- JAC JS8 Pro ma trzy rzędy siedzeń – wśród SUV-ów mających taką funkcjonalność jest jednym z najtańszych, choć lista jego wyposażenia jest długa
- O ile pasażerowie mają zapewnioną dość komfortową przestrzeń, kierowca o europejskiej budowie ciała może mieć liczne powody do narzekań
- Samochód wyposażony jest w turbodoładowany silnik benzynowy o poj. 1,5 l i automatyczną dwusprzęgłową skrzynię biegów
- W warunkach miejskich zużycie paliwa okazuje się mocno zaskakujące
- Ten model dostępny jest w różnych krajach świata, np. w Rosji jest sprzedawany jako Moskwicz 8.
- Samochód został wypożyczony do testu od importera, a po teście zwrócony
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Zwłaszcza od tyłu patrząc na JS8 Pro, można się pomylić: nie, ten samochód wcale nie przypomina typowego chińskiego SUV-a wyglądającego jak ze szkiców sztucznej inteligencji. Auto robi przyjemne wrażenie, ma swój charakter.
No to zajrzyjmy do wnętrza. Tu też nie jest źle: na pierwszy rzut oka to taki normalny samochód. Nie widać przesadnej "ekranozy", jest nawet specjalny, mechaniczny panel do obsługi klimatyzacji. Dużo miejsca w drugim rzędzie, spory bagażnik, a jeszcze w podłodze bagażnika kryją się dwa rozkładane fotele. Gdy je rozłożymy, miejsca na bagaż robi się mało, ale to normalne w tej klasie aut. Tylna kanapa jest dzielona i przesuwana – musi być, bo chcąc korzystać z siedmiu miejsc, trzeba się dostępną przestrzenią jakoś podzielić. Wszystko jak dotąd jest jak najbardziej w porządku i muszę powiedzieć, że jeśli ktoś trafił do salonu JAC-a po wcześniejszej wizycie w salonie którejś z europejskich marek, może zacząć się zastanawiać: skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać aż tyle?
JAC JS8 Pro – wsiadamy i szukamy sobie miejsca
Mało brakowało, a w JAC-u JS8 Pro powtórzyłbym słynny "wyczyn" dowcipnisia, który gołymi rękami wyrwał kierownicę z Omody... Stało się to w chwili, gdy usiadłem w fotelu, ustawiłem go w komfortowym dla mnie położeniu i chciałem w drugiej kolejności dopasować sobie położenie kierownicy. Szarpię, ciągnę i... nic. Niestety, JAC JS8 Pro, który jest samochodem-mastodontem, a do tego prawie-wszystkomającym mastodontem, nie ma wzdłużnej regulacji kierownicy (!), która jest w dodatku niemal "przyklejona" do zegarów. To idealna koncepcja, gdy kierowca ma krótkie nóżki i długie ręce, jednak dalece niekomfortowa dla osoby o europejskich proporcjach ciała, bo aby wygodnie sięgnąć kierownicy, trzeba przysunąć fotel i podkurczyć nogi. Trudno się spodziewać takiego braku po dużym SUV-ie; w europejskich konstrukcjach, ale też w koreańskich czy japońskich autach kierownica standardowo jest regulowana w dwóch płaszczyznach; dotyczy to także dużo mniejszych samochodów.
A zatem: fotel do przodu, najniżej, jak się da (by uniknąć pozycji typowej dla robociarskich furgonów, bo on generalnie jest dość wysoki) i cóż... nie jest zbyt wygodnie. Dodaj do tego fotel z oparciem bez regulacji odcinka lędźwiowego, ze znośnym siedziskiem, ale oparciem twardym jak deska i już masz jedną z poważniejszych wad JS8 Pro. Oczywiście, może akurat Tobie będzie to pasować – kto to wie – niemniej brak regulacji i nietypowe proporcje wszystkiego są nieco absurdalne w takim samochodzie. Pochyły słupek z dużym lusterkiem znakomicie zasłania widok do przodu, dodatkowo przeszkadza wysoko poprowadzona dolna linia szyb – oto recepta na samochód, z którego nie za wiele widać i który staje się dla kierowcy mocno męczący podczas dłuższych podróży.
