• Enyaq to pierwszy w pełni elektryczny model Skody opracowany na platformie MEB
  • Auto dostępne jest obecnie w dwóch wariantach - z baterią o pojemności 62 kWh lub 82 kWh
  • Zasięg w zależności od wersji to 413 lub 537 km (cykl WLTP)

Skoda Enyaq robi wrażenie, i to dobre na tyle, że zaledwie kilka tygodni po oficjalnym rozpoczęciu sprzedaży tego modelu w Europie Skoda przyjęła już ponad 20 tys. zamówień na ten samochód. Każdego dnia linie produkcyjne zakładu w Mlada Boleslav opuszcza już 350 sztuk pierwszego elektrycznego SUV-a marki, zaprojektowanego na modularnej platformie MEB. Tej samej, którą wykorzystują m.in. Volkswageny ID.3 i ID.4, a niebawem również kilka innych modeli Grupy Volkswagena. Dla Skody jest to z pewnością samochód przełomowy i bardzo istotny dla strategii rozwoju, w ramach której do 2025 r. auta z napędem o różnym stopniu elektryfikacji mają osiągnąć ponad 25 proc. udział w całej sprzedaży firmy.

Skoda Enyaq – w Polsce póki co dwie wersje

Polski oddział firmy, zdecydował, że na początek w ofercie znajdą się dwie wersje Enyaqa: 60 i 80 iV z bateriami o pojemności odpowiednio 62 i 82 kWh (brutto), co oznacza, że zrezygnowano z najtańszej, podstawowej odmiany 50 iV, która wykorzystuje akumulatory o pojemności 55 kWh, ma zasięg 350 km i też najsłabszy, 148-konny silnik. Z punktu widzenia funkcjonalności jest to dobre posunięcie, bo 60 iV dysponuje mocą 179 KM i zasięgiem 413 km (WLTP), a 80 iV ma silnik o mocy 204 KM i pozwala na przejechanie nawet 537 km. Znajduje to oczywiście odzwierciedlenie w osiągach, ale z drugiej strony wpływa na startową cenę modelu, która na naszym rynku zaczyna się od 182 300 zł.

Sporo, ale najwyraźniej specjaliści od marketingu Skody doszli do wniosku, że mocniejsze i droższe odmiany będą cieszyć się większym zainteresowaniem klientów. Stąd też zapowiedź wprowadzenia do palety jeszcze w tym roku czteronapędowych wersji 80x iV – dwa silniki i moc 265 KM oraz vRS – dwa silniki i moc 306 KM. Obydwie z akumulatorami 82 kWh i zasięgiem do 460 km. Już po oficjalnym debiucie Enyaqa we wrześniu ubiegłego roku ocenialiśmy, że ma on duży potencjał, by stać się kolejnym sukcesem sprzedażowym Skody, teraz wreszcie przyszedł czas, by zweryfikować te prognozy z pomocą mocniejszego z dostępnych aktualnie wariantów – 80 iV.

Skoda Enyaq – najładniejsza ze Skód

Muszę przyznać, że nadal jestem pod wrażeniem stylistyki tego samochodu i uważam go za najładniejszy spośród wszystkich modeli marki. Wygląda dynamicznie i lekko, czym sprytnie tuszuje sięgającą 1890 kg masę własną (to akurat efekt zamontowania w podłodze baterii). Przy długości 4649 mm jest o niespełna 5 cm krótszy od Kodiaqa, ale za to niższy o 6 cm, zachowując przy tym niemal identyczny prześwit – 186 vs 187 mm. Potężne, 21-calowe alufelgi to opcja za 6400 zł. Seryjnie Enyaq 80 iV oferowany jest z kołami 19-calowymi.

