Z zewnątrz nie dostrzeżesz wielu zmian. Bo tu nie chodzi tylko o design. Pick-up nie ma być strojnisiem, a narzędziem. Dlatego kluczową zmianą w zmodernizowanym Isuzu D-Max jest kompletnie nowy silnik. Diesla.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co się zmieniło w Isuzu D-Max?
Zmodernizowane Isuzu D-Max otrzymało nowy silnik. To 163-konny diesel o pojemności 2164 cm sześc., który już przy 1600 obr./min rozwija maksymalny moment obrotowy wynoszący całe 400 Nm. Jednostkę dostarcza największy producent silników Diesla na świecie, czyli właśnie Isuzu.
Zmiany zewnętrzne są już czysto symboliczne. To przede wszystkim nieco inny grill, nowe wzory aluminiowych obręczy kół i klosze tylnych świateł. Najlepiej w ogóle spojrzeć na przestrzeń między górną częścią grilla a pokrywą silnika. Jeśli przecinają ją trzy wloty, to masz przed sobą najnowsze Isuzu D-Max na 2026 r.
Isuzu D-Max (model na 2026 r.)Źródło: Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Zmodernizowane Isuzu D-Max jest dostępne w trzech wersjach nadwozia: z kabiną pojedynczą oraz wydłużoną i podwójną. Pierwszy wariant mierzy 532 cm długości, dwa ostatnie po 528 cm. A tak wyglądają wymiary ich skrzyń ładunkowych:
- pojedyncza kabina: 233 cm długości, 159 cm szerokości i 46,5 cm wysokości;
- wydłużona kabina: 180,5 cm długości, 153 cm szerokości i 49 cm wysokości;
- podwójna kabina: 157,1 cm długości, 153 cm szerokości i 49 cm wysokości.
Isuzu D-Max (model na 2026 r.)Źródło: Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
W zależności od wersji ładowność wynosi od 983 do 1115 kg. A wyposażenie?
Jakie wyposażenie ma nowe Isuzu D-Max?
Najpopularniejszą wersją nadwoziową Isuzu D-Max w Polsce jest wariant z podwójną kabiną. Z kolei wśród odmian wyposażenia największym powodzeniem cieszy się topowe LSE. Tymczasem bazowa wersja L w wariancie z podwójną kabiną w standardzie oferuje m.in.:
- klimatyzację manualną;
- elektryczną regulację podparcia odcinka lędźwiowego w fotelu kierowcy;
- kamerę cofania;
- elektryczną regulację przednich i tylnych bocznych szyb;
- elektryczną regulację i podgrzewanie bocznych lusterek;
- łączność z Apple CarPlay i Android Auto;
- 8-calowy wyświetlacz w środkowej konsoli;
- 18-calowe stalowe felgi.
Z kolei LSE w podwójnej kabinie dodaje do tego np.:
- dwustrefową klimatyzację automatyczną;
- skórzaną tapicerkę;
- elektryczną regulację fotela kierowcy (w ośmiu kierunkach);
- podgrzewanie przednich foteli;
- system kamer 360 st.;
- przednie i tylne czujniki parkowania;
- system bezkluczykowego dostępu;
- elektryczne składanie bocznych lusterek;
- 9-calowy wyświetlacz w środkowej konsoli;
- zamykany schowek na podszybiu;
- 18-calowe aluminiowe obręcze kół
Jakie jest nowe Isuzu D-Max w środku?
Isuzu D-Max (model na 2026 r.)Źródło: Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Siedząc w zmodernizowanym Isuzu D-Max od razu zapomniałem, że to użytkowy pick-up. W japońskim aucie czułem się bowiem jak w SUV-ie klasy średniej. Isuzu okazało się wyjątkowo przestronne — nawet z tyłu z moimi 188 cm wzrostu miałem nadmiar miejsca na nogi i nad głową. Jeszcze lepsze wrażenie zrobiły na mnie kapitalnie wyprofilowane fotele.
Na dodatek obsługa deski rozdzielczej jest bardzo prosta (wszystkim ważnymi funkcjami klimatyzacji steruje się za pomocą wygodnych przełączników), a zewsząd otaczają cię praktyczne zamykane schowki. Jakość wykończenia też jest wysoka — zwłaszcza jak na pick-upa i jak na przedprodukcyjny egzemplarz.
Ile kosztuje nowe Isuzu D-Max?
Isuzu D-Max (model na 2026 r.)Źródło: Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Cennik zmodernizowanego Isuzu D-Max w skrócie wygląda tak:
- kabina pojedyncza: od 127 tys. 950 zł netto (od 157 tys. 378 zł brutto);
- kabina wydłużona: od 148 tys. 950 zł netto (od 183 tys. 208 zł brutto);
- kabina podwójna: od 153 tys. 950 zł netto (od 189 tys. 358 zł brutto);
- kabina podwójna w wersji LSE: od 178 tys. 950 zł netto (od 220 tys. 108 zł brutto).
Samochód można już w Polsce zamawiać, dostawy zaczną się w maju 2026 r. Bo egzemplarz, który miałem przyjemność oglądać to pierwsze i na razie jedyne zmodernizowane Isuzu D-Max w Europie. W Polsce zabawiło bardzo krótko, zaraz po pokazie pojechano nim do Niemiec — na kolejną prezentację.
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz