W pierwszej części materiału poświęconego układom dolotowym przyjrzeliśmy się silnikom benzynowym. Na przykładzie jednostki 4.2 FSI (Audi RS4) pokazaliśmy, jak wygląda dolot w aucie po przebiegu nieco ponad 100 tys. km. Po wyczyszczeniu całego brudu silnik odzyskał utracone 60 KM mocy (!). Tym razem pora na diesla common rail – tu dolot ma jeszcze trudniejsze warunki.

Układ dolotowy w nowoczesnym dieslu często już po 100 tys. km wygląda nieciekawie. W kolektorze gromadzą się bowiem opary oleju z odpowietrzenia skrzyni korbowej, często delikatnie „popuszcza” też turbina, do tego dochodzi zabrudzenie wynikające z zastosowania recyrkulacji spalin. Efekt jest taki, że lepka maź zalepia dolot – począwszy od przepustnicy (klapa gasząca), przez klapy wirowe (jeśli są!), po sam kolektor i głowicę. Żeby zdjąć dolot, zazwyczaj trzeba dużo elementów zdemontować, choć np. w naszym wypadku (BMW 2.0d/184 KM; N47T) obeszło się bez „zrzucania” układu wtryskowego. Kolektory dzielimy na dwie grupy jeśli chodzi o konstrukcję: mamy te z klapkami wirowymi, mamy te bez klapek. Część producentów stawia na kolektory plastikowe, inni używają jedynie metalowych, jednak proces czyszczenia zazwyczaj przebiega podobnie. Przy okazji demontażu dolotu warto też obejrzeć i ewentualnie umyć zawór EGR, a także – zwłaszcza w przypadku diesli BMW z lat 2010-17 – skontrolować szczelność chłodnicy spalin. Wyciek grozi pożarem! Jak podkreśla Piotr Borowski z P&P Service (specjalizacja m.in. BMW): „brudny kolektor zawsze działa niekorzystnie, ale w tym wypadku czyszczenie może ujawnić wyciek z chłodnicy EGR. Poza tym czysty kolektor – nawet gdyby pojawił się wyciek glikolu – nieco zmniejsza ryzyko pożaru. Gdy nie ma mazi, o ogień trudniej.”

W galerii – demontaż i czyszczenie kolektora ssącego w silniku N47T. W naszym wypadku do usunięcia brudów wykorzystano dedykowane środki chemiczne. Koszt operacji przeważnie zamyka się w przedziale od 300 do ok. 800 zł. Po wyczyszczeniu kolektora spalanie spadło o 0,2-0,5 l/100 km (w zależności od warunków jazdy), więc z pewnością jest to gra warta świeczki.