Kiedyś SUV-y, a obecnie crossovery są towarem bardzo chodliwym na rynku pojazdów używanych. Nieduże auta ze zwiększonym prześwitem wypierają samochody segmentów B i C, czyli pojazdy, które od lat doskonale wywiązywały się z roli codziennego środka lokomocji, a jednym z ich głównych atutów było udane połączenie dobrych walorów użytkowych z rozsądnymi kosztami eksploatacji (m.in. spalania, serwisu, napraw czy ubezpieczenia). Czas jednak płynie, moda się zmienia i od kilku lat do głosu dochodzą crossovery. A skoro jest popyt, to i rośnie podaż.

Dziś w zasadzie każdy producent ma taki samochód w ofercie i choć ceny wcale do atrakcyjnych nie należą, auta te sprzedają się bardzo dobrze. Duży ruch widać też na rynku wtórnym. Tu ceny są bardziej przystępne. Nasi bohaterowie to potwierdzają – za 6-, 7-letnie egzemplarze trzeba zapłacić blisko 40 tys. zł. Jeśli jednak uprzecie się na mocniejszy silnik, bogate wyposażenie i samochód z pierwszej ręki kupiony w polskim salonie, to cena skoczy o dobre kilka tysięcy złotych.

I choć to dość młody segment, jest w czym wybierać na rynku wtórnym. Oprócz piątki opisanych w galerii samochodów czekają też inne propozycje, np. z podobnych lat Jeep Renegade (techniczny bliźniak Fiata 500X) lub nieco młodsza Toyota C-HR, która niestety, z takimi autami, jak Honda HR-V II, Kia Stonic, Hyundai Kona czy VW T-Roc, gra już w wyższej lidze cenowej. Jeśli jednak stać was na takie auta, ich zakup także warto rozważyć.

Pamiętajcie jednak, żeby do zakupu podchodzić ostrożnie, bo szczególnie wśród crossoverów za ok. 40 tys. zł lub więcej opłaca się kombinować. Zresztą skrzętnie wykorzystują to nieuczciwi sprzedawcy. Na rynku sporo jest aut po poważnych wypadkach i naprawianych tanim kosztem. Nie brakuje egzemplarzy z cofniętym licznikiem. Do tego dochodzą jeszcze wady wrodzone, a w niemal każdym z opisywanych aut są wersje silnikowe wysokiego ryzyka. Uważajcie!