W sumie zniknie 225 tys. miejsc pracy. Niemcy oddały Chinom część swojej tożsamości – samochód

Opracowanie: 
  • Krzysztof Grabek
Dodaj w Google
Do 2035 r. co czwarte miejsce pracy w niemieckim sektorze automotive zniknie. Powód? Niemcy boleśnie przegrywają z Chinami bitwę o samochód. Kraj, którego jednym z fundamentów jest motoryzacja, dał się wyprzedzić — dziś niemieckie auta nie są już synonimem innowacji.
Udany model "made in Germany" przestał działać — komentuje na łamach "Focusa" od 15 lat związany z tym sektorem Philipp Raasch. Wyjaśnia, dlaczego niemiecki przemysł motoryzacyjny może podzielić los Nokii i co dało aż tak wielką przewagę nowemu branżowemu liderowi — Chinom.
Fabryka Audi w Ingolstadt
Audi
Fabryka Audi w Ingolstadt

Potęga niemieckiej motoryzacji wygasła. Chwieją się filary

Raasch podchodzi do tematu bardzo rzeczowo, chłodno. Już na początku swojej analizy wyjaśnił, że wbrew napływającym do niego prośbom czytelników nie napisze o niemieckiej motoryzacji nic pozytywnego. Jego zdaniem świetnie sprawdzają się w tym media opisujące nowe modele. On natomiast patrzy na cały sektor — z dystansu, a jednocześnie z samego środka, bo nadal jest w branży (przepracował 10 lat w firmie Mercedes).
Co dostrzega? Cztery chwiejące się filary sprawdzającego się jeszcze do niedawna modelu "made in Germany". "Czasy narodu motoryzacyjnego, jakim są Niemcy, dobiegły końca" — nie przebiera w słowach. Stało się tak przez wyczerpaną formułę, która pozwalała Niemcom dyktować wyższe ceny za samochody postrzegane na całym świecie jako wzór jakości i zaawansowanej technologii.
Fabryka Mercedesa w Kecskemet
Mercedes
Fabryka Mercedesa w Kecskemet
Filary wymienione przez Raascha to:
  • złożoność techniczna (wydajne, dopracowane do perfekcji silniki spalinowe),
  • ekosystem przemysłowy (sieć współpracujących i sąsiadujących ze sobą producentów, dostawców oraz instytutów badawczych),
  • tania energia z Rosji,
  • potężny chiński rynek działający dla niemieckich marek jak bankomat.
Dzisiaj nic z tych rzeczy już się nie sprawdza: silnik spalinowy traci na znaczeniu, ekosystem rozlewa się po świecie, rosyjskiego gazu nie ma, a sprzedaż europejskich marek w Chinach sukcesywnie i drastycznie spada.

Jak Chiny stały się nowym motoryzacyjnym mocarstwem?

W czasie gdy Niemcy szlifowali swoje technologie, Chińczycy dokonali skokowego postępu. Wiedzieli, że nie nadrobią ponad 100 lat dopracowywania silnika spalinowego, więc... po prostu go pominęli. Zamiast tego postawili na trzy elementy: napęd elektryczny, oprogramowanie i integrację ze sztuczną inteligencją. Na każdym z tych pól Niemcy musieli wywiesić białą flagę — firmy takie jak BYD czy CATL zdominowały rynek aut elektrycznych i akumulatorów, a Huawei czy Xiaomi oprogramowania.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Philipp Raasch wyjaśnia w "Focusie", że o przegranej Niemców zadecydowały trzy czynniki:
  1. 1
    Przewaga systemowa Chin. Tam cała gospodarka gra do jednej bramki, a państwo nie utrudnia pracy przesadną biurokracją. W Niemczech firmy motoryzacyjne działają przede wszystkim na własny rachunek, a postęp hamują skostniałe regulacje prawne.
  2. 2
    Optymalizacja istniejących rozwiązań zamiast innowacji. Nowi gracze myślą jak firmy technologiczne, a nie producenci aut. Uznane niemieckie koncerny przez dekady wolały coś dopracowywać niż wymyślać na nowo, a próby stworzenia własnych struktur software’owych (patrz: Cariad w Volkswagenie) kończyły się fiaskiem.
  3. 3
    Konserwatywne podejście niemieckich klientów. W przeciwieństwie do Chińczyków Niemcy nie są zainteresowani samochodami przyszłości. Wolą sprawdzone, solidne i dobrze prowadzące się modele, a to ogranicza innowacyjne zapędy producentów.
Przyciski, pokrętła i dobre właściwości jezdne — tego chcą Niemcy
Volkswagen
Przyciski, pokrętła i dobre właściwości jezdne — tego chcą Niemcy

Czy niemiecką motoryzację można jeszcze uratować?

Zdaniem Raascha wraz z zastojem na polu innowacji i technologii umarła część niemieckiej tożsamości i już nie powróci. Niemieccy producenci muszą zdać sobie sprawę z tego, że przestali dyktować tempo w motoryzacyjnym wyścigu i jadą teraz daleko za liderem. "Motoryzacja prawdopodobnie nie będzie już tym, czym była w Niemczech. Za dużo się wydarzyło, żeby to nadrobić" — szokuje swoją tezą autor analizy.
Jakkolwiek surrealistycznie to nie brzmi, Niemcy — być może — będą musieli nauczyć się żyć bez samochodu jako fundamentu. I nie dopuścić do powtórki w innych sektorach (wcześniej oddali już berło Chińczykom w dziedzinie paneli fotowoltaicznych). Jak to zrobić?
Ekspert doradza dwa rozwiązania: ochronę własnego rynku odpowiednimi regulacjami wzorem Chin i USA (udzielenie dostępu w zamian za miejsca pracy i transfer technologii) oraz inwestycje w nowe branże (zamiast obrony starych technologii lepiej inwestować w nowe, które zapewnią skok i przewagę na dekady). Według Philippa Raascha samochód przestał być symbolem niemieckiej dumy narodowej. Teraz chodzi o to, żeby Niemcy nie stały się Nokią, płytami CD lub stacjonarnym oddziałem bankowym.
Opracowanie: 
  • Krzysztof Grabek

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu