Logo

Jeździłem nową Mazdą CX-6e. Ten detal zdradza jej prawdziwe pochodzenie

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Mazda CX-6e, nowy elektryczny SUV, powstał w wyniku współpracy z chińską firmą Changan.
  • Model wyposażono w silnik elektryczny o mocy 258 KM i zasięg do 484 km według standardu WLTP.
  • Wnętrze samochodu charakteryzuje się potężnym panoramicznym ekranem o przekątnej ponad 26 cali, co jest największym ekranem w historii Mazdy.
  • System asystujący oraz prowadzenie pojazdu zostały dostosowane do europejskich standardów, co przynosi pozytywne doświadczenia za kierownicą.
  • Mazda CX-6e jest dostępna w dwóch wersjach wyposażeniowych, a ceny zaczynają się od 206 100 zł.
Mazda znana jest z odwagi w stosowaniu oryginalnych rozwiązań. Kiedy wszyscy konkurenci rozwijali malutkie, doładowane, downsizingowe silniczki, Mazda z powodzeniem wprowadziła na rynek duże, wolnossące silniki Skyactiv, które były absolutnym zaprzeczeniem idei downsizingu. Gdy niemal wszyscy mówili o rychłej śmierci diesla, Mazda miała odwagę zaoferować cudowną rzędową, wysokoprężną sześciocylindrówkę o pojemności 3,3 l.
Zdarzało się, że ta skłonność do oryginalnych rozwiązań sprowadzała Mazdę na manowce — jak choćby w przypadku pierwszej seryjnej elektrycznej Mazdy, czyli modelu MX-30. Podczas gdy inni producenci ścigali się już między sobą, oferując coraz wyższe moce i zasięgi, Mazda uznała, że większość użytkowników nie potrzebuje wcale auta elektrycznego z dużą baterią — więc wcale nietani model dostał akumulator o pojemności 35,5 kWh, zapewniający w warunkach zimowych zasięg nieznacznie tylko przekraczający 100 km. Serio! Nie dwadzieścia lat temu, ale całkiem niedawno! I mimo wysiłków specjalistów od PR marki klienci nie dali się przekonać i po auta elektryczne szli do konkurencji, a wersja ze spalinowym, paliwożernym range-extenderem nie mogła tego zmienić.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Tyle że kilka lat temu auta elektryczne były ofertą niszową, więc taka wpadka nie była aż tak dramatycznie niebezpieczna dla losów firmy. Dziś bez dobrych aut elektrycznych w ofercie w wielu europejskich krajach żaden liczący się producent samochodów po prostu się nie utrzyma. Są już w Europie rynki, gdzie to auta spalinowe są kurczącą się niszą!

Kto pomógł Maździe przy modelu CX-6e? Trop prowadzi do Chin

Być może dlatego właśnie w przypadku aut elektrycznych Mazda najwyraźniej zrezygnowała z ryzykownych eksperymentów — w kwestii aut na prąd... płynie z prądem. Najnowszy elektryczny model Mazdy, czyli SUV CX-6e nie jest rdzennie japońską konstrukcją — to efekt współpracy z chińską firmą Changan, podobnie zresztą jak zaprezentowana w ubiegłym roku Mazda 6e, czyli elektryczny sedan.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dla niewtajemniczonych, którzy wcześniej nie słyszeli o Changanie — to producent, który od lat współpracuje z Mazdą i tak naprawdę kiedyś uczył się produkcji samochodów, wytwarzając w ramach joint venture modele Mazdy na rynek chiński. Ale żeby dobrze zrozumieć obecny kontekst tej współpracy, warto wiedzieć, że w 2025 r. Changan sprzedał ok. 2,9 mln aut (przy raczkującej dopiero obecności w Europie i bez możliwości sprzedaży w USA), a Mazda — 1,26 mln na całym świecie. Niemal 80 proc. sprzedaży Changana przypada na Chiny — a to rynek, na którym bez wysokich kompetencji w kwestii aut elektrycznych i zaawansowanych hybryd żaden producent się już nie utrzyma.

