Kilka kilometrów do pracy, sklepu czy szkoły wydaje się czymś normalnym. Tymczasem z punktu widzenia samochodu jest to eksploatacja w bardzo trudnych warunkach. I wcale nie największym problemem jest akumulator, bo taka eksploatacja prowadzi do poważniejszych i bardziej kosztownych usterek.
Co się dzieje z silnikiem podczas krótkiego przejazdu?
Zbyt wysoki poziom oleju w silniku samochodu hybrydowego: to może być wynik jazdy głównie po mieście
Auto Świat / Maciej Brzeziński
- 1W niskiej temperaturze uruchamiamy silnik auta, a wtrysk paliwa pompuje nawet kilka razy więcej paliwa niż wtedy, gdy silnik jest rozgrzany do swojej normalnej temperatury roboczej. Paliwo leje się wręcz strumieniami, co zresztą czuć: jeśli po uruchomieniu zimnego samochodu czujesz wyraźny zapach benzyny, to jest to normalne, choć wcale nie znaczy, że pożądane zjawisko. Część paliwa podawanego przez wtryskiwacze w dużych ilościach nie ulega spaleniu, ale spływa po ściankach cylindrów do miski olejowej.
- 2Paliwo, które nie opuściło silnika przez układ wydechowy, lecz spłynęło po ściankach cylindrów, miesza się z olejem. Oleju przybywa, co często jest bardzo dobrze widoczne na bagnecie — w niektórych samochodach poziom oleju łatwo przekracza maksymalny dopuszczalny poziom. Oleju jest nie tylko za dużo, lecz także gwałtownie traci on jakość, staje się mniej lepki (po ludzku: bardziej płynny), ponieważ paliwo ma o wiele niższą lepkość niż olej. Taki rozrzedzony olej tworzy cieńszy niż normalnie film olejowy na metalowych elementach, które ma chronić. Cieńszy film olejowy znacznie łatwiej przerwać, więc większe obciążenia silnika prowadzą do krótkotrwałych epizodów, podczas których metalowe elementy dotykają się bezpośrednio i ulegają stopniowemu niszczeniu. Gorzej działają też hydrauliczne popychacze zaworów i hydrauliczne napinacze pasków oraz łańcuchów rozrządu – pozornie niezwiązane z jakością oleju części "dostają w kość".
- 3Ponieważ w niskich temperaturach na trasie o długości kilku kilometrów olej nigdy nie osiąga wysokiej temperatury, lekkie frakcje (paliwo), które do niego trafiają, nie mają szans odparować. Silnik nie ma też możliwości spalenia nadmiaru oleju, bo przybywa go szybciej niż trafia z powrotem do komór spalania przez nieidealnie szczelne pierścienie tłokowe. Z oleju nie może też odparować woda, która skrapla się na wewnętrznych elementach silnika w wyniku różnic temperatur. Olej silnikowy nie tylko więc zmienia swoją lepkość, lecz także ulega zawodnieniu. Na wewnętrznych elementach silnika tworzy się jasnobrązowa emulsja wody i oleju, tak zwane "masełko" – czasem widać ją np. na wewnętrznej stronie korka wlewu oleju.
- 4W samochodzie, który jeździ na krótkich trasach, układ wydechowy nigdy (albo bardzo rzadko) nie osiąga temperatury, która pozwala na wypalenie sadzy zgromadzonej w filtrze cząstek stałych. Jeszcze kilka lat temu był to problem wyłącznie silników dieslowskich, obecnie jest to także problem benzyniaków i hybryd benzynowych. Przy czym o ile samochody z silnikiem Diesla mają układy, które starają się wymusić wypalenie sadzy, to w przypadku wielu benzyniaków system działa pasywnie: jeśli nie ma odpowiednich warunków — temperatury wydechu 500 st. C i wyższej oraz odpowiedniego przepływu gazów — sadza gromadzi się i zatyka filtr, ale nigdy się nie wypala. W pewnym momencie włącza się kontrolka "check engine".
