Logo

Przetestowałem chińskie SUV-y. Oto, czemu na razie jeszcze będę jeździł czymś "normalnym"

Dodaj w Google
Z chińskimi samochodami, takimi całkiem nowymi, bywa trochę tak jak ze starym Volkswagenem ściągniętym z Niemiec, kupowanym od handlarza: oglądasz, zaliczasz jazdę próbną, a i tak nie masz pewności, że poznałeś całą prawdę o aucie. Niektóre wady wychodzą na jaw po czasie, na niektóre początkowo nie zwracamy uwagi. To, co rzuca się w oczy w pierwszej chwili, to przepych typowy dla wnętrz chińskich samochodów, który jest jednak trochę złudny; nawet do głowy ci nie przyjdzie, że samochód, który ma skórzane odbicia foteli, podgrzewanie, wentylowanie siedzeń i masaż, może nie mieć całkiem podstawowych elementów wyposażenia, które dla przeciętnego polskiego kierowcy są niemal standardem, a w każdym razie są uznawane za ważne i potrzebne.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
4964
8
7
6
6
2
1
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Zobacz wszystkie artykuły
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!