Mazda CX-6: od chińskich krewnych różnią ją nie tylko znaczki

Wróćmy więc do Mazdy CX-6e, która jest blisko spokrewniona z Chnaganem Deepalem S07. Jeśli ktoś twierdzi, że to tylko rebranding chińskiego SUV-a, to znaczy, że nie widział tych aut z bliska, bo nawet w kwestii wyglądu różnice między tymi modelami są znaczne.
Mazda CX-6e jest dostępny tylko w jednej konfiguracji układu napędowego: z zamontowanym przy tylnej osi silnikiem elektrycznym o mocy 258 KM oraz akumulatorem trakcyjnym o pojemności 78 kWh, zamontowanym w podłodze, który ma wystarczyć na 484 kilometry według standardowej procedury WLTP. Z domowego wallboxa można ją ładować z niezbyt imponującą mocą 11 kW, ale przy szybkim ładowaniu SUV oferuje konkurencyjne 200 kW, co jest świetnym wynikiem jak na architekturę 400 V. Tyle że są konkurenci, którzy mogą zaoferować znacznie więcej, dzięki architekturze 800 V.

Czy model CX-6e jeździ jak prawdziwa Mazda?

Tak, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Choć samochód został w znacznym stopniu zaprojektowany i w całości wyprodukowany w Chinach, Japończycy ewidentnie mieli tu sporo do powiedzenia. Oczywiście, mimo napędu na tył SUV ważący ponad dwie tony nie może się prowadzić tak zwinnie jak Mazda MX-5, ale też daleko mu do tapczanowatego zestrojenia większości elektrycznych chińskich SUV-ów — zawieszenie i układ kierowniczy pracują tak, jak lubią i oczekują europejscy kierowcy, czyli dosyć sztywno. Osiągi nie są może oszałamiające, ale też nie dają powodów do narzekania — prędkość maksymalna to 185 km na godz., a przyspieszenie do setki zajmuje ok. osiem sekund. Miałem okazję jeździć najnowszą Mazdą w Niemczech — w okolicach europejskiej siedziby tego koncernu, która mieści się w Leverkusen w Nadrenii Północnej-Westfalii. W dzisiejszych czasach już nawet na niemieckich autostradach takie osiągi są wystarczające — chętnych, żeby jeździć szybciej, wcale nie ma aż tak wielu.
Mazda CX-6e : przez wielki ekran wnętrze Mazdy upodobniła się do wnętrz SUV-ów chińskich marek.
Auto Świat / Piotr Szypulski
Mazda CX-6e : przez wielki ekran wnętrze Mazdy upodobniła się do wnętrz SUV-ów chińskich marek.
Co bardzo ważne i wcale nie oczywiste: systemy asystujące działają poprawnie i nie gubią się na europejskich drogach. Przedstawiciele Mazdy twierdzą, że egzemplarze przeznaczone na rynek europejski były dopracowywane przez europejskich specjalistów — i rzeczywiście da się to wyczuć, chociaż, jak to w nowych autach, trzeba przywyknąć do ciągłego pikania, a czasem też do dosyć nerwowych korekt toru jazdy. Na trasie liczącej ok. 200 km nie przyłapałem jednak nowej Mazdy na czymś, co byłoby skrajnie nieprawidłowe czy wręcz niebezpieczne.

