• Flagowy SUV Land Rovera w najnowszej odsłonie jest już dostępny w sprzedaży
  • Auto aktualnie oferowane jest w siedmiu wersjach silnikowych
  • W topowej odmianie SV z silnikiem 4.4 V8 dysponuje mocą 530 KM
  • To jeden z najlepszych i najbardziej luksusowych SUV-ów na rynku
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

Pod główne wejście hotelu St. Regis w San Francisco co chwilę podjeżdża Range Rover w topowej wersji SV. Egzemplarze w kolorze Icy White Gloss i z dodatkami SV Serenity w miedzianym odcieniu, poruszające się na 23-calowych kołach, wyglądają imponująco. Jest w nich coś, co wręcz onieśmiela. I nie chodzi tylko o gabaryty nadwozia, które w wersji LWB z dłuższym rozstawem osi ma długość 5,25 m, ale o pewnego rodzaju majestat roztaczany wokół. Wystarczy jedno spojrzenie, by wiedzieć, że mamy do czynienia z legendarnym Range’em. Samochodem uwielbianym przez brytyjską rodzinę królewską i arystokratów, a także krezusów i celebrytów na całym świecie.

Wcale im się nie dziwię, gdy zajmuję miejsce na ultrawygodnym indywidualnym fotelu za kierowcą – przygodę z nowym Range’em zaczynam od szybkiej podwózki na pobliskie lotnisko, skąd lecę do Sonomy. Podczas 30-minutowego lotu zapoznaję się z informacjami na temat auta. Land Rover twierdzi, że zgłosił do tego modelu aż 125 patentów. Wśród najważniejszych nowości warto wymienić m.in. platformę MLA-Flex stosowaną w wersjach ze standardowym (SWB), jak i większym rozstawem osi (LWB), 4-, 5- lub po raz pierwszy w historii modelu także 7-miejscową (tylko LWB) konfigurację wnętrza.

Także po raz pierwszy auto ma 5-wahaczową oś tylną, aktywny, elektroniczny, 48-woltowy system kontroli przechyłów, standardowy układ wszystkich kół skrętnych, system redukcji szumów nowej generacji z głośnikami w zagłówkach, wbudowaną usługę Amazon Alexa, opcjonalny system rozrywki dla pasażerów tylnych siedzeń z dwoma niezależnymi 11,4-calowymi ekranami dotykowymi zamontowanymi z tyłu przednich foteli.

Do wyboru jest siedem wersji silnikowych, w tym trzy diesle, dwa benzyniaki i dwie hybrydy plug-in, do których w 2024 r. dołączy jeszcze odmiana czysto elektryczna, a do tego pięć podstawowych linii wyposażeniowych i lista opcji zdolnych zaspokoić nawet najbardziej wyszukane życzenia klientów...

Nowy Range Rover – więcej stylu i szlachetności

Lądujemy. Pod prywatnym hangarem w rzędzie stoi ustawionych kilka aut w różnych wersjach silnikowych i wyposażeniowych. Wreszcie mam chwilę, by lepiej przyjrzeć się flagowemu SUV-owi Land Rovera. Niech nie zmylą was pozory, że piąta generacja to tylko face lifting. Owszem, charakterystyczna bryła sylwetki przypomina poprzednika, ale w rzeczywistości to całkowicie nowa konstrukcja, do której projektanci marki dołożyli jeszcze więcej wyjątkowego charakteru i szlachetności. Uwagę zwracają gładkie panele karoserii z licowanymi klamkami (wysuwają się po dotknięciu), smukłe reflektory czy czarne pionowe panele ledowych lamp tylnych wraz z poziomą listwą świetlną na całej szerokości klapy, które rozbłyskują odpowiednim kolorem dopiero wtedy, gdy są używane. Dwie "płetwy" na dachu to zabieg nie tylko stylistyczny, lecz także techniczny – mieszczą anteny, czujniki oraz kamerę wsteczną i gdyby chcieć to upakować w jednym elemencie, musiałby mieć on kuriozalne rozmiary.

