Logo

Przetestowałem chińskie SUV-y. Oto, dlaczego na razie jeszcze będę jeździł czymś "normalnym"

Z chińskimi samochodami, takimi całkiem nowymi, bywa trochę tak jak ze starym Volkswagenem ściągniętym z Niemiec, kupowanym od handlarza: oglądasz, zaliczasz jazdę próbną, a i tak nie masz pewności, że poznałeś całą prawdę o aucie. Niektóre wady wychodzą na jaw po czasie, na niektóre początkowo nie zwracamy uwagi. To, co rzuca się w oczy w pierwszej chwili, to przepych typowy dla wnętrz chińskich samochodów, który jest jednak trochę złudny; nawet do głowy ci nie przyjdzie, że samochód, który ma skórzane odbicia foteli, podgrzewanie, wentylowanie siedzeń i masaż, może nie mieć całkiem podstawowych elementów wyposażenia, które dla przeciętnego polskiego kierowcy są niemal standardem, a w każdym razie są uznawane za ważne i potrzebne.

Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji
Posłuchaj artykułu
Posłuchaj artykułu
Przeczytaj skrót artykułu
Zapytaj Onet Czat z AI
Poznaj funkcje AI
AI assistant icon for Onet Chat

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu