Jeżeli Volvo kojarzy wam się wyłącznie z dużymi, solidnymi kombi – to macie luki w historii. Ramka po prawej niech będzie tylko początkiem zgłębienia tej wiedzy, bowiem warto wiedzieć więcej o przodkach nowego S90. Świeżo zaprezentowane, flagowe Volvo lansuje wraz z SUV-em XC90 nowy styl marki – chłodny, minimalistyczny ale charakterystyczny w detalach.

Wbrew pozorom autorem tej estetyki wcale nie jest rodowity Szwed lecz Niemiec, Thomas Ingenlath, przez lata związany z koncernem VW. Design robi ogromne wrażenie konsekwencją linii, i to zarówno wewnątrz jak i z zewnątrz. I choć sam mógłby być powodem by wstawić sobie nowe S90 do garażu (to najwcześniej wiosną), to jego głównym zadaniem jest podkreślenie nowego w Volvo. Chińskie miliardy na rozwój Odkąd chiński Geely przejął od Forda szwedzką markę, w opracowanie nowych modeli zainwestowano 10,4 mld euro. Kwotę pochłonęło w dużej mierze opracowanie głównych podzespołów od podstaw.

O ile stara „S80-ka” dzieliła technikę z Fordem Mondeo, Galaxy czy nawet Mazdą 6, o tyle S90 bazuje na nowej modułowej platformie o nazwie SPA (Scalable Product Architecture). Szwedzi naśladują tu strategię większych producentów, która ma pozwolić na swobodną rozbudowę palety modelowej i oszczędność kosztów przez uwspólnianie części – tyle, że bez pomocy innych marek jak to miało miejsce w przeszłości.

To brzmi obiecująco, ale kto dokładnie studiował ofertę silnikową XC90 wie już co się święci: Volvo całkowicie zrezygnowało z rozwoju jednostek 5-, 6-cylindrowych, o „V8-ach” już nie wspominając. Pod maską S90 znajdą sie wyłącznie rzędowe „czwórki” o pojemności skokowej 2 litrów. Najsłabszy „flotowy” diesel ma osiągać ok. 150 KM, natomiast najmocniejszy D5 – 225 KM. Wśród benzyniaków przewidziane są silniki o mocy od 250 do 320 KM. Topową odmianą będzie T8 o mocy 400 KM – na napęd tej wersji składa się jednostka benzynowa napędzająca przednią oś i silnik elektryczny z tyłu. Na pokładzie są też akumulatory umożliwiające codzienne dojazdy do pracy na prądzie.

Volvo nie było by sobą gdyby wraz z nową generacją swojej flagowej limuzyny nie wprowadziło innowacyjnych rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa. Poprawiono układ unikania kolizji przy niskich prędkościach (System City Safety), a aktywny tempomat potrafi podobnie jak konkurenci, w określonych sytuacjach przejąć kontrolę nie tylko nad przyspieszaniem i hamowaniem, lecz także nad kierownicą.

Prawdziwą sensacją jest system unikania kolizji z dużymi zwierzętami. Potrafi zarówno w dzień jak i w nocy ograniczać ryzyko zderzenia z łosiami, końmi czy krowami. Kangury też są bliskie sercu inżynierów Volvo, jednak póki co ich ruchliwość stanowi pewne wyzwanie – Szwedzi pracują nad tym, by także ich klienci w Australii czuli się bezpieczniej.

Jak widać w nowym S90 wszystko będzie naj - ci którzy czekali na ten model nie powinny być zawiedzeni, auto w salonach pojawi się wiosną 2016 roku.