Dalszy ciąg tekstu pod materiałem wideo:

Czysty, elegancki styl kontynuowany jest we wnętrzu. Kokpit wyposażono w 13,7-calowe cyfrowe zegary oraz 13,1-calowy dotykowy ekran systemu informacyjno-rozrywkowego. Poniżej znalazły się pokrętła i przyciski do sterowania klimatyzacją, a na konsoli środkowej – drążek automatycznej skrzyni, regulator głośności, wysuwany selektor trybów jazdy oraz panel indukcyjny do ładowania telefonu. Zestaw fizycznych przycisków umieszczono także na kierownicy. Jakość wykończenia to prawdziwa ekstraklasa. I to zarówno w wersjach, w których tapicerka zrobiona jest ze specjalnych tkanin Ultrafabrics i Kvadrat, jak i w tych z wyszukaną wysokogatunkową skórą. Drewno, aluminium, chrom, plastiki – każdy detal i każdy element wnętrza to robota najwyższej klasy. W efekcie całość tworzy luksusową przestrzeń, w której przebywanie stanowi prawdziwą przyjemność. Tym bardziej że każdy z pasażerów ma do dyspozycji mnóstwo miejsca, a regulowane wielopłaszczyznowo fotele, podgrzewane, wentylowane i wyposażone w funkcję masażu zapewniają poczucie totalnego komfortu. Także w 7-osobowej wersji, w której, aby dostać się do trzeciego rzędu siedzeń, wystarczy wcisnąć przycisk – fotele w drugim rzędzie odpowiednio się złożą i przesuną.

Nowy Range Rover – kilka wariantów mocy i inteligentny napęd 4x4

Jeśli chodzi o napęd, to Land Rover przygotował do naszej dyspozycji wersje z 3-litrowym dieslem o mocy 350 KM oraz benzynowe: 3.0 R6 o mocy 400 KM (obie z miękkim układem hybrydowym) i topową 4.4 V8 o mocy 530 KM. I choć dla wielu osób oczywistym wyborem w Range’u wydawać się może ten ostatni silnik, to muszę przyznać, że dwóm pierwszym niczego nie brakuje. Reagują na ruchy pedałem gazu błyskawicznie i przyspieszają do setki w okolicach 6 s. Diesel imponuje też 700 Nm momentu obrotowego, który doceniam w trakcie prób terenowych. Zresztą 3-litrowy benzyniak z 550 Nm też radzi sobie bardzo swobodnie. Oczywiście, V8 konstrukcji BMW daje odrobinę więcej radości z jazdy, pozwala rozpędzać się od 0 do 100 km/h nawet w 4,6 s i mruczy bardziej wyraziście, ale muszę przyznać, że w tym samochodzie to nie dynamiczne osiągi decydują o przyjemności jego prowadzenia.

Bez względu na wybrany napęd Range Rover jest przede wszystkim luksusowym samochodem i dokładnie tak się zachowuje w każdych warunkach drogowych. To zasługa wyrafinowanej konstrukcji podwozia z niezależnym w pełni zawieszeniem pneumatycznym, elektronicznie sterowanymi amortyzatorami, wspomnianym systemem aktywnej kontroli przechyłów czy wreszcie układem skanowania nawierzchni, który potrafi reagować odpowiednio wcześniej np. na wyboje. Do tego dochodzi układ wszystkich kół skrętnych (tylne mogą odchylać się nawet o 7 proc.), który sprawia, że Range podczas manewrowania zachowuje się niemal jak auto klasy średniej, a na zakrętach perfekcyjnie zacieśnia łuki, utrzymując doskonałą przyczepność i trakcję. Może nie w stylu Porsche Cayenne’a Turbo, ale stabilności i pewności prowadzenia wiele aut może mu z pewnością pozazdrościć.

Automatyczna 8-biegowa skrzynia ZF jedwabiście gładko zmienia przełożenia, ale gdy trzeba, potrafi błyskawiczną redukcją dostarczyć na koła odpowiednią dawkę momentu. Jedyna uwaga może dotyczyć zbyt silnego elektrycznego wspomagania układu kierowniczego, co ogranicza delikatnie jego wyczucie podczas dynamicznej jazdy. Tryb Dynamic wyostrza nieco te nastawy, usztywnia także pracę zawieszenia, bez żalu wracam jednak do ustawień Comfort i cieszę się wygodą godną rasowej limuzyny klasy premium. Nawet na 23-calowych kołach.