Ciekawostka: okazuje się, że również klapa bagażnika została zoptymalizowana pod kątem niskich ludzi: najczęściej otwiera się tak, że najniżej wystający element osiąga wysokość ok. 176 cm – to 10-12 cm mniej niż w przypadku europejskich czy nawet japońskich samochodów bez względu na rodzaj nadwozia. Niby drobiazg, ale jak przydzwonisz głową tak jak ja... Ja myślę, że główny inżynier tego samochodu to osoba o nikczemnym wzroście, ale przy tym tak appodyktyczna, że boją się mu powiedzieć... A serio, to ręcznie da się tę klapę odsunąć w górę jeszcze o parę centymetrów – akurat tyle by wystarczyło, ale ona zatrzymuje się wcześniej. Może to jakiś problem z czujnikiem pozycji krańcowej?
Na plus: wyświetlacz przed kierowcą jest duży i czytelny, równomiernie podświetlony, nie męczy oczu, ma polskie napisy i przyjemną czcionkę. Jest aplikacja Carplay (na kablu) – sama bardzo średnio zintegrowana z samochodem, ale jest – na tle niektórych konkurencyjnych chińskich SUV-ów (np. Baic 7, Bestune T90) widać w tym zakresie zdecydowaną przewagę JAC-a.
Zalety wnętrza:
- bogate wyposażenie, w tym otwierany elektrycznie szklany szyberdach w cenie
- Apple Carplay, Android Auto – obecne
- polskie menu
- kilka klawiszy do obsługi klimatyzacji
- jakość montażu i materiałów jest na bardzo rozsądnym poziomie
- jest dostęp bezkluczykowy
Wady:
- ograniczona regulacja fotela kierowcy
- całkowity brak regulacji odcinka lędźwiowego oparcia fotela kierowcy
- brak regulacji wzdłużnej kierownicy
- ograniczona widoczność zza kierownicy, trzeba szczególnie uważać na pieszych, którzy "chowają się" za słupkiem
- kierownica wygląda jak wzięta z innego auta; wokół błyszczące detale mają kolor "czarnego chromu", natomiast jasne przyciski i wstawki na kierownicy mają kolor satynowego aluminium
- auto ma dostęp bezkluczykowy, ale tylko jedna klamka (w drzwiach kierowcy) jest aktywna, ma przycisk.
JAC JS8 Pro – jak się obsługuje ten samochód?
W JAC-u JS8 Pro szyby i lusterka ustawia się normalnie manipulatorami na drzwiach i z lewej strony kierownicy. Przy okazji widać dość rzadko już spotykany regulator wysokości reflektorów (nawiasem mówiąc, nawet w najwyższej pozycji w testowym aucie ich zasięg był nieco za krótki). Pod ekranem mamy mechaniczne klawisze do obsługi klimatyzacji – niewiele zabrakło do ideału, a konkretnie, to brakuje obok wskazania aktualnie ustawionej temperatury. Na tunelu środkowym mamy pokrętło-wybierak do skrzyni biegów (do przodu, luz, parking, sport) i jeszcze obok dodany przełącznik: śnieg-eco, przyciski do elektrycznego hamulca.
Poznaj kontekst z AI
Pomijając kilka przycisków na kierownicy, całą resztą sterujemy za pomocą ekranu.
Menu ekranowe jest czytelne i przetłumaczone na język polski, ale nie obyło się bez dziwactw. Najgorzej, jeśli korzystamy z Carplaya (zapewne Android Auto działa tak samo) – wówczas zawartość aplikacji Carplay zajmuje cały ekran auta, chowają się i dezaktywują wszelkie skróty ekranowe, które w innym trybie są dostępne. Więc jeśli chcesz w czasie jazdy np. wyłączyć grzanie fotela (a będziesz chciał, bo grzeje, jak wściekły, są tylko dwie opcje: włącz na full lub wyłącz), to sięgasz daleko poza prawą krawędź ekranu do wirtualnego przycisku "home" (gorszego miejsca nie było), potem klikasz w skrót do wirtualnego panelu nawigacji, następnie w miniaturową ikonkę ogrzewania fotela, wychodzisz z panela klimatyzacji, znów uruchamiasz ekran Carplay do nawigowania czy odtwarzania muzyki z telefonu – zrobione. Jedna banalna czynność wymaga pięciu operacji!
Brakuje na kierownicy lub gdziekolwiek dość oczywistych przycisków do sterowania muzyką i radiem – mając podłączony telefon, trzeba "przebijać się" przez ekran.
Ale za to pokrętło-wybierak do skrzyni biegów jest bardzo wygodne.
JAC JS8 Pro ma rodzinne wnętrze. To jego "supermoc"
Nie tak często zdarzają się w chińskich SUV-ach rozsądne proporcje wnętrza: zwykle w drugim rzędzie jest mnóstwo miejsca i płaska podłoga, za to bagażnik jest tak skromny, że trudno się zapakować na dalszy wyjazd. W JAC-u JS8 Pro mamy rozsądną ilość miejsca na tylnej kanapie, a za nią jeszcze jest wielki bagażnik. W podłodze bagażnika schowane są dwa awaryjne fotele – samochód jest rejestrowany na 7 osób. Żeby z nich skorzystać, trzeba przesunąć środkowy rząd siedzeń nieco do przodu, ale wciąż miejsce jest. Na tylnych fotelach można normalnie usiąść (wcześniej kończy się szyberdach, nie brakuje więc też miejsca nad głową). Brakuje większej szyby – z tej przyczyny w trzecim rzędzie jest nieco klaustrofobicznie. Ktoś nie do końca ogarnął też sposób wsiadania na siedzenia rozłożone w bagażniku – system niby-łatwego dostępu jest tylko z prawej strony, a działa on topornie, na tył trzeba się wcisnąć. Jeśli sądzisz, że zapakujesz tam teściową, to raczej ci się to nie uda (ale dzieci wskoczą tam bez problemu).
Niemniej siedem miejsc, spory bagażnik (wiadomo, nie wtedy, gdy korzystasz z siedmiu foteli, ale możesz też użyć sześciu) to – przy relatywnie konkurencyjnej cenie tego samochodu – jego największa zaleta. To argument, który przekona być może sporą liczbę kupujących. Serio: gdy warunkiem progowym jest siedem miejsc, a budżet ograniczony, JAC JS8 Pro zostawia większość konkurentów za sobą. Zanim jednak kupisz, musisz jeszcze wiedzieć parę rzeczy.
JAC JS8 Pro – jak jeździ ten samochód?
Auto prowadzi się dość... zaskakująco. Pierwszym zaskoczeniem jest sztywne zawieszenie (gdzieś słyszałem, że ono jest miękkie i komfortowe – nie, nie jest). Podskakiwanie auta podczas przejeżdżania przez poprzeczne nierówności jest odczuwalne. Zapewne odpowiada za to konstrukcja tylnego zawieszenia, które jest, delikatnie mówiąc, nieprzesadnie nowoczesne. Belka skrętna w dużym SUV-ie tak ma. Zawieszenie wielowahaczowe zazwyczaj stosowane w europejskich dużych SUV-ach jest o wiele droższe, ale też nieporównywalnie lepsze.
Natomiast dwusprzęgłowa przekładnia JAC-a działa całkiem płynnie i jeśli nie będziesz cisnąć tego samochodu, docenisz jej gładką pracę. Nie, raczej nie będziesz jeździć zbyt dynamicznie JAC-em JS8 Pro, będziesz jeździć grzecznie, nie będziesz zbierać mandatów. Rzecz w tym, że nie bardzo da się tym autem szaleć. Jak dla mnie pozycja za kierownicą w tym aucie jest na tyle nieoptymalna, że wręcz "nie miałem psychy" pogonić go po zakrętach. Bo tak: siedzi się wysoko, a i tak widoczność jest umiarkowana, trochę brakuje "czucia" tego auta, choć nie jest to kwestia układu kierowniczego, który jest dość neutralny.
W parkowaniu teoretycznie pomagają kamery i czujniki, jednak w praktyce albo przypomnisz sobie, jak się parkuje na lusterka, albo w coś przydzwonisz: ekran tylnej kamery ma linie pomocnicze, ale źle skalibrowane (przesunięcie "o pół metra"). Przednie czujniki parkowania niby są, ale w praktyce działają, jak chcą – chyba dlatego, że są tylko dwa, po bokach. Gdy podjedziesz przodem pod przeszkodę, nie odzywają się. Dodaj do tego zabrudzenie kamer...
Jeszcze co do układu napędowego: nie jest przesadnie głośny, działa płynnie (to plus), ale nie ma żadnych wynalazków oszczędzających paliwo, nawet układ start-stop, jeśli jest, to działa zupełnie bezobjawowo (to jednak gruby minus, o czym zaraz się przekonacie). Auto nie jest przesadnie dynamiczne, ale też zza kierownicy JS8 nie oczekujemy tej dynamiki. Auto normalnie jeździ, skręca, hamuje. Tak, układ napędowy jest zupełnie w porządku. A raczej byłby, gdyby nie pewien "drobiazg".
Zalety, jak dotąd:
- dość płynna praca układu napędowego;
- niezłe wyciszenie układu napędowego.
Wady:
- nierówności nawierzchni, zwłaszcza garby najeżdżane jedną stroną auta, nie są tłumione w zadowalającym stopniu;
- źle skalibrowane linie pomocnicze kamery cofania, średnia jakość obrazu z kamer, które bardzo łatwo się brudzą.
Komputer pokładowy JS8 Pro kłamie jak sprzedawca latarek na chińskim targu
To nie pierwszy chiński samochód, którego komputer pokładowy jest zaprogramowany do oszukiwania o zużyciu paliwa (jeśli ktoś zna techniczny powód tego zjawiska, niech mnie oświeci, proszę). Kłamie skutecznie – najwyraźniej udało mu się oszukać nie tylko paru influencerów z YouTube'a, ale i dziennikarzy motoryzacyjnych testujących wcześniej JAC-a JS8 Pro. Oszustwo – najogólniej rzecz ujmując – polega na zaniżaniu danych o zużyciu paliwa w dość elegancki sposób. JS8 Pro nie pokazuje zużycia paliwa od startu ani dziennego średniego zużycia paliwa, a jedynie po prostu średnie zużycie paliwa (to jeszcze jest OK). Pokazywane dane są bardzo obiecujące, np. 8,5 l na 100 km. Jak na ciężkiego SUV-a o długości ponad 4,8 m byłby to naprawdę świetny wynik – w zimowych warunkach hybrydowa, dwa razy droższa Toyota Highlander nie będzie jakoś specjalnie oszczędniejsza i nikt o to nie ma do niej pretensji. No więc wsiadam, jadę – a wskazanie pozostaje bardzo stabilne, choć pomału rośnie. Czyżbym miał nogę cięższą od poprzednika? Po 150 km przejechanych głównie w warunkach miejskich wskazanie osiąga 10 l na setkę, ale potem się cofa do 9,9 l na 100 km. Myślę sobie: o, chyba osiągnął swój poziom docelowy, biorąc pod uwagę kierowcę i warunki. A jeździłem zupełnie normalnie – bez żadnych szaleństw, ale i bez ekodrivingu...
Aż trzeciego dnia przygody z JAC-em samochód "zgubił" nastawy, zresetował wszystkie indywidualne ustawienia oraz średnie zużycie paliwa, które po resecie nagle spadło do 7,4 l na 100 km. Ki diabeł?
Okazuje się, że ten sprzęt – jak wiele innych chińskich aut sprzedawanych w Polsce – po resecie zaczyna swoje wskazania od zaniżonych wartości, które stopniowo koryguje, ale niekoniecznie kiedykolwiek osiąga realny poziom. A oto jeden z możliwych testów na "prawdomówność" komputera pokładowego JAC-a – ten jeden test wystarczył, by się przekonać, że to urządzenie łże. No więc wieczorem auto ustawiłem pod domem przodem do wyjazdu i ręcznie zresetowałem komputer pokładowy. W nocy mróz sięgnął minus 14 stopni Celsjusza i rano tak zmrożonym samochodem ruszyłem w trasę. Po kilkuset metrach jazdy wskazanie zużycia paliwa uruchomiło się i pokazało – od startu – średnie spalania na poziomie 7,3 l na 100 km. Uwierzycie w takie bajki? W takich warunkach, gdy działa ogrzewanie wszystkiego, silnik jest zimny i pracuje na bogatej mieszance, spalanie na poziomie 35 l na "setkę" nie powinno dziwić! Jeszcze po trzech kilometrach średnia na poziomie kilkunastu litrów byłaby normą!
No więc ile naprawdę pali JAC JS8 Pro? Dokładnie tego nie mogę powiedzieć, ale teraz się skupcie: przejechałem nim mniej niż 390 km, osuszając pełen bak tak bardzo, że wskaźnik zasięgu już się wyłączył – zostało w baku pewnie pięć-siedem litrów benzyny w ramach głębokiej rezerwy. Bak ma pojemność 58 itrów. Wcześniej auto pewnie zrobiło z 10 km na trasie do stacji benzynowej i z powrotem. Weźmy poprawki na mrozy i jazdę głównie po mieście, ale nie w korkach. Wciąż opowieści, że to auto pali 8,5 litra na "setkę", można między bajki włożyć. Jak większość chińskich SUV-ów z silnikiem 1.5 ten samochód pali jak smok, bo musi – nie ma żadnych zauważalnie działających systemów oszczędzających paliwo.
