• Elektryczny Mustang jest rodzinnym SUV-em nawiązującym stylem i charakterem do klasycznych modeli
  • Przestronne wnętrze z dużym ekranem pośrodku służącym do obsługi nowej generacji systemu łączności ze światem SYNC
  • Dwa warianty mocy i zasięgu, Mustangiem będzie można przejechać z Warszawy do Berlina na jednym ładowaniu akumulatora
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Już samo słowo „mustang” wywołuje u pasjonatów motoryzacji gęsią skórkę towarzyszącą marzeniom o bulgoczącym V8 i kontrolowanych poślizgach. Napędzany prądem rodzinny SUV jakoś do tej wizji nie pasuje. Dla Forda to jeszcze jeden powód, żeby podjąć wyzwanie.

W pełni elektryczny SUV coupé Ford Mustang Mach-E – nazwa jest hołdem złożonym Mustangowi Mach 1 z lat 70. XX wieku – ma odgrywać rolę rozrabiaki w gronie raczej dość grzecznych elektryków. Do swojego słynnego wzorca stylistycznie nawiązuje przede wszystkim kształtem tylnych świateł z trzema pionowymi belkami, gniewnym spojrzeniem przednich reflektorów i oczywiście galopującym konikiem na – tu zamkniętym – przodzie.

Dla pogodzenia spłaszczonej sylwetki Forda Mustanga Mach-E z wysoką wartością użytkową designerzy posłużyli się pewną sztuczką. Boczna linia nadwozia opada wprawdzie płasko ku tyłowi, jednak polakierowany na czarno dach wystaje ponad nią – widać to dobrze na zdjęciu auta z boku. W rezultacie na tylnej kanapie jest dużo miejsca także wzwyż, a bagażnik ma zdatną do rodzinnych podróży pojemność 402-1420 l.

Inne pomysłowe rozwiązanie tkwi pod przednią pokrywą. Ponieważ cały zespól napędowy ma kompaktowe rozmiary, znalazło się tam miejsce na zamykany schowek z otworami odpływowymi. Gdy w następne lato zostanie napełniony opakowaniami lodów i zimnych napojów, Ford Mustang Mach-E zyska nową rzeszę fanów.

Ford Mustang Mach-E – wnętrze jak sala kinowa

Podczas gdy pasażerowie swobodnie się rozsiadają na tylnej kanapie, w pierwszym rzędzie można się poczuć jak w kinie. Przód kabiny Forda Mustanga Mach-E został zdominowany przez 15,5-calowy prostokątny monitor umieszczony dłuższym bokiem ku górze. Za jego pośrednictwem obsługiwana jest premierowo czwarta generacja fordowskiego systemu SYNC. Jego zapowiadane atuty to skrócony o połowę czas ładowania i aktualizacje pobierane over-the-air. W porównaniu z tym cyfrowy kokpit za kierownicą z ekranem o przekątnej 10,2 cala sprawia wrażenie nieskomplikowanego.

Inżynierowie wzięli sobie do serca przygotowanie układu jezdnego Forda Mustanga Mach-E na europejskie rynki i starannie dopracowali je, uwzględniając potrzeby tutejszych kierowców. I to się opłaciło. Nieważne, czy napęd przenoszony jest na tył czy na cztery koła, tylna oś otrzymuje – zależnie od programu jazdy – wystarczająco dużo momentu obrotowego, co prowadzi do energicznego zarzucenia tyłem, w rezultacie wywołując szeroki uśmiech na twarzy kierowcy. Nawet wtedy, gdy jest nim wielbiciel klasycznych Mustangów.

Radosny nastrój nie mija przy okazji konieczności naładowania akumulatora. Zależnie od wersji zasięgi Forda Mustanga Mach-E sięgają od 440 do 610 km i to według bliższych rzeczywistości pomiarów WLTP. Na stacji szybkiego ładowania akumulatory o pojemności 75 lub 99 kWh są naładowane w 80 proc. po 45 min.

Forda Mustanga Mach-E można już zamawiać, choć ceny poznamy dopiero po Nowym Roku, a pierwsze auta pojawić się mają w Polsce na przełomie lutego i marca 2021 r. W Niemczech auto zostało już wycenione – od 46 900 euro za wersję o mocy 269 KM i 62 900 euro za topowy 346-konny model, ale fizycznie auta trafią do salonów sprzedaży pewnie w tym samym czasie, co do nas.

Na koniec dobra wiadomość dla petrolheadów: Ford Mustang GT ze spalinowym V8 pozostaje w ofercie.

Ford Mustang Mach-E – naszym zdaniem

Choć Mach-E nie ma zbyt wiele wspólnego ze spalinowym Ford Mustangiem, to „zdziczały koń” w nazwie ma przekonać klientów, że pierwszy zbudowany od podstaw elektryk Forda będzie nie tylko dbał o środowisko, lecz także gwarantował silne emocje. Długa przednia maska oraz linia dachu nawiązująca do coupé nadają elektrycznemu SUV-owi Forda mnóstwo dynamiki.

Co ważne sportowe proporcje nadwozia współgrają z praktycznym wnętrzem, w którym wygodnie zmieści się czterech dorosłych pasażerów oraz ich wakacyjny bagaż. Dwa ekrany może nie zadowolą fana motorsportu (wolałby zapewne centralnie umieszczony analogowy obrotomierz), ale cyfrowe wnętrze to znak czasów, w dodatku te w Fordzie są dobrze czytelne i łatwe w obsłudze.

Możemy być spokojni także o osiągi Forda Mustanga Mach-E, przyspieszenia wynoszące (w zależność od wersji) od 3,7 do 6,2 s są godne rasowego sportowca, a napęd tylny lub 4x4 z preferencją tylnej osi gwarantować będzie mnóstwo zabawy na torze. Silnych emocji dostarczać będzie także narowisty silnik elektryczny, który niezależnie od obrotów w każdej chwili dysponuje potężnym momentem obrotowym. Maksymalny zasięg wynoszący 610 km w rzeczywistości przy sportowej jeździe z pewnością skurczy się o połowę, ale przy rozsądnym operowaniu pedałem gazu pozwoli bez doładowania ruszyć w Polsce na weekendowy wypad za miasto, a nawet w wakacje dojechać z centrum kraju na wybrzeże.

Ford Mustang Mach-E – pierwsze wrażenie

Dużo miejsca w kabinie i bagażniku, praktyczny schowek pod przednią pokrywą, wysokie zasięgi na jednym ładowaniu i mnóstwo frajdy podczas jazdy – to są mocne strony Forda Mustanga Mach-E. Na mały minus zapisujemy jakość wykończenia, która wymaga doszlifowania, zanim auto trafi na rynek.