp jest jeszcze droższy – szacujemy jego wartość na 15 milionów euro.
Jak to dobrze, że udało się zgrać naszą podróż do Włoch z wolnym terminem Marka Webbera. Ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Na finiszu wycieczki Mark powiedział tylko: To na razie chłopaki! i... zniknął, zostawiając nas sam na sam z bestią, akurat w komunikacyjnym szczycie niewielkiego włoskiego miasta.
Ale przecież w prowadzeniu takiego samochodu nie może być nic trudnego! Biegi zmienia się jak w zwykłym, nowoczesnym aucie, a sprzęgło pracuje normalnie. Dodajemy gazu i wyścigowe Porsche bez żadnych fajerwerków rusza do przodu. W przesuniętych nieco do przodu lusterkach widać, co dzieje się za autem. Tyle, że gdzie dokładnie jest "to co za autem" nie wiadomo, bo w Porsche nie ma przecież tylnej szyby. Jazda między hordą Fiatów Punto i Alf wymaga stałego kręcenie głową. Parkowanie tyłem? W ogóle nie wchodzi w rachubę i nie pomógłby tu nawet Mark Webber.
Przejażdżka Porsche 911 GT1: koniec jazdy to także... ulga
W końcu udało nam się dotoczyć do stoiska z kwiatami. Gdy francuska arystokracja szła na szafot, skazani mieli przez dziurkę w ubraniu przepleciony goździk – znak, że nie boją się śmierci. Po dzisiejszym dniu my też sobie na taki goździk zasłużyliśmy. Bez dwóch zdań!
A teraz podziękowania, które jesteśmy winni Michelowi Cossonowi – Francuzowi, który od 1992 roku przewodził Automobile Club de l’Quest, czyli organizatorowi 24-godzinnego wyścigu Le Mans. W 1992 roku stworzył on kategorię GT1, bo z końcem grupy C o sportowe prototypy było ciężko. Bez niego to Porsche w ogóle by nie powstało.
Porsche GT1 w Le Mans!
Porsche 911 GT1 w wersji wyścigowejAuto Świat
Po wielu latach nieobecności w 1996 roku Porsche, jako fabryczny team, wróciło do prestiżowego wyścigu w Le Mans. Do klasy GT1 zgłoszono dwa pojazdy, które dojechały na 2. i 3. miejscu (zwyciężyło Porsche z teamu Joast). W 1997 roku obydwa auta prowadziły, ale niestety jedno zostało uszkodzone w wypadku, a drugie zaczęło się palić. Znów zwyciężyło Porsche od Joasta, a w klasie GT1 dwa McLareny F1. Dopiero w 1998 roku Porsche dopięło swego i w klasyfikacji generalnej przyjechało na dwóch pierwszych miejscach. Wraz z końcem klasy GT1 zakończył się także udział fabrycznego teamu firmy w wyścigu Le Mans.
Porsche 911 GT1 (1997) – dane techniczne
| Silnik | 6-cylindrowy bokser, umieszczony centralnie wzdłużnie, chłodzony cieczą, biturbo, dwa wałki rozrządu w głowicy (x2), 4 zawory na cylinder |
| Pojemność skokowa | 3163 ccm |
| Moc maksymalna | 400 kW (544 KM) przy 7200 obr./min. |
| Maksymalny moment obrotowy | 600 Nm przy 4250 obr./min. |
| Prędkość maksymalna | 309 km/h |
| Napęd | na koła tylne |
| Masa własna | 1325 kg |
| Przyspieszenie 0-100 km/h | 3,9 s |
| Wymiary długość/szerokość/wysokość | 4790/1980/1173 mm |
| Cena nowego auta | 1 550 000 DM (Niemcy, 1997) |
Auto Świat
Start, meta, zwycięstwo! Gdy słońce zaczęło już zachodzić, odstawiliśmy Porsche we Włoszech. Musimy przyznać, że jakoś nam ulżyło...
Start, meta, zwycięstwo! Gdy słońce zaczęło już zachodzić, odstawiliśmy Porsche we Włoszech. Musimy przyznać, że jakoś nam ulżyło...