Nowy Range Rover – uniwersalny wszędzie

Co ważne, Range potrafi jeszcze coś, czym bije na głowę większość rywali i z czego słynęli jego poprzednicy. To zdolność poruszania się nawet w bardzo trudnym terenie. Potwierdzają to szybkie sprawdziany na wijących się wokół kalifornijskich dolin polnych drogach i leśnych ścieżkach. Auto wyposażone w jeden z najlepszych inteligentnych napędów na cztery koła oraz w system Terrain Response 2 z kilkoma trybami działania, pozwalającymi na regulację wysokości prześwitu od standardowych 20 cm do nawet 33 cm, jeśli zajdzie taka potrzeba, bez wysiłku pokonuje nawet najtrudniejsze odcinki. Momentami, choć siedzę za kierownicą, czuję się jak pasażer, który tylko podziwia bezbłędną maszynę. Na stromych zjazdach, podjazdach czy zboczach Range z żelazną konsekwencją i bez cienia zmęczenia toczy się w zadanym kierunku. System kamer pokazujący obraz wokół auta i tuż przy kołach przydaje się nie tylko przy urwiskach, lecz także podczas przepychania się między krzewami i drzewami. Prawdziwy zawodowiec. Aż żałuję, że nie dane nam jest sprawdzenie zdolności przeprawiania się przez przeszkody wodne o głębokości do 90 cm. Może następnym razem.

W drodze do luksusowego ośrodka Meadowood Napa Valley, popularnego miejsca wypoczynku bogatych Kalifornijczyków, ponownie rozkoszuję się przyjemnością prowadzenia i komfortem, jaki oferuje to auto. Z jednej strony mogę cieszyć się niemal absolutną ciszą, a z drugiej – perfekcyjnym brzmieniem hi-endowego systemu audio Meridian z 35 głośnikami i zaawansowanym układem redukcji hałasu, z trzeciej – podziwiam niesamowite krajobrazy. Wszystko do siebie pasuje, a Range niczym łaskawy władca ujawnia swój majestat wśród poddanych. W takich okolicznościach nawet cena podstawowej, o ile można tak powiedzieć, wersji benzynowej w naszym zestawie testowym, startująca od 733 700 zł, nie wydaje się przesadzona. Zresztą przy odrobinie szaleństwa podczas zaznaczania dodatkowych opcji jej podwojenie nie będzie trudnym wyzwaniem. Następnego dnia w drodze na lotnisko jestem wieziony ponownie topową odmianą SV, której cennik otwiera kwota 1 267 700 zł.

Nowy Range Rover – naszym zdaniem

Stoi za nim 50 lat wspaniałej historii i choć w klasie luksusowych SUV-ów przybyło mu wielu konkurentów, to pod wieloma względami to właśnie Range Rover może uchodzić za wzorzec segmentu. Piąta generacja modelu po raz kolejny ma szansę stać się punktem odniesienia dla innych aut tego typu. Wydaje się, że tak jak dobre wino zyskuje z wiekiem, tak i Land Rover dzięki latom doświadczeń wydobywa w nowej generacji Range’a to, co w terenowych „limuzynach” najlepsze. To dojrzała i perfekcyjnie doskonała konstrukcja, która sprawdzi się w każdej sytuacji.

Ocena: 5

Nowy Range Rover – dane techniczne

Silnik t.benz. R6
Pojemność 2996 cm3
Moc 400 KM przy 5500-6500 obr./min
Moment obrotowy 550 Nm przy 2000-5000 obr./min
Napęd 4x4/skrzynia aut. 8b.
Dł./szer./wys. 5252/2047/2870 mm
Bagażnik 857-2050 l
Śr. spalanie 9,7 l/100 km
V maks. 242 km/h
0-100 km/h 6,1 s
Emisja CO2 219 g/km
CENA od 733 700 zł
*dane dla wersji P400 LWB 7 miejsc