Nie jest tajemnicą, że Audi A1 ma wiele wspólnego z Volkswagenem Polo. Dzieli z nim praktycznie całą technikę, ale - jak zawsze - diabeł tkwi w szczegółach. Poza bardziej prestiżowym znaczkiem, Audi oferuje niby to samo, ale w atrakcyjniejszym opakowaniu (szczególnie wersja S line).

Wygląd to zdecydowanie mocny punkt tego samochodu. Nowe A1 potrafi wyróżnić się na tle miejskiej szarości, dzięki wielu dostępnym kombinacjom. Oto przykład: szara karoseria; dach, obudowy lusterek bocznych i osłona chłodnicy w czarnym kolorze (znaczki również) oraz złoto-brązowe felgi (aż 18-calowe). Do tego przyciemnione przednie i tylne lampy LED. Taka specyfikacja nie każdemu się spodoba (co kto lubi), ale dobrze pokazuje rozbudowane możliwości indywidualizacji.

Audi A1 Sportback 30 TFSI – ekstraklasa i rażące oszczędności...

Czas zajrzeć do środka. Deska rozdzielcza w najbogatszej wersji wyposażenia robi duże wrażenie. Kokpit jest zorientowany na kierowcę, który ma przed sobą efektowne cyfrowe zegary, a po prawej duży ekran dotykowy o przekątnej przeszło 10 cali. Obsługa komputera pokładowego, jak i całego systemu informacyjno-rozrywkowego, jest czytelna i prosta. Niemcy potrafią wyposażyć swoje auta w bardzo dobre multimedia, o dziwo Japończycy mają z tym problemy. Audi nie zapomniało również o przydatnym ładowaniu bezprzewodowym baterii smartfonu.

Trójramienna, wyprofilowana kierownica dobrze leży w dłoniach. Plus należy się także opcjonalnym sportowym fotelom, które okazały się bardzo wygodne w trasie. Co istotne, A1 jest dostępne wyłącznie w nadwoziu pięciodrzwiowym (Sportback) i stało się sporo większe. To poskutkowało znacznie przestronniejszą kabiną, co docenią najbardziej pasażerowie z tyłu, choć pozostał wysoki tunel środkowy. Ponadto, znacznie więcej pomieści teraz bagażnik, którego pojemność wzrosła o 65 l – do 335. To bardzo dobra wiadomość, bo poprzednik był po prostu ciasny.

Urok marki premium pryska po dotknięciu plastików, którymi wykończono wnętrze. Mimo ciekawej faktury czy koloru, są one niskiej jakości. Najgorzej jest na boczkach drzwi, które są twarde i podatne na zarysowania. Całkiem prawdopodobne, że w pierwszym A1 było pod tym kątem lepiej. W Polo jeszcze pasują, ale nie w Audi...

Audi A1 Sportback 30 TFSI – trzy litry pod maską?

Audi od pewnego czasu stosuje dziwne, nieczytelne oznaczenia swoich silników. Producent twierdzi, że pojemność nie jest już taka istotna, szczególnie gdy coraz popularniejsze stają się napędy hybrydowe i elektryczne. Liczy się moc, ale jak odczytać liczbę „30”?! (tutaj możesz to sprawdzić). Oczywiście pod maską nie znajduje się silnik trzylitrowy, a trzy razy mniejszy.

To jednostka 1.0 TSI, znana z małych modeli wszystkich marek należących do Grupy Volkswagen. Tego typu silniki to już normalka nawet w markach premium. Dla klientów, którym to przeszkadza, przygotowano mocniejszą (i odpowiednio droższą) wersję 35 TFSI z silnikiem 1,5 l.

Trzycylindrowy silnik w A1 nie brzmi źle, nie emituje tak donośnego „warkotu” jak inne motory R3, ale Audi dla pewności zastosowało sztuczne „buczenie” (element pakietu dynamicznego). W tym przypadku mamy mocniejszą wersję 116-konną (25 TFSI ma 95 KM). Mały turbodoładowany silnik dobrze sprawdza się w stosunkowo niewielkim aucie, przecież jeszcze nie tak dawno wartość 200 Nm generowały dwulitrowe silniki wolnossące. Dynamika stoi zatem na dobrym poziomie (9,4 s do „setki”). Spora w tym zasług dwusprzęgłowej, siedmiobiegowej skrzyni s tronic (Audi tak nazywa DSG). Ta ma jednak jedną słabość, otóż potrafi szarpnąć przy spokojnym ruszeniu z miejsca.

Audi A1 jeździ bardzo fajnie. Sportowe zawieszenie z regulowanymi amortyzatorami, nawet w zwykłym ustawieniu, ma raczej twardą charakterystykę, więc w parze z dużymi felgami słabo sprawdzi się na nierównościach. Za to na gładkim asfalcie prowadzenie samochodu jest wzorowe. A jak jest ze spalaniem? Dobrze. W intensywnym ruchu miejskim wyniosło 8,5 l/100 km, a w szybkiej trasie (100-140 km/h) – 6,0-6,8 l (6,5 z 400 km).

Audi A1 Sportback 30 TFSI – naszym zdaniem

To auto dla tych, którzy z całą pewnością nie liczą się z kosztami. Wystarczy wspomnieć, że bazowy model A1 Sportback 30 TFSI kosztuje ok. 108 tys. zł, a po doposażeniu jego cena wzrosła do blisko 180 tys. Przypominam, że ciągle mówimy o hatchbacku z segmentu B! Jeśli jednak potrzebujesz nieduży samochód głównie do miasta, nie chcesz jeździć Fordem, Peugeotem czy Volkswagenem, a do tego jesteś skłonny tyle zapłacić, to czemu nie?

Audi A1 Sportback 30 TFSI S line – dane techniczne

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 999 cm3, t.benz./R3/16
Moc 116 KM/5000-5500 obr./min
Moment obrotowy 200 Nm/2000-3500 obr./min
Skrzynia biegów i napęd automatyczna dwusprzęgłowa 7b/na przednie koła
Prędkość maksymalna 203 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,4 s
Średnie zużycie paliwa 6,1 l/100 km (producent)
Masa własna 203
Pojemność bagaznika 335-1090 l
Wymiary: długość/szerokość/wysokość 4028/1740/1409 mm
Rozstaw osi 2563 mm
Cena testowanej wersji 107 800 zł
Cena testowanego egzemplarza 179 620 zł
Poj. bagażnika/zb. paliwa (l) 335-1090/40