- Opony całoroczne z górnej półki w skrajnych warunkach pogodowych sprawują się nieco gorzej niż dobre opony sezonowe – letnie i zimowe
- Mając samochód wyposażony w dobre opony całoroczne, nie trzeba jednak obawiać się ani codziennej eksploatacji, ani nawet wyjazdów w dalsze trasy. Jest natomiast dość istotne, jakie mamy opony całoroczne
- Testy porównujące osiągi opon całorocznych i sezonowych wyraźnie wskazują na to, że tylko najlepsze opony całoroczne zapewniają przyczepność na solidnym poziomie niemal niezależnie od warunków
- Korzystanie z opon całorocznych pozwala zaoszczędzić całkiem sporo na usługach warsztatów wulkanizacyjnych, które są coraz droższe. Oszczędność jest jednak warunkowa: dużo zależy od tego, ile jeździmy naszym samochodem
- Zachęcamy do wypełnienia ankiety na końcu tekstu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Typowe testy opon przeznaczonych do używania w naszym klimacie obejmują próby na nawierzchni suchej i na nawierzchni mokrej w dodatnich temperaturach, a ponadto próby w warunkach śnieżnej zimy, w miarę możliwości przy silnym mrozie. W praktyce możemy mieć do czynienia jeszcze z czwartym rodzajem nawierzchni, którego typowe testy opon nie biorą pod uwagę. W tym roku wielu polskich kierowców już zaznało tej wątpliwej "przyjemności".
Przeczytaj także: Sroga zima atakuje Polskę. Dziś będą nowe śnieżyce, a w nocy aż -20 st. C
Czy opona całoroczna jest bardziej oponą zimową czy bardziej letnią?
Prawda jest taka, że w naszym, statystyczne ocieplającym się, klimacie, śnieg, jeśli w ogóle gdzieś się pojawia, to raczej na poboczu drogi. Jeśli ktoś mieszka w centralnej Polsce albo na Pomorzu, to pewnie przyzwyczaił się, że służby dość sprawnie przywracają czarny kolor nawierzchni, ewentualnie śnieg szybko znika sam. Tak jest, a raczej... tak było, bo w tym roku jest trochę inaczej. Kierowcom zdarza się jeździć po białych autostradach, po białych ekspresówkach, śnieg przez wiele godzin zalega na osiedlowych uliczkach w Warszawie, na Pomorzu czy na Warmii tworzą się wysokie, rozwiewane przez wiatr zaspy, że o regionach podgórskich nie wspomnę.
Opony całoroczne – te prawdziwe opony całoroczne – przynajmniej w teorii muszą być jednak na tyle dostosowane do takich warunków, by można było bezpiecznie się przemieszczać. Nie każdy wie, że prawdziwa opona całoroczna jest, formalnie, oponą zimową. Opona całoroczna to opona zimowa dostosowana do jazdy także latem. Mówi o tym piktogram na boku opony – symbol 3PMSF – tzw. śnieżynka na tle trzech górskich szczytów, która przesądza o tym, że mamy do czynienia z oponą zimową, spełniającą stosowne wymagania w krajach, gdzie zimowe opony są obowiązkowe. Z formalnego punktu widzenia w naszej szerokości geograficznej nie ma bardziej zimowych opon niż te, które noszą symbol 3PMSF.
Jak się jeździ na oponach całorocznych po śniegu?
W praktyce najlepsze opony całoroczne wciąż zapewniają mierzalnie gorszą przyczepność na śniegu niż najlepsze opony zimowe. Ale dobre opony całoroczne już niekoniecznie odstają, jeśli chodzi o zimowe osiągi, od opon zimowych z budżetowej i średniej półki – w tym przypadku można powiedzieć, że "to zależy". To zależy, jakie opony porównujemy pomiędzy sobą opony, bo np. jest całkiem sporo tanich zimowych opon, które zapewniają wręcz znakomitą przyczepność na śniegu; gorzej, że z reguły tanie opony, które świetnie jeżdżą po śniegu, znacznie gorzej niż inne jeżdżą w warunkach dobrej przyczepności. Są i takie zimówki, które są "średnio zimowe".