Auto Świat
Płasko. Ze 117 cm wysokości ostatnie 7 przypada na wlot powietrza. Przy zwykłej 911-tce dach jest o 20 cm wyżej
Płasko. Ze 117 cm wysokości ostatnie 7 przypada na wlot powietrza. Przy zwykłej 911-tce dach jest o 20 cm wyżej
Auto Świat
Szkoła jazdy. Mark Webber przez 10 lat jeździł w F1 i startował Porsche w Le Mans. Tego ranka pierwszy raz usiadł za kierownicą GT1 i szybko skomentował auto: „Typowe Porsche. Świetnie jeździ z każdą prędkością”.
Szkoła jazdy. Mark Webber przez 10 lat jeździł w F1 i startował Porsche w Le Mans. Tego ranka pierwszy raz usiadł za kierownicą GT1 i szybko skomentował auto: „Typowe Porsche. Świetnie jeździ z każdą prędkością”.
Auto Świat
Bliski seryjnemu. Kokpit z 911 (generacji 993), ale prędkościomierz kończy się 20 km/h później, a skala obrotomierza jest powiększona o 600 obrotów. Kierownica bez poduszki powietrznej
Bliski seryjnemu. Kokpit z 911 (generacji 993), ale prędkościomierz kończy się 20 km/h później, a skala obrotomierza jest powiększona o 600 obrotów. Kierownica bez poduszki powietrznej
Auto Świat
Bez stresu. Przerwa na espresso? Większość codziennych czynności da się załatwić GT1 bez problemu. Jedynie parkowanie tyłem jest kłopotliwe, a krawężniki okazują się prawdziwą zmorą
Bez stresu. Przerwa na espresso? Większość codziennych czynności da się załatwić GT1 bez problemu. Jedynie parkowanie tyłem jest kłopotliwe, a krawężniki okazują się prawdziwą zmorą
Auto Świat
Zintegrowany. Zimą przez ten zakręt Horseshoe niedaleko St. Moritz jeżdżą bobsleje. Prędkość: 145 km/h. Webber jedzie tu 30 km/h
Zintegrowany. Zimą przez ten zakręt Horseshoe niedaleko St. Moritz jeżdżą bobsleje. Prędkość: 145 km/h. Webber jedzie tu 30 km/h
Auto Świat
Wyścigowa technika. Sześciocylindrowy bokser pamięta jeszcze czasy model 962. Centralnie umieszczony silnik i skrzynia przy tylnych kołach zapewniają idealny rozkład masy.
Wyścigowa technika. Sześciocylindrowy bokser pamięta jeszcze czasy model 962. Centralnie umieszczony silnik i skrzynia przy tylnych kołach zapewniają idealny rozkład masy.
Auto Świat
Pra-GT1 z 1996 roku miał wygląd generacji 993. Seryjne auta, od 1997 roku, otrzymały reflektory, tylne lampy i klamki od modelu 996. Drzwi poszerzono, a progi zwężono, a przednie koła z tyłu nie chowają się w nadwoziu
Pra-GT1 z 1996 roku miał wygląd generacji 993. Seryjne auta, od 1997 roku, otrzymały reflektory, tylne lampy i klamki od modelu 996. Drzwi poszerzono, a progi zwężono, a przednie koła z tyłu nie chowają się w nadwoziu
Auto Świat
Bagażnik na chłodnicę. Bagaż zostaje w domu. Pod przednią klapą znajduje się elektryka, hydraulika i chłodnica (z dwoma wentylatorami)
Bagażnik na chłodnicę. Bagaż zostaje w domu. Pod przednią klapą znajduje się elektryka, hydraulika i chłodnica (z dwoma wentylatorami)
Auto Świat
Wózek na zakupy. Kierowca F1 Mark Webber miał akurat wolne popołudnie, a my – przypadkiem – dostaliśmy GT1, by pojechać nim do kwiaciarni. A że kwiaciarnia była we Włoszech... No cóż, trudno!
Wózek na zakupy. Kierowca F1 Mark Webber miał akurat wolne popołudnie, a my – przypadkiem – dostaliśmy GT1, by pojechać nim do kwiaciarni. A że kwiaciarnia była we Włoszech... No cóż, trudno!
Auto Świat
Tylko spokojnie! Nawet w tunelu GT1 pozostaje powściągliwe. Ale absurdalną moc dobrze ilustrują opony o szerokości 335
Tylko spokojnie! Nawet w tunelu GT1 pozostaje powściągliwe. Ale absurdalną moc dobrze ilustrują opony o szerokości 335