Silnik włączony, bieg również, a zatem gaz do dechy i… nic się nie dzieje. Samochód nie wyrywa z impetem i nie powoduje wciskania pleców pasażerów w oparcia foteli. Tak to jest, kiedy kupi się samochód w bazowej wersji silnikowej z małą liczbą koni mechanicznych.

Taka charakterystyka jednostki napędowej nie jest z pewnością powodem do dumy, ale nie jest też powodem do wstydu. Te podstawowe wersje często tak mają, a poza tym w większości przypadków słaba dynamika to domena miejskich aut, w których od czasu do przyspieszenia do 100 km/h ważniejsza jest dynamika do 50-60 km/h.

To samochody dla kierowców, którzy autem prawie nigdy nie wyjeżdżają poza miasto. To także wersje dla osób, które spokój podczas prowadzenia pojazdu przedkładają nad emocje.

Pierwsze miejsce nie jest tym razem chwalebne

W naszej galerii zgromadziliśmy 10 samochodów, w przypadku których czas niezbędny do uzyskania 100 km/h trudno nawet nazwać przyspieszeniem. To raczej mozolne nabieranie prędkości. Wybraliśmy pojazdy, które "setkę" uzyskują w co najmniej 15 sekund.

Galeria przedstawia modele w kolejności od najgorszego (czytaj: najbardziej dynamicznego) do najlepszego (czyli najmniej dynamicznego). Zatem dla zwycięzcy mamy złą wiadomość – jeżeli jest na pierwszym miejscu, to oznacza, że "setkę" uzyskuje w wyjątkowo luzackim tempie.