• Ford prezentuje Mustanga w wersji Mach-E, który jest SUV-em
  • Ford Mustang Mach-E napędzany jest wyłącznie energią elektryczną
  • Ford Mustang Mach-E z napędem na cztery koła i z dużą baterią ma zasięg do 540 km

Elektryczny napęd ma nie przeszkadzać w sportowych osiągnięciach, choć Mustang Mach-E widzi je w terenie nie do końca utwardzonym. Co może niektórych szokować, obiecany zasięg auta (według WLTP) to aż 600 km, łączny moment obrotowy silników to 565 Nm, a przyspieszenie 0-100 km/h to mniej niż 7 sekund (słyszeliście pewnie o szacunkowym przyspieszeniu Mustanga Mach-E na poziomie 0-100 km w czasie poniżej 5 s – ale to dopiero w przyszłości, w wersji GT, najpewniej w 2021 roku)! Od razu sprostowanie: na oficjalnej prezentacji Macha-E przedstawiciele Forda mówią o przyspieszeniu wersji GT do „setki” w ciągu ok. 4 sekund. Wciąż „około”, bo są to wyliczenia teoretyczne, jednak coraz bliższe prawdy.

Na razie wersja prawie produkcyjna osiąga „setkę” w 7 sekund... jak na SUV-a na baterie i o dużym zasięgu – i tak dobrze. Z tym zasięgiem jest co prawda trochę tak jak z osiągami większości urządzeń elektrycznych – maksymalny zasięg dotyczy wersji o niższych osiągach działających w trybie ekonomicznym, a dostęp do maksymalnej mocy skraca zasięg. W każdym razie 600 km zasięgu dotyczy wersji z napędem na jedną (tylną) oś i z momentem 415 Nm, wersja z napędem 4x4 o wyższej mocy ma zasięg 540 km. Podane parametry dotyczą Macha-E z baterią o pojemności prawie 100 kWh. Wersja z baterią 75 kWh ma zasięg – jak łatwo obliczyć – o jedną czwartą mniejszy.

Pierwsze auta w sprzedaży pod koniec roku

Pierwsze samochody dostępne mają być pod koniec roku w wersji First Edition, która ma napęd jedynie słuszny: na cztery koła, o największej możliwej mocy i z większą baterią. Dlaczego to napęd „jedynie słuszny”? No cóż... tanio i tak nie będzie, a większa bateria idzie w parze z możliwością ładowania auta wyższym prądem – Ford Mustang Mach-E z dużą baterią „przyjmie” prąd ładowania (stały) 150 kW, ten z mniejszą – 115 kW.

Powiecie: ale nie m takich ładowarek! No tak, w Polsce można policzyć je na palcach jednej ręki, ale może za parę lat to się zmieni. Na razie Ford może założyć Wam w domu Wallboxa o mocy takiej, na jaką pozwoli instalacja oraz dostępny przydział mocy – czyli jakieś 7-11 kW. Dobre i to. Przy realnym zasięgu rzędu 500 km można się już trochę oddalić od domu, prawda?

Co równie ciekawe, Forda Mustanga Mach-E kupuje się przez internet. Aby było prościej, auto będzie można zamówić z dostawą do domu - tak samo jak domową stację ładowania. A żeby było jeszcze ciekawiej, model już w momencie rynkowego debiutu będzie gotowy do autonomicznej jazdy - oczywiście funkcjonalność zostanie odblokowana, wtedy kiedy pozwoli na to prawo. Czyżby ktoś zapatrzył się na Teslę? Skojarzenia z Teslą przywodzi też wielki pionowy tablet na desce rozdzielczej...

First Edition: spóźniłeś się!

Samochody w wersji First Edition zostały właściwie rozsprzedane jeszcze przed prezentacją. Nie dziwcie się, że polski rynek należy do kategorii tzw. drugiego sortu, gdzie podaż aut jest (będzie) na razie skromna. Dilerzy choćby w Holandii od razu złożyli więcej zamówień niż fabryka jest w stanie przyjąć. NIemniej jest nadzieja, że i w Polsce pierwsze kilka (kilkadziesiąt?) egzemplarzy pojawi się pod koniec roku i będzie można je kupić. Polska cena na razie nie została ustalona, można jedynie na podstawie cen z innych rynków spekulować, ile Mustang Mach-E będzie kosztował w Polsce – równowartość ok. 50 tys. euro za najtańszą wersję i około 70 tys. euro za wersję najdroższą, co jednak nie dotyczy na razie niegotowej odmiany GT, która będzie odpowiednio droższa.

Bez klamek, a bagażniki dwa

Mustang Mach-E nie celuje w klientów dotychczas zapatrzonych w Mustanga – chodzi o zupełnie innych ludzi: mobilnych, wyluzowanych, jadących na weekend za miasto. Ci potrzebują miejsca na bagaż – no to mają bagażnik w standardowym miejscu za oparciami tylnej kanapy, a dodatkowy z przodu o pojemności ok. 100 l. W przednim bagażniku, całkowicie zmywalnym, zmieszczą się brudne ciuchy, kombinezon do nurkowania, itp. Gdyby przez przypadek ktoś dał się zamknąć w tym bagażniku, w środku może wymacać elektryczny otwieracz maski.

Skoro już jesteśmy przy elektrycznych otwieraczach: Mustang Mach-E nie ma typowych klamek drzwi. Tylne otwiera się malutkim elektrycznym włącznikiem, a gdy się uchylą, trzeba wsunąć dłoń pomiędzy drzwi a słupek, by dokończyć otwieranie. Niewygodnie, ale efektownie. Przednie drzwi mają analogiczny przycisk, a dla ułatwienia haczyk w kolorze czarnym, zlewający się kolorystycznie ze środkowym słupkiem, prawie niewidoczny. Zamysł jest taki, że klamka ma być niewidoczna.

Jeszcze słowo o wnętrzu: jest przestronnie, także z tyłu, naprawdę. Jakość wykonania... no cóż, w tym Mustang Mach-E może ścigać się z Teslą, i nie jest to komplement. Ale widziałem wersję przedprodukcyjną, takie z reguły nie są dopracowane w stu procentach. W środku zwracają uwagę porty USB: z przodu jedno USB=C i jedno zwykłe, z tyłu ten sam zestaw. Zza pleców słyszę rozczarowany głos : co... tak nienowocześnie? Może i powinno być tych portów USB więcej, nie mam zdania.

Ford stawia ładowarki

W ciągu 3 lat Ford planuje zamontować w pobliżu swoich salonów 1000 ładowarek, jednocześnie i prosząc, i upominając rządy o wsparcie w zakresie budowy publicznej infrastruktury. No bo cóż – 1000 ładowarek to dużo, gdy trzeba je postawić, ale za mało, by móc sprzedawać dużo aut na prąd. Bo to jest tak: auta elektryczne już mamy bardzo ładne i ze świetnym zasięgiem, tylko niewielu jest odbiorców, którzy mają jak z nich korzystać...