• Nakładka na pasy jest znacznie tańsza od fotelików, a ma homologację pozwalającą używać jej do przewożenia dzieci w aucie
  • Producent urządzenia udostępnia wyniki badań homologacyjnych
  • Niemiecki automobilklub i holenderska organizacja konsumencka sugerują, że europejskie dopuszczenia produktu Smart Kid Belt zostało wydane niesłusznie i urządzenie nie powinno być sprzedawane na terenie Unii Europejskiej
  • Przedstawiciele producenta Smart Kid Belt kwestionują wyniki testów publikowanych przez ADAC i zapowiadają kroki prawne przeciw organizacji
  • Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Smart Kid Belt wygląda niepozornie – kawałek pasa z takiego samego materiału, z którego wykonane są samochodowe pasy bezpieczeństwa, do tego dwie klamry i przeplotki. Jego cena też jest niepozorna, bo można go kupić za kilkadziesiąt złotych nawet na stacjach benzynowych czy w sklepach wysyłkowych. Poza ceną jego niezaprzeczalną zaletą są niewielkie gabaryty – w schowku na rękawiczki zmieści się ich kilka, podczas gdy nieużywany fotelik samochodowy zajmuje w aucie mnóstwo miejsca. W dodatku urządzenie ma homologację pozwalającą używać go do przewożenia dzieci – dokładnie taką samą, jak markowe foteliki. Trudno się więc dziwić, że szczególnie sprzedawcy fotelików dziecięcych, kosztujących wielokrotnie więcej, od początku nie szczędzą polskiemu wynalazkowi krytyki. Oczywiście, najważniejszym argumentem ma być niedostateczny poziom ochrony małych pasażerów. Producent odpowiada na te zarzuty, przedstawiając wyniki badań, które mają udowadniać, że dzieci przewożone na fabrycznych siedzeniach i z fabrycznymi pasami, ale z odpowiednio zamontowaną nakładką, są chronione w podobnym stopniu, co w fotelikach.

ADAC i Stiftung Warentest ostrzegają

Ostatnio argumentem przeciwko coraz popularniejszym nakładkom na pasy stały się wyniki testów zaprezentowanych przez niemiecki automobilklub ADAC. Na stronie organizacji opublikowano wideo mające przedstawiać przebieg testu, do tego krótki artykuł pod tytułem brzmiącym w tłumaczeniu „ADAC ostrzega: Smart Kid Belt nie zastępuje fotelika dziecięcego” .

Z artykułu dowiadujemy się, że „konstrukcja urządzenia nie chroni dzieci przy zderzeniu czołowym w sposób wystarczający, a ryzyko obrażeń jest wysokie” W artykule jest mowa od dwóch próbach przeprowadzonych „w nawiązaniu” do standardowego testu zderzeniowego EuroNCAP (kolizja przy prędkości 64 km/h) – w jednej manekin o wysokości 1,15 m miał być zapięty wyłącznie w fabryczne pasy bezpieczeństwa, a w drugiej – w pasy wyposażone w nakładkę Smart Kid Belt. Wyniki testu uznano za „przerażające”, podczas próby zderzeniowej pas miał głęboko wrzynać się w brzuch manekina, co w przypadku rzeczywistej kolizji miałoby skutkować poważnymi obrażeniami w obrębie jamy brzusznej, testujący zwrócili też uwagę, że konstrukcja nakładki nie utrzymała pasa z dala szyi manekina, co w przypadku dziecka mogłoby oznaczać obrażenia w tym obrębie. Wnioski ekspertów ADAC – nakładka Smart Kid Belt „nie redukuje obciążeń działających na manekin”.

Komunikat w podobnym tonie znaleźć można również na stronie Stiftung Warentest – bardzo popularnej m.in. w Niemczech organizacji zajmującej się testowaniem najróżniejszych produktów – od żywności, przez kosmetyki czy sprzęt AGD, aż po elementy wyposażenia pojazdów. Krytyczny artykuł zilustrowany jest zdjęciami z tego samego testu, a w tekście zawarto informację, że test przeprowadzono dlatego, że Smart Kid Belt uzyskał w Polsce europejską homologację, ale „instytucje w innych krajach Unii Europejskiej wypowiadały się o nim krytycznie”.

Polski producent odpowiada na zarzuty

Co na tak poważną krytykę odpowiada polski producent nakładki na pasy? Zdaniem przedstawicieli firmy, test nie został przeprowadzony wystarczająco rzetelnie. Na udostępnionym materiale wideo ma być widać, że urządzenie nie zostało zamontowane poprawnie i zwisa zbyt luźno – gdyby tak samo niestarannie zamontować do testów fotelik dziecięcy, wynik testu mógłby być równie „przerażający”. W dodatku, zdaniem producenta, test nie został przeprowadzony w sposób zgodny z regulaminami, według których testowane są tego typu urządzenia podczas oficjalnych badań – nie można go więc traktować jako dowód, że produkt nie spełnia norm.

