Od tego roku w tyskiej fabryce Fiata powstaje Lancia Ypsilon. W przeciwieństwie do budżetowej Pandy, która do tej pory była dominującym modelem produkowanym w tym zakładzie, Ypsilon nie będzie wcale maluchem dla mas. To lifestylowa propozycja dla majętnych klientów, którym zależy na prestiżu także wtedy, gdy udają się na zakupy do marketu. W teście Ypsilona z 95-konnym silnikiem Diesla sprawdzimy, czy auto ma szanse sprostać temu oczekiwaniu.

Lancia przekonuje o swojej wyjątkowości wykończeniem karoserii. Dwukolorowy lakier kosztujący 3,5 tys. zł oraz liczne chromowane detale sprawiają, że samochód wyróżnia się na tle innych pojazdów klasy B. Wnętrze Ypsilona niestety trochę nas rozczarowało. Po zajęciu miejsca od razu odczuwa się dyskomort z powodu rozbudowanej konsoli środkowej – osoby siedzące z przodu mogą narzekać na brak przestrzeni na nogi. Jedyna zaleta tego rozwiązania to wygodne sięganie do wysoko umieszczonej dźwigni skrzyni biegów.

Powodów do narzekania jest niestety więcej. Gdy już się siedzi z przodu, okazuje się, że pasy bezpieczeństwa przechodzą wysoko na szyjach osób podróżujących w pierwszym rzędzie. W tej sytuacji należałoby obniżyć punkt mocowania pasa na środkowym słupku. Jednak w tym samochodzie nie ma takiej możliwości! W aucie, które aspiruje do grona prestiżowych modeli, to poważne niedopatrzenie.

Kolejny minus przyznaliśmy za materiały wykończeniowe oraz stylistykę deski rozdzielczej. Część kokpitu wykonano z twardych plastików, a umieszczone na środku wskaźniki wyglądają jak wyjęte z samochodu dostawczego. Sytuację ratuje skórzane obszycie kierownicy oraz siedzeń. Niestety, te ostatnie okazują się wręcz niedopuszczalnie niewygodne.

Z przodu wysokie osoby mogą narzekać na niedostateczne podparcie pod udami. Z tyłu jest jeszcze gorzej. Tu nawet niskim osobom będzie przeszkadzać zbyt krótkie siedzisko kanapy, a do tego oparcie ustawiono za bardzo pionowo.

To, że mamy do czynienia z małym autem, nie znaczy, że trzeba się ograniczać podczas pakowania bagażu. Większość konkurentów ma zdecydowanie większe kufry niż 217-litrowa część ładunkowa Lancii. Po powiększeniu bagażnika przeszkadza próg na podłodze. Jego powstawanie to efekt tego, że składa się wyłącznie oparcie tylnej kanapy.

Na szczęście nie wszystko jest kontrowersyjne w nowym Ypsilonie.Pod maską testowanej wersji pracował 95-konny turbodiesel, o którym można się wypowiadać tylko pozytywnie. Motor nie atakuje uszu jadących nadmiernym hałasem, a charakterystycznego dieslowskiego klekotu nie słychać nawet po uruchomieniu zimnej jednostki. Włączamy pierwszy bieg, puszczamy sprzęgło, wciskamy pedał gazu i… wpadamy w kolejny zachwyt.

Okazuje się bowiem, że motor zapewnia autu świetne przyspieszenie. Ktoś mógłby powiedzieć, że to lekka przesada wobec 95-konnego silnika, ale nie boimy się zaryzykować stwierdzenia, że podczas przyspieszania jadący są wciskani w oparcia foteli z dość dużą siłą. Miłe jest to, że dobre osiągi uzyskuje się również przy wyższym poziomie obrotów. Nawet na dwóch ostatnich biegach silnik bez ociągania reaguje na wciskanie pedału gazu, co umożliwia swobodne zwiększanie szybkości bez konieczności redukowania przełożenia.

Pozytywnie oceniliśmy również zapotrzebowanie silnika na paliwo. Podczas testu według odczytów z komputera na 100 km w mieście wystarczyło o około 0,5 l więcej, niż podaje producent, czyli 5,2 l/100 km. Niskie zużycie oleju napędowego udało się uzyskać m.in. dzięki zastosowaniu w wyposażeniu seryjnym układu start-stop. Tu konieczne jest pewne ostrzeżenie. Jeżeli kierowca chce dynamicznie ruszyć, powinien wyłączyć ten system klawiszem na desce rozdzielczej. W innym przypadku zbyt szybkie puszczenie sprzęgła może spowodować unieruchomienie silnika, jeśli jego obroty nie osiągnęły jeszcze wystarczającego poziomu.

Mimo dynamicznego motoru Ypsilon nie należy do poskramiaczy zakrętów. Pierwszy powód to miękko zestrojone zawieszenie, które uwzględnia przede wszystkim oczekiwania amatorów komfortowego podróżowania. To rzeczywiście udało się konstruktorom prawie idealnie. Dlaczego prawie? Bo na częstych poprzecznych nierównościach odczuwa się minimalny dyskomfort, gdy autem zaczyna trząść. Druga cecha, która sprawia, że Ypsilon nie będzie lubiany przez fanów sportowej jazdy, to niedostatecznie precyzyjny układ kierowniczy. Prowadzący nie do końca odpowiednio wyczuwa drogę.

O ile w przypadku Ypsilona walczącego o miano ekskluzywnego malucha jakość wykończenia czy stylistyka wnętrza okazują się dyskusyjne, o tyle wysoka cena, automatyczna klimatyzacja instalowana w wyposażeniu standardowym oraz możliwość dokupienia reflektorów ksenonowych udowadniają, że mamy do czynienia z nietuzinkowym samochodem. Jednak w tej sytuacji dziwi to, że Lancia każe dopłacać za tak ważne elementy z zakresu bezpieczeństwa, jak boczne airbagi oraz układ ESP.

PODSUMOWANIE - Wyszukana stylistyka nadwozia to zdecydowanie za mało, żeby auto mogło konkurować z prestiżowymi maluchami. Dlatego Ypsilon nie przekonuje mnie pod tym względem. Poza tym w tej Lancii drażni niedopracowanie foteli oraz ograniczona przestronność, nawet jak na pojazd kla-sy B. Natomiast o 95-konnym silniku mogę się wypowiadać w samych superlatywach. Świetna dynamika, cicha praca i umiarkowane zapotrzebowanie na paliwo to jego najważniejsze zalety. Powodów do zadowolenia daje również zawieszenie zapewniające wysoki komfort.