Nowy Carnival jest najlepszym tego dowodem. Już wygląd zewnętrzny pokazuje, że projektanci starają się pozbyć dalekowschodnich manier. W porównaniu z poprzednikiem postęp jest duży i auto zaprojektowano poprawnie, ale bez finezji. Aby pojazd mógł być poręczniejszy, w stosunku do poprzednika nadwozie zostało skrócone o 10,5 cm. Jest za to wyższe i szersze, co czuć wyraźnie we wnętrzu samochodu. Największy postęp widać we wnętrzuDwukolorowy kokpit z różnymi dodatkami (aluminium lub drewno), schowki, uchwyty na napoje - Carnival to naprawdę dojrzały van z dużymi możliwościami aranżacyjnymi. Także jakość tworzywbardzo dobra - tu chyba najlepiej widać skok, jaki zrobiła Kia w ciągu ostatnich lat. Wygodnie umieszczone sterowanie ustawiania foteli przednich, wielostrefowa klimatyzacja (ze sterowaniem dla 2. i 3. rzędu siedzeń), elektryczne otwieranie bocznych drzwi i tylnej klapy - takie rzeczy w Kii były kiedyś nie do pomyślenia, podobnie zresztą jak aktywne zagłówki, ESP czy kurtyny powietrzne. Ale na tym nie koniec! Promień skrętu pojazdu wynosi 5,51 m. Na wypadek użycia łańcuchów śnieżnych Kia przygotowała system VRS, który gwarantuje bezpieczne ich użycie poprzez zwiększenie promienia do 5,82 m. A jaksię Carnivalem jeździ? Tłumienie nierówności w porządku, zachowanie auta na szybkich zakrętach również. Gdyby tylko układ kierowniczy mógł być trochę bardziej bezpośredni. Testowany przez nas 185-konny diesel także nie robił wrażenia zbyt dynamicznego - przy takiej mocy spodziewaliśmy się czegoś więcej. W Polsce samochód pojawi się na rynku za ok. miesiąc(na razie tylko z dieslem, później też z silnikiem benzynowym 2.7/189 KM). Nie wiemy jeszcze, ile auto będzie kosztowało, ale nieoficjalnie ma to być mniej niż 120 tys. zł (przy pełnym wyposażeniu standardowym i dieslu pod maską).