Równie pozytywne opinie wywołuje wnętrze. Bardzo przestronne, zwłaszcza na tylnej kanapie, z licznymi schowkami na mniejsze i większe przedmioty oraz wykończone materiałami wysokiej jakości. Skoda oferuje kilka linii stylistycznych tzw. Design Selection dla wnętrza Enyaqa, które odpowiadają różnym gustom. Poza standardowym Loft z materiałową tapicerką dostępny jest Lodge (3000 zł) z tapicerką materiałową z naturalnymi tkaninami, Lounge (6450 zł) w prezentowanym modelu z tapicerką z mikrofibry i elementami skórzanymi, Suite (7450 zł) z czarną skórą oraz EcoSuite (8900 zł) ze skórzaną tapicerką w kolorze koniakowym.

Centrum uwagi stanowi kokpit z 5,3-calowym ekranem zegarów oraz 13-calowym dotykowym ekranem systemu multimedialnego, z intuicyjnym menu i łatwą obsługą. System współpracuje z Android auto oraz bezprzewodowo z Apple CarPlay, do tego ma seryjną nawigację, która potrafi inteligentnie planować trasy z uwzględnieniem dostępnych po drodze punktów ładowania. Sterowanie większością systemów odbywa się poprzez ekran dotykowy, a tylko niektóre funkcje mają dedykowane przyciski na kierownicy i konsoli środkowej. Doskonałym dodatkiem jest wyświetlacz head-up z rzeczywistością rozszerzoną (opcja za 4200 zł), zapewniający projekcję najważniejszych informacji oraz animowanych grafik nawigacji na przedniej szybie w sposób, że kierowca ma wrażenie jakby były wyświetlane kilka metrów przed samochodem. Działa naprawdę wyśmienicie, choć np. wskazania nawigacji pokazywane są tylko z pokładowym navi, ale już z aplikacji z telefonu, np. Google Maps czy Waze, niestety nie.

Pojemność bagażnika przy standardowym ustawieniu siedzeń sięga 585 l, a po ich rozłożeniu nawet 1710 l, co można uznać za wynik dobry – przywoływany tu wcześniej Kodiaq oferuje pod tym względem więcej – 835-2065 l. Oparcia tylnych siedzeń łatwo rozłożyć zarówno od wnętrza, jak i z bagażnika, ale kładą się one na siedziskach przez co uzyskanie płaskiej, choć pochylonej powierzchni wymaga podniesienia podłogi bagażnika, w przeciwnym razie pozostaje uskok. Pod podłogą wygospodarowano za to schowki na drobiazgi oraz kabel do ładowania.

Skoda Enyaq – sprytne rozwiązania

Warto podkreślić, że po zajęciu miejsca za kierownicą Enyaq jest od razu gotowy do jazdy. Wystarczy wybrać przełącznikiem tryb „D” zdjąć nogę z hamulca i ruszyć. W niemal całkowitej ciszy. Niemal bo przy manewrowaniu słychać specyficzny dźwięk, którego zadaniem jest ostrzeganie przechodniów. Potem we wnętrzu panuje już cisza zakłócana przy większych prędkościach szumem toczących się opon lub muzyką z systemu audio.

Reakcje na ruchy pedałem gazu są typowe dla auta elektrycznego. Moment 310 Nm dostępny od startu błyskawicznie trafia na tylne koła i Enyaq chętnie nabiera prędkości. Muszę jednak przyznać, że spodziewałem się większej spontaniczności, ale najwyraźniej masa samochodu robi swoje. Na dynamicznie pokonywanych zakrętach tył wykazuje też tendencję do wyjeżdżania na zewnętrz, choć szybko niwelowaną przez system kontroli stabilności i trakcji. W sportowym trybie pracy układu jezdnego – testowany egzemplarz wyposażony był w pakiet Drive Sport Plus (4500 zł) z adaptacyjnym zawieszeniem DCC i progresywnym układem kierowniczym – Enyaq jest przyjemnie sprężysty i potrafi dostarczyć sporo przyjemności z jazdy. Faktem jest, że usztywniona amortyzacja, szczególnie w połączeniu z 21-calowymi kołami, obniża jednak komfort tłumienia na nierównościach.

Tryb Comfort zauważalnie poprawia sytuację, ale nadal wspomniane koła dają o sobie znać gorszych nawierzchniach. Z kolei w trybie Eco nastawionym na oszczędzanie energii Enyaq spokojniej podchodzi do poleceń wydawanych stopą i nie pozwoli rozpędzić się do prędkości większej niż 130 km/h.

Skoda Enyaq 80 iV – swoboda zasięgu

Ciężko oceniać po krótkich jazdach testowych zużycie energii, z tym poczekamy do standardowego testu. Średnia z kilkudziesięciu kilometrów pokonanych w Warszawie i w dobrym tempie na obwodnicy miasta to około 21 kWh/100 km – niewiele wyższa od obiecywanych przez producenta 18,1 kWh. Przy odrobinie wprawy i umiejętnym korzystaniu z rekuperacji, która działa w trzech zakresach wybieranych łopatkami przy kierownicy, w trybie automatycznym lub nastawionym na maksymalny odzysk energii kinetycznej trybie B (przełącznikiem), wynik ten z pewnością jest możliwy do poprawienia.

Oznacza to, że realnie bez większych wyrzeczeń da się pokonać na jednym ładowaniu ponad 400 km, a to już dystans, zapewniający dużą swobodę. Tym bardziej, że uzupełnienie energii do poziomu 80 proc. przy wykorzystaniu szybkiej ładowarki o mocy 125 kW ma zajmować niespełna 40 minut. Ale... standardowo Enyaq wyposażony jest w ładowarkę pokładową zdolną obsłużyć ładowanie z mocą do 50 kW, ta 125 kW kosztuje ekstra 2500 zł. Za 1 zł dostaje się za to uniwersalny kabel umożliwiający korzystanie ze zwykłego gniazdka oraz ze złącza przemysłowego 400 V. W tym ostatnim przypadku ładowanie od zera do 100 proc. ma trwać do 7 godzin 30 minut. Podobne rezultaty da się osiągnąć dzięki wallboxowi o mocy do 11 kW.

I tak dochodzimy do kwestii ceny. Za wersję 80 iV trzeba zapłacić minimum 211 700 zł, o być może na tle elektrycznej konkurencji nie jest kwotą zaporową, ale przy pierwszym podejściu potrafi popsuć humor największym entuzjastom aut na prąd.

Skoda Enyaq 80 iV – pierwsze wrażenie

Škoda śmiało wkracza do segmentu elektrycznych SUV-ów i crossoverów i widać, że nie boi się powalczyć o klienta z segmentu premium. W standardzie oferuje bogate wyposażenie, ale właśnie w stylu premium za wiele elementów każe dopłacić, co w efekcie może wywindować mocno cenę. Enyaq odwdzięcza się za to dobrze zaprojektowaną przestrzenią i wydajnym napędem, który nie ogranicza swobody podróżowania.

Skoda Enyaq 80 iV – nasza ocena

Już po oficjalnym debiucie Enyaqa we wrześniu ubiegłego roku oceniałem, że ma on duży potencjał, by stać się kolejnym sukcesem sprzedażowym Škody. Ceny są co prawda wyższe, niż zakładałem, ale parametry użytkowe z pewnością przekonają osoby szukające auta z napędem elektrycznym.

Skoda Enyaq 80 iV - dane techniczne

Silnik elektryczny
Pojemność akumulatorów 82 kWh
Moc 204 KM
Mom. obr. 310 Nm
Napęd tylny/skrzynia aut. 1b
Dł./szer./wys. 4649/1879/1616 mm
Bagażnik 585-17101 l
Śr. zuż. energii 16,7-18,1 kWh/100 km (WLTP)
V maks. 160 km/h
0-100 km/h 8,5 s
Emisja CO2 0 g/km
Cena od 211 700 zł