Mój samochód wyposażony w dobre opony całoroczne (Continental AllSeason Contact 2 to w minionym roku model oceniony jako jeden z trzech najlepszych w teście porównawczym zrobionym przez redakcję Auto Bild – obok opon całorocznych Bridgestone i Pirelli) po śniegu jeździ właśnie tak, jak się spodziewałem: auto bardzo dobrze ciągnie do przodu, bo ma napęd AWD; hamuje normalnie – nie tak dobrze, jak współczesny samochód wyposażony w topowe opony zimowe, ale bezpiecznie; skręca przewidywalnie, bez problemu wjeżdżam nim w głęboki śnieg, by zaparkować, i z łatwością wyjeżdżam. Nie mam żadnych wątpliwości, że w warunkach miejskich opony te zapewniają świetną przyczepność. Jednocześnie nie widzę problemu, by wyjechać w trasę, gdy pada śnieg. Gdybym jednak miał regularnie jeździć zimą w dalekie trasy, raczej wybrałbym opony zimowe – i na pewno byłyby to najlepsze opony zimowe, jakie można kupić.
Jest tak dlatego, że jeśli ktoś bardzo dużo jeździ, to oszczędność związana z sezonowymi usługami wulkanizatorów nie jest aż tak duża. Jednocześnie, jeżdżąc daleko i szybko, raczej nie zdecydowałbym się na opony zimowe ze średniej półki i tym bardziej nie wziąłbym opon budżetowych – bo mogłyby się zdarzyć, że samochód trzymałby się drogi gorzej niż na topowych oponach całorocznych. Na dystansie kilkudziesięciu tys. km pokonywanych zimą jest dość okazji, by zrobić sobie krzywdę, rozbić samochód albo najeść się strachu – kilkaset zł różnicy na komplecie opon nie uzasadnia tego ryzyka.
Testy potwierdzają: pomiędzy oponami całorocznymi są bardzo duże różnice, tak jak są różnice pomiędzy oponami zimowymi. Ponadto "najbardziej zimowe" opony całoroczne zachowują się na śniegu tylko ciut gorzej niż dobre opony zimowe. Jednocześnie opony całoroczne na śniegu są nieporównywalnie, nieporównywalnie lepsze od opon letnich. Wystarczy przyjrzeć się wynikom testu, by zauważyć, że dobre opony całoroczne nie bez powodu noszą symbol 3PMSF. Tak, przynajmniej te najlepsze opony całoroczne to zimówki.
Jak się jeździ na oponach całorocznych podczas gołoledzi?
Gołoledź czy – jak kto woli – tzw. czarny lód, to chyba najbardziej zdradliwe warunki, jakich można spodziewać się zimą. Gołoledź najczęściej pojawia się, gdy pada śnieg albo deszcz i w czasie opadów temperatura przechodzi przez zero. W takich warunkach może być ekstremalnie ślisko, a jednocześnie jest to zwykle zaskakująca śliskość. Opony całoroczne to nie jest dobra odpowiedź na takie warunki – po prostu jest zbyt ślisko.
Myli się jednak ten, kto uważa, że "prawdziwe" opony zimowe pozwolą na swobodną jazdę po "czarnym lodzie". Można się zdziwić, jak bardzo nie. Na pewno niejeden użytkownik opon całorocznych, który w tym roku miał nieprzyjemność jeździć po oblodzonej nawierzchni, żałował, że nie ma opon zimowych. To nie całkiem tak: żadna zwykła opona dostosowana do jazdy w naszym klimacie nie zapewnia dobrzej przyczepności na lodzie.