Czy 10 km to już długa trasa? Zimą raczej nie
Producenci w instrukcjach obsługi swoich samochodów zazwyczaj nie dają konkretnych rekomendacji, nie mówią, co to znaczy "jazda na krótkich odcinkach", ale wielu przestrzega przed taką eksploatacją auta. W przypadku diesli sprawa jest prosta: gdy system zaczyna procedurę wymuszonego czyszczenia filtra cząstek stałych, należy jechać z prędkością minimum 60 km na godz. przez określony czas, zazwyczaj kilkanaście minut. W mieście jest to bardzo trudne, na autostradzie łatwe — zwłaszcza że im wyższe obciążenie napędu, tym wyższa temperatura w układzie wydechowym i krótszy czas trwania procedury.
W przypadku samochodów benzynowych, jako że system z reguły działa pasywnie (to znaczy, że sadza w filtrze cząstek stałych wypala się "przy okazji"), kierowcy nie mają nawet podstawowych wskazówek.
Tymczasem w warunkach zimowych, gdy temperatura otoczenia oscyluje wokół 0 st. C lub jest niższa, przejazdy po mieście wyłącznie na dystansach rzędu 10 km lub krótszych okazują się bardzo szkodliwe dla samochodu i niewystarczające, aby filtr cząstek stałych mógł się zregenerować, a olej silnikowy pozbył się szkodliwych substancji (paliwa i wody).
Czy 15 km to już dobry dystans? Dużo lepszy, ale i tak liczy się nie tylko to, jak długo jedziesz, lecz także — jak jedziesz.
Jak pomóc silnikowi, gdy auto jeździ głównie na krótkich trasach?
Jeśli samochód jest używany głównie w mieście, warto od czasu do czasu zaplanować dłuższą trasę. Kilkadziesiąt minut jazdy poza obszarem zabudowanym pomaga dogrzać silnik, doładować akumulator i umożliwić prawidłową regenerację filtra DPF.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W przypadku aut benzynowych, które na co dzień nie mają okazji dobrze się wygrzać, korzystne są też — przynajmniej od czasu do czasu — epizody dynamicznej jazdy. Kto jeździ dynamicznie (czego należy unikać jedynie, gdy silnik jest zimny), ten mniej ryzykuje, że pojawią się problemy z zapchanym filtrem cząstek stałych i katalizatorem, który często jest zintegrowany z filtrem GPF.
Przeciwnie działa jazda wolna i ostrożna: jeśli ktoś jeździ wolno i ostrożnie, a w dodatku na krótkich odcinkach, ten powinien powiedzieć o tym mechanikowi.
Choć może to wydać się dziwne, ostra jazda (oczywiście, w granicach rozsądku) pomaga "przedmuchać" katalizator i filtr cząstek stałych, ale też poprawia kondycję silnika "zamulonego") w trybie jazdy miejskiej.
Jak często należy wymieniać olej w samochodach jeżdżących zimą na krótkich trasach?
O ile nawet latem jazda na krótkich trasach szkodzi silnikowi, to zimą szkodzi podwójnie. W takich warunkach interwał wymiany oleju silnikowego należy skrócić o połowę — co najmniej o połowę: jeśli normalnie wymiana oleju przypada co 15 tys. km, to dbając o silnik, który stale pracuje niedogrzany, należy wymieniać olej co 7,5 tys. km.
To samo dotyczy hybryd, które z natury mają problem z osiągnięciem docelowej temperatury roboczej, bo połowę dystansu pokonują w trybie elektrycznym.
W autach jeżdżących na krótkich trasach należy też regularnie kontrolować poziom oleju. Jeśli poziom rośnie i osiągnie maksimum, należy wymienić olej; tylko w nielicznych autach producenci dopuszczają jazdę z nieznacznie przekroczonym poziomem oleju — w większości modeli nawet nieznacznie podwyższony poziom oleju oznacza podwyższone ryzyko usterki silnika.