To jest druga istotna wada tego samochodu. Powiem szczerze, ciężko by mi się jeździło na co dzień samochodem, który może i mało kosztuje, ale tyle pali.
JAC JS8 Pro nie lubi mrozu
Testowanie samochodów w ekstremalnych warunkach zawsze jest ryzykowne – dla testowanych. Tym razem przydarzył się mróz i okazało się, że ten samochód został zoptymalizowany raczej do jazdy w krajach o ciepłym klimacie. Przy - 10°C silnik bardzo powoli się nagrzewa, nie ma czym ogrzać wnętrza, sam jest niedogrzany przez długi czas. Gdy już silnik jest ciepły, zaczyna hałasować wentylacja – trochę jak w samochodzie sprzed kilkunastu lat. Fale ciepła przeplatają się z falami zimna, przy ustawieniu temperatury na 23 stopnie dopiero z czasem robi się ciepło. Nie ma ogrzewania kierownicy, trzeba jechać w rękawiczkach. Zamarzają dysze spryskiwaczy.
Ciekawostka: w Rosji JAC JS8 jest dostępny od połowy 2025 r. pod marką Moskwicz (Moskwicz 8); tam oferowany jest wprawdzie tylko w dwóch kolorach (biały albo czarny), ale za to w trzech wersjach wyposażeniowych obejmujących także przydatne "gadżety zimowe" niedostępne w Polsce – ogrzewanie dysz spryskiwacza i inne.
I jedna ważna rzecz: jeśli ktoś dziś zamawia taki samochód, powinien zapytać, czy ma ten egzemplarz homologację na hak holowniczy – pierwsze egzemplarze, które trafiły do Polski, tej homologacji nie mają, a późniejsze mają. To ma istotny wpływ na wartość i funkcjonalność auta – hak potrzebny będzie choćby do korzystania z bagażnika na rowery.
JAC JS8 Pro – reasumując...
Dobre wiadomości są nawet dwie. Pierwsza: JAC JS8 Pro jest bazą, na której można by zbudować niezły samochód. Druga: jest nad czym pracować...
Wbrew pozorom długa lista wad i niedoróbek go jednak nie pogrąża, w każdym razie nie całkowicie. To auto jest jednym z niewielu 7-osobowych SUV-ów oferowanych za stosunkowo nieduże pieniądze. Wygląda przy tym zupełnie normalnie, nie ma się czego wstydzić. Gdy z ciekawości poprosiłem losowego dilera Renault o wycenę 7-osobowego modelu Espace, wyszło, że trzeba zapłacić prawie 170 tys. zł. JAC JS8 Pro kosztuje w promocji – ze wszystkim – 127 tys. 900 zł. Owszem, Renault jest nieporównywalnie lepsze, wygodniejsze, łatwiejsze w obsłudze, ma lepsze multimedia, jego napęd hybrydowy zużywa o wiele mniej paliwa (tak z połowę) – ale jest droższe o ponad 40 tys. zł.
Tak, JAC JS8 Pro jest świetną ofertą dla mniej wymagającego użytkownika, a przecież takich nie brakuje. Jest jednocześnie lepszy od wielu innych chińskich SUV-ów oferowanych w Polsce za identyczne pieniądze.
Skazany na sukces?
JAC JS8 Pro – dane techniczne
| Rodzaj silnika | benzynowy, 4-cylindrowy, turbodoładowany, poj. 1499 ccm |
| Maksymalna moc silnika: | 175 KM |
| Maks. moment obr. | 300 Nm |
| Napęd | przedni, przekładnia dwusprzęgłowa 7-biegowa |
| Prędkość maksymalna | 170 km/h |
| Przyspieszenie 0-100 km/h | 9,8 s. |
| Wymiary (dł./szer./wys.) | 4825/1870 /1758 mm |
| Masa własna/ładowność | 1675 kg/540 kg |
| Zużycie paliwa na 100 km w cyklu mieszanym, dane fabryczne | 7,9 l/100 km |
| Pojemność bagażnika (dane fabryczne) | 1253 l |
| Cena wersji 7-osobowej | od 127 tys. 900 zł w promocji, cena regularna 139 tys. 900 zł |