Nie bez powodu w Skandynawii bardzo wielu kierowców korzysta z opon z metalowymi kolcami (u nas takie opony są zakazane). Opony kolcowane zapewniają rozsądną przyczepność także na lodzie, co odbywa się kosztem hałasu (auto na kolcach słychać z daleka), wyższego zużycia paliwa i nieco większego niż normalnie zużycia nawierzchni, ale też kiepskich wyników na suchym asfalcie. W krajach skandynawskich normą są także zimowe opony z supermiękkiej mieszanki, jednak nie bez powodu większość producentów opon nie oferuje takiego ogumienia w Polsce czy np. w Czechach – te opony się średnio nadają do jazdy w naszych warunkach. Rzecz w tym, że gdy tylko przyczepność się poprawia i kierowca chciałby jechać szybciej, opony z miękkiej mieszanki (ang. soft compound tires) nie zapewniają odpowiedniej stabilności samochodu na zakrętach, szybko się też zużywają.
Jak się jeździ na oponach całorocznych podczas deszczu?
Zdarzają się opony całoroczne, które są bardziej odporne na aquaplaning niż opony letnie i jednocześnie lepsze pod tym względem od opon zimowych. Potencjalnie największy deficyt opon całorocznych podczas jazdy w deszczu dotyczy hamowania – w tej dyscyplinie, jak pokazują testy, rządzą opony letnie. Pewnie nie bez znaczenia jest temperatura – ale testy opon są tak skomplikowaną logistyką, że nie do końca da się tym sterować. Dość powiedzieć, że zazwyczaj im lepsze są osiągi danego modelu opon całorocznych na śniegu, tym dłuższa jest ich droga hamowania na mokrej nawierzchni. Tę zależność można też zaobserwować w przypadku typowych opon zimowych.
Ogólnie jednak dynamiczna jazda na oponach całorocznych po mokrej nawierzchni jest możliwa. Takie przeciążenia, jakim poddawane są opony podczas testów, w warunkach drogowych są niemal niespotykane. Wyjątek dotyczy hamowania – coraz większy odsetek kierowców potrafi w pełni wykorzystać potencjał układu hamulcowego i może docenić różnicę. Jednocześnie opony całoroczne mogą hamować w deszczu lepiej niż zimówki – nawet, gdy jest dość chłodno.
Jak się jeździ na oponach całorocznych po suchym asfalcie?
Z testów opon wynika wprost: w takich warunkach najlepsze osiągi zapewniają opony letnie, choć niektóre modele opon całorocznych depczą im po piętach. Ale już w przypadku emisji hałasu okazuje się, że... większość opon całorocznych jest komfortowo cicha; niektóre modele opon całorocznych wyróżniają się też bardzo niskimi oporami toczenia.
W praktyce najistotniejszym parametrem, który przemawia za jazdą latem na oponach letnich (oczywiście: mowa o oponach z najwyższej półki) to droga hamowania; najkrótszą drogę hamowania, a mogą być to decydujące np. 4 m, zapewniają opony letnie.
Czy muszę dodawać, że ten, kto jeździ latem na oponach zimowych, naprawdę szuka guza?
Co do subiektywnych odczuć z jazdy po suchej nawierzchni na oponach całorocznych, to miałem okazję brać udział w testach opon całorocznych na profesjonalnych torach. Mogę powiedzieć, że nigdy, w żadnym wypadku nie zdecydowałbym się na zmuszanie samochodu do takich przeciążeń na zakrętach podczas jazdy po drodze publicznej, jak to się normalnie robi na torze. Tak, opony całoroczne nadają się do ostrej jazdy po zakrętach, są testowane także w ekstremalnych warunkach, choć oczywiście nie do tego służą.
Ile wytrzyma komplet opon całorocznych?
Podczas ubiegłorocznych testów opon całorocznych najlepszy wynik trwałości opon całorocznych, jakie udało się uzyskać testerom ADAC, dotyczył modelu Goodyear 4Seasons Gen. 3 – było to aż 68 tys. km. W praktyce raczej nie uda wam się osiągnąć takiego wyniku, zwłaszcza że na początku sezonu zimowego warto mieć bieżnik o wysokości przynajmniej 4 mm. Niemniej to świetny wynik pokazujący, że nie jest prawdą, iż wszystkie opony całoroczne zużywają się szybciej niż opony sezonowe.