Na dowód skuteczności swojego produktu twórcy Smart Kid Belt prezentują wyniki badań porównawczych przeprowadzonych w laboratorium Applus+ IDIADA (jedno z bardziej doświadczonych biur inżynierskich na świecie, zatrudniające ponad 2700 specjalistów, z 24 oddziałami na całym świecie, współpracujące od ponad 30 lat z największymi koncernami motoryzacyjnymi m.in. w dziedzinie badań dotyczących bezpieczeństwa), z których wynika, że Smart Kid Belt, w wielu próbach wypada lepiej od markowych i znacznie droższych fotelików dziecięcych, a w innych nieznacznie im ustępuje. Testy te wykonano zgodnie z wymogami nowego Regulaminu nr 129 (iSize) Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ), który będzie obowiązywał od 2023 roku!

Test ADAC czy holenderskiej organizacji konsumenckiej?

Co ciekawe, film, z którego kadry wykorzystano w krytycznym materiale ADAC, do sieci trafił nieco wcześniej – został opublikowany m.in. na kanale holenderskiej organizacji konsumenckiej Consumentenbond, bez żadnych informacji mogących świadczyć o tym, że to test wykonany przez ekspertów ADAC, a jako materiał własny. Dodatkowo zestawiono w nim skuteczność nakładki na pasy ze skutecznością fotelika dziecięcego.

Problem polega jednak na tym, że w części materiału ilustrującej skuteczność fotelika użyto manekina w innym rozmiarze (mniejszego i lżejszego o 7 kg – czyli generującego niższe siły) niż w przypadku nakładki na pasy! W artykule opublikowanym przez holenderską organizację konsumencką też zawarto sugestię, że Smart Kid Belt dostał europejską homologację w Polsce, a w żadnym innym kraju UE nie byłoby to możliwe. Organizacja Consumentenbond.nl wręcz domaga się zakazu jego sprzedaży w Holandii.

Naszym zdaniem

Smart Kid Belt może być legalnie używany zamiast fotelików grupy II i III (dla dzieci o wadze od 15 do 36 kg) – ma wymaganą przepisami homologację uzyskaną na podstawie badań wykonanych według aktualnego regulaminu ECE 44-04 – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Co ciekawe, polski producent udostępnia wyniki badań homologacyjnych, a nie tylko informuje, że homologację uzyskał, co w tej branży nie jest normą – nieoficjalnie mówi się, że wiele fotelików mieści się w obowiązujących wymogach „na styk”. Smart Kid Belt przetestowano pod kątem zgodności z wymaganiami obowiązującymi na rynku amerykańskim (FMVSS 213) – producent chwali się, że jego wyrób spełnia te wymagania i ma wymagane dopuszczenia.

Czy to najlepsze urządzenie zabezpieczające dziecko przed skutkami kolizji? Zapewne nie, ale...

W przypadku pasów bezpieczeństwa stosowanych przez dorosłych też tylko nieliczni z nas używają tych najbezpieczniejszych – pięciopunktowych, zapinanych „na sztywno”. Takie znajdziemy tylko w pojazdach wyczynowych, gdzie nie ma miejsc na żadne kompromisy. Jeździmy więc w pasach trzypunktowych, które nie chronią w sposób optymalny, ale kosztują mniej i nie są przesadnie uciążliwe. Z fotelikami dziecięcymi jest podobnie. Dziecko przewożone luzem, bez pasów narażone jest na olbrzymie ryzyko najcięższych obrażeń lub wręcz śmierci i to nawet przy niewielkich stłuczkach. Dziecko przypięte standardowym pasem, bez fotelika czy choćby podkładki, podróżuje być może nieco bezpieczniej niż zupełnie bez pasów, ale na tyle ryzykownie, że w żadnym wypadku nie można takiego sposobu przewożenia malucha rekomendować – choć niekiedy prawo na to pozwala.

Nakładka na pas, o ile zostanie poprawnie zamontowana, niweluje w znacznym stopniu zagrożenia, które wynikają z niewłaściwego przebiegu pasa na ciele dziecka. Oczywiście, nie gwarantuje dodatkowej „ochrony bocznej”, jak argumentują dystrybutorzy fotelików – ale z drugiej strony cienka ścianka z twardego styropianu czy tworzywa, jaką znajdziemy w wielu fotelikach, też nie stanowi poważnego zabezpieczenia. Dziecko może też wiercąc się, stosunkowo łatwo „wyzwolić się” z pasów króconych przy użyciu nakładki. W przypadku aut, w których nie ma uchwytów ISOFIX, w praktyce nakładka na pasy taka jak Smart Kid Belt, o ile zostanie poprawnie założona, może się okazać znacznie bezpieczniejsza od niemal zawsze zbyt luźno przytwierdzonego fotelika. Jeżeli Smart Kid Belt ma być alternatywą dla przewożenia dziecka bez żadnego zabezpieczenia, albo w tanim marketowym foteliku z homologacją ale bez pewnego mocowania, to bez żadnych badań wiadomo, że zagwarantuje poprawę bezpieczeństwa. W wielu autach, np. ze względu na mocno wyprofilowaną kanapę czy po prostu brak miejsca, nie da się zamontować fotelika, a Smart Kid Belt się zmieści.

Jak na razie, badania i certyfikaty, które prezentuje polski producent wyglądają bardziej wiarygodnie od filmów i artykułów publikowanych przez niemiecki automobilklub czy holenderską organizację konsumencką.

Po co w ogóle foteliki dziecięce?

Samochodowe pasy bezpieczeństwa i fotele stworzone są z myślą o osobach dorosłych o przeciętnych wymiarach i masie ciała. Dla dziecka geometria standardowych pasów bezpieczeństwa będzie nieodpowiednia. Nie dość, że maluch może się spod pasów wysunąć, to jeszcze pasy przebiegają tak, że zamiast chronić, mogą w razie kolizji spowodować obrażenia delikatnych narządów wewnętrznych. W przypadku najmłodszych dzieci, które nie siedzą jeszcze samodzielnie, stosuje się foteliki z pięciopunktowymi pasami bezpieczeństwa, umożliwiające maluchom podróż w pozycji półleżącej, najlepiej tyłem do kierunku jazdy. Dzieci nieco starsze najbezpieczniej podróżują w fotelikach z mocno zabudowanymi bokami, które gwarantują nie tylko lepszą ochronę w razie kolizji bocznej, ale przede wszystkim to, że wiercący się maluch po prostu z nich się nie wysunie. W zależności od modelu, foteliki te wykorzystują albo własne pasy bezpieczeństwa, albo fabryczne pasy, w które wyposażono auto. W przypadku starszych dzieci często za wystarczające uznaje się zastosowania podkładki, która po prostu kompensuje różnicę wzrostu między dzieckiem a dorosłym, zapewniając poprawny przebieg fabrycznego pasa bezpieczeństwa. Takie podkładki mają homologacje, a ich użytkowanie nie zbudza dużych kontrowersji, choć wiadomo, że są systemy chroniące dzieci lepiej. Konstruktorzy Smart Kid Belta uznali, że zamiast sadzać dziecko wyżej, można prościej zmodyfikować przebieg fabrycznych pasów bezpieczeństwa. Urządzenie przeznaczone jest dla dzieci o wadze od 15 do 36 kg.

Co o przewożeniu dzieci mówią przepisy?

Zgodnie z aktualnymi przepisami (art. 39 Prawa o ruchu drogowym) dziecko powinno podróżować w foteliku lub tzw. innym urządzeniu przytrzymującym do chwili, aż przekroczy 150 cm wzrostu. Zarówno fotelik jak i to tzw. urządzenie przytrzymujące muszą być dopasowane do masy i wzrostu dziecka oraz zgodne z właściwymi warunkami technicznymi określonymi w przepisach Unii Europejskiej lub w regulaminach EKG ONZ dotyczących urządzeń przytrzymujących dla dzieci w pojeździe. To znaczy, że fotelik bez tabliczki informującej o posiadaniu aktualnej homologacji, czy poduszka zastępująca podkładkę nie spełniają wymagań!

Uwaga! Do 2015 roku obowiązywał jednocześnie limit wiekowy (12 lat), a starsze dzieci mogły jeździć bez fotelików, nawet jeśli nie osiągnęły 150 cm wzrostu. Innych wyjątków w zasadzie nie było – w samochodach osobowych dzieci poniżej 12 roku życia, mające mniej niż 150 cm wzrostu, bez fotelików lub innych zastępujących je urządzeń wolno było przewozić tylko w taksówkach, radiowozach i karetkach, a także w autach, które fabrycznie nie były wyposażone w pasy bezpieczeństwa, czyli w oldtimerach. Teraz oldtimerami bez pasów bezpieczeństwa nie wolno na drogach publicznych przewozić dzieci.

Bez fotelika (lub innego, homologowanego urządzenia przytrzymującego) , ale w pasach i tylko na tylnej kanapie podróżować teraz może dziecko o wzroście co najmniej 135 cm, o ile nie mieści się w dostępnych fotelikach – co z reguły jest interpretowane w ten sposób, że dziecko musi ważyć powyżej 36 kg, bo taka jest maksymalna waga, do której dostosowane są typowe foteliki najwyższej III grupy. Na przednim fotelu zwolnienie z obowiązku jazdy w foteliku ze względu na masę ciała nie obowiązuje – tu liczy się kryterium wzrostu. Oznacza to, że np. 16-17-latka drobnej budowy ciała powinna jeździć wyłącznie z tyłu!

Kolejnym wyjątkiem od reguły jest to, że z tyłu bez fotelika, w samych tylko pasach, wolno przewozić dzieci w wieku co najmniej 3 lat, gdy na tylnej kanapie podróżuje dwójka innych maluchów w fotelikach i na zamontowanie trzeciego, bezpiecznego siedziska nie ma już miejsca. To, że takie rozwiązanie jest zgodne prawem, nie oznacza, że jest ono bezpieczne – w większości aut geometria pasów jest taka, że w razie nawet drobnej kolizji maluchowi grożą w takiej sytuacji bardzo poważne obrażenia.

W samochodzie wyposażonym w poduszkę powietrzną po stronie pasażera dziecko wolno przewozić w foteliku zamontowanym tyłem do kierunku jazdy tylko wtedy, gdy airbag został wyłączony.