Ta Mazda ma największy ekran w historii

Prawdziwą rewolucję widać we wnętrzu. Oczywiście rewolucję jak na Mazdę, bo da się na rynku znaleźć wiele modeli, które mają podobne rozwiązania. Za kierownicą panuje pustka, nie ma klasycznych zegarów czy choćby wirtualnego kokpitu, za to nad środkową konsolą góruje panoramiczny ekran o kinowych proporcjach 32:9.
Mazda CX-6e
Auto Świat / Piotr Szypulski
Mazda CX-6e
Największy ekran, jaki Mazda do tej pory zamontowała w seryjnym aucie, ma ponad 26 cali. Oferuje on technologię 5K i podział funkcji między kierowcę a pasażera — jeden ma mieć dostęp do informacji, drugi do rozrywki podczas jazdy — bez przeszkadzania sobie nawzajem. W górnym lewym rogu wielkiego ekranu wyświetlane są m.in. wskazania prędkościomierza — podobnie jak w Teslach. Żeby jednak nie zmuszać kierowców do całkowitej zmiany przyzwyczajeń, w standardzie jest wyświetlacz head-up.
Choć ekran i powiązany z nim system inforozrywki działają szybko, płynnie i responsywnie, to trudno nie odnieść wrażenia, że taka architektura wnętrza — przykrycie klasycznej deski rozdzielczej wielką połacią ekranu — to najbardziej chińska część tego samochodu. Fani Mazdy będą tęsknić za prawdziwymi, czytelnymi zegarami, przyciskami i pokrętłami.

Wersja Takumi Plus ma większe koła i cyfrowe lusterka

Opcjonalnie (w odmianie Takumi Plus, czyli wyższej z dwóch dostępnych wersji wyposażeniowych) dostępne są też cyfrowe lusterka zewnętrzne, które przynajmniej w teorii powinny pozwolić Mazdzie nieco wydłużyć zasięg — ale korzyści z tego tytułu są w praktyce żadne, bo droższa wersja ma też większe koła i jest nieco cięższa, przez co w końcowym rozrachunku zużywa nieco więcej energii i ma minimalnie krótki zasięg. Rozmieszczenie ekranów (które są bardzo dobrej jakości) nie do końca przekonuje — są niżej niż klasyczne lusterka, przez co kierowca traci ułamek sekundy, odruchowo patrząc na wsporniki kamer znajdujących się tam, gdzie w tańszej wersji są lusterka. Centralne lusterko jest cyfrowe — starszym kierowcom może się to nie spodobać.
Mazda CX-6e: cyfrowe lusterko w wersji Takumi Plus. Ekran jest niżej, niż kierowca się go spodziewa.
Auto Świat / Piotr Szypulski
Mazda CX-6e: cyfrowe lusterko w wersji Takumi Plus. Ekran jest niżej, niż kierowca się go spodziewa.

Nowy SUV Mazdy jest większy, niż się wydaje. Z zewnątrz tego nie widać, ale w środku czuć

Mazda CX-6e to naprawdę duży SUV — ma 4,85 m długości! Tyle że z zewnątrz tego zupełnie nie widać, bo przysadzista sylwetka wydaje się bardzo zwarta i zgrabna.
Przy rozstawie osi wynoszącym aż 2,9 metra przestrzeni nie brakuje ani z tyłu, ani z przodu, a bagażnik ma sensowne rozmiary. Choć 468—1434 l nie czyni z niego rekordzisty, to japoński SUV rodem z Chin nadrabia to przednim bagażnikiem (frunkiem) o pojemności 80 litrów. Jakość wykonania i użytych materiałów jest naprawdę świetna — tu poruszamy się już na granicy tego, czego można się spodziewać po segmencie premium.
Mazda CX-6e
Auto Świat / Piotr Szypulski
Mazda CX-6e
Nawet jeśli Mazda zachowuje własny styl, zwłaszcza w doborze kolorów (np. nietypowy fiolet Nightfall Violett i oczywiście kultowa czerwień Soul Red Crystal), to jednak wraz z modelem CX-6e zaczyna się wtapiać w konkurencję. To niekoniecznie jest wada!
A jednak nie obyło się bez nutki indywidualizmu, a nawet kilku nutek. Z zewnątrz to przede wszystkim "kanały aerodynamiczne" na masce i w tylnych słupkach, które mają ułatwić opływ powietrza wokół karoserii. No i podczas gdy inni producenci wycofują się z gestów do sterowania funkcjami auta, zastępując je sterowaniem głosowym, w CX-6e mamy dostępne obie opcje — poza poleceniami głosowymi działają też gesty — można np. zmieniać utwory machnięciem ręki, uruchomić kamerę do zrobienia selfie znakiem zwycięstwa.
Wygodnym rozwiązaniem są cztery predefiniowane zestawy ustawień samochodu, które można aktywować za pomocą jednego polecenia. Są to cztery predefiniowane zestawy ustawień samochodu, które można aktywować za pomocą jednego polecenia.
  • Pet Comfort Mode — tryb komfortu utrzymuje stałą temperaturę w kabinie dla zwierząt domowych, ale też np. dla zakupów spożywczych pozostawionych w samochodzie. Żeby uniknąć sytuacji, w której ktoś wybije szybę, żeby uwolnić psa z zaparkowanego auta, podczas korzystania z tego trybu na ekranie dodatkowo wyświetlany jest komunikat, że kierowca wkrótce wróci.
  • Tryb Odpoczynku (Rest Mode) — przygotowuje kabinę do kilkugodzinnego odpoczynku we wnętrzu, dopasowując ustawienia foteli i wyłączając oświetlenie zewnętrzne i wewnętrzne.
  • Tryb Relaksu (Relax Mode) — zmienia ustawienia wnętrza, przygotowując je na krótką przerwę w jeździe, czyli dopasowuje ustawienia foteli, klimatyzacji, oświetlenia wewnętrznego, poziomu głośności systemu audio zgodnie z wcześniej ustalonymi preferencjami kierowcy i pasażerów. Dodatkowo, po upływie określonego czasu można ustawić budzenie — to świetna opcja podczas korzystania z wolniejszych ładowarek.
  • Wjazd na myjnię (Wash Mode) — w tym trybie auto samoczynnie domyka wszystkie okna oraz składa lusterka zewnętrzne, by chronić te elementy przed uszkodzeniem. 
W kwestii zastosowanych rozwiązań technicznych nowa Mazda CX-6e nie wnosi niczego nadzwyczajnego, ale też nie odstaje od reszty stawki. Jako SUV ma o wiele większe szanse na sukces rynkowy niż sedan 6e, zwłaszcza z tak ostrą i atrakcyjną stylistyką. Zasięg i osiągi nie są może oszałamiające, ale dzięki szybszemu ładowaniu nie powinny doskwierać. A fakt, że Mazda w końcu odważniej stawia na duże ekrany, też wychodzi jej na plus.

Ile kosztuje elektryczna Mazda z Chin?

Jak już wcześniej wspomniałem, Mazda CX-6e dostępna jest tylko w jednej wersji silnikowo-akumulatorowej (258 KM mocy, do 484 km zasięgu w cyklu WLTP) z napędem wyłącznie na tylną oś — a szkoda, bo akurat w przypadku aut elektrycznych dodanie napędu także na drugą oś nie jest przesadnie trudne, a dla wielu klientów napęd na cztery koła to poważny argument za wyborem konkretnego auta. Wersje wyposażenia są zaledwie dwie: dosyć bogata Takumi i niemal wszystkomająca Takumi Plus. Pierwszą Mazda wycenia w Polsce na 206 100 zł, za drugą trzeba zapłacić 219 tys. zł. Gdybym sam miał wybierać, to zdecydowałbym się na wariant tańszy — choćby po to, żeby mieć normalne lusterka i nieco mniejsze koła. Najwyraźniej jednak nie jestem typowym klientem Mazdy — spośród kilkudziesięciu złożonych już w ciemno zamówień znakomita większość dotyczyła droższej odmiany Takumi Plus. I jeśli myślicie, że niemal wszystkie mają być w klasycznej, mazdowej czerwieni, to też jesteście w błędzie — to nowy fiolet robi wśród klientów furorę.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!