Tyle teoria, bo w praktyce... kierowcy sami niszczą opony całoroczne, przyczyniają się do ich szybkiego zużycia. Rzecz w tym, że niewielu jest kierowców, którzy zgodnie z zaleceniami dopompowują koła samochodu raz w miesiącu, a zimą nawet częściej. Jeśli ktoś ma opony sezonowe (letnie latem, zimowe zimą), zazwyczaj raz na parę miesięcy odwiedza warsztat wulkanizacyjny, gdzie mu nie tylko wymienią opony czy całe koła, lecz także je napompują. Większość kierowców nigdy nie korzysta z kompresora, co oznacza, że do końca sezonu kierowcy dojeżdżają tuż przed interwencją systemu TPMS (system kontroli ciśnienia w oponach).
W przypadku bardzo wielu kierowców jeżdżących na oponach całorocznych jest inaczej: jeździ się, dopóki nie zapali się kontrolka albo dopóki wyraźnie nie widać, że opona "siedzi". Tymczasem stosunkowo niewielki ubytek ciśnienia powietrza podwaja tempo zużywania się bieżnika opon.
Moim zdaniem lepiej nastawić się, że na komplecie opon całorocznych przejeździmy 30-40 tys. km. Przy takim założeniu ryzyko, że będziemy rozczarowani, jest stosunkowo niskie.
Dla kogo opony sezonowe – latem letnie, zimą zimowe?
- Opony sezonowe to oferta dla kierowców, którzy oczekują najwyższych możliwych osiągów opon w każdych warunkach. To opony dla tych, którzy jeżdżą szybko i daleko. Efekt, o którym mowa, można jednak osiągnąć jedynie... kupując opony sezonowe z górnej półki. Jeśli kupujesz opony sezonowe zgodnie z zasadą "cena czyni cuda", efektu świetnych parametrów trakcyjnych samochodu raczej nie osiągniesz.
- Opony sezonowe to jedynie słuszny wybór także dla tych kierowców, którzy jeżdżą dużo. Jeśli pokonujesz rocznie 20 tys. km lub więcej, nie ma szczególnego sensu inwestycja w opony całoroczne, bo wiele nie zaoszczędzisz na wymianach – po dwóch latach i tak te opony będą zużyte.
Dla kogo opony całoroczne?
- Jeśli, tak jak ja, swoim prywatnym samochodem pokonujesz mniej niż 10 tys. km rocznie, kupując opony całoroczne, zaoszczędzisz i sporo czasu, i pieniędzy. Biorąc pod uwagę, że w dużych miastach wymiana opon w SUV-ie kosztuje nawet 300-500 zł, oszczędności te są wymierne. Zanim te opony zajeździsz przy tak małych przebiegach, mnie kilka lat – może nawet sprzedasz już swój samochód.
- Jeśli irytują cię dwie ekstra wizyty w warsztatach w ciągu roku – zwłaszcza że dzieje się to z reguły w czasie, gdy wulkanizatorzy są bardzo zajęci – opony całoroczne są rozwiązaniem. Przy okazji nie będziesz zastanawiać się, gdzie (albo za ile) przechować drugi komplet opon.
- Jeżeli lubisz mieć "właściwe" opony na kołach niezależnie od kaprysów pogody występujących w okresach przejściowych, opony całoroczne będą rozwiązaniem wręcz idealnym.
Warto wiedzieć: różnice w osiągach opon całorocznych są bardzo duże – podczas gdy jedne modele zapewniają spokojną i przewidywalną jazdę, inne wręcz zniechęcają do wsiadania za kierownicę.
Zapraszamy do wypełnienia ankiety: