• Volkswagen T-Cross jest łatwy w prowadzeniu i łatwo nim zaparkować
  • Wnętrze jest przestronne, a po złożeniu siedzeń mieszczą się w nim duże przedmioty
  • Silniki tylko benzynowe, napęd tylko na przednie koła

Czym się różni auto typu SUV od crossovera? Tak do końca to nikt tego nie wie, ale najczęściej przyjmuje się, że crossover to taki... „słabszy SUV”, coś pomiędzy zwykłym samochodem osobowym a SUV-em właśnie. W tym kontekście T-cross to raczej crossover, bo występuje wyłącznie z napędem na przednie koła. Jego zdolność do jazdy po nieutwardzonej nawierzchni wynika wyłącznie z dość dużego prześwitu i dużych kół. Ale umówmy się: T-Cross to auto przede wszystkim miejskie, a w drugiej kolejności – wyjazdowe. I z zadań, które najczęściej dostają tego rodzaju samochody, wywiązuje się znakomicie.

Volkswagen T-Cross 1.5 TSI - dobrze wykorzystana przestrzeń

Biorąc pod uwagę powierzchnię, jaką zajmuje ten samochód na drodze czy miejscu parkingowym, ilość miejsca, jaką mamy we wnętrzu do dyspozycji, jest imponująca. Zresztą ilość miejsca to jedno, ważniejsza jest możliwość „przestawiania mebli” w aucie. W T-Crossie jest dobrze. Jest dobrze, bo po pierwsze, siedzimy w pozycji bardziej wyprostowanej niż np. w Polo (auto zajmujące podobną ilość miejsca na parkingu), a w rezultacie, gdy siedzimy na tylnej kanapie, nie ma problemu z miejscem na nogi; po drugie, kanapa przesuwa się – można mieć albo większy bagażnik, albo więcej miejsca dla ludzi.

Gdy wieziemy z tyłu dzieci albo osoby dorosłe nikczemnego wzrostu, bez problemu możemy wygospodarować więcej miejsca na bagaż; po trzecie, tylne oparcie jest dzielone – dobra rzecz, choć na dobrą sprawę jest to standard; i po czwarte, fotel pasażera składa się, oparcie można łatwo docisnąć i zablokować w pozycji poziomej. W katalogu VW facet w T-Crossie przewozi dzięki temu deskę surfingową. Ja zmieściłem do środka duży rower miejski, nie uszkadzając ani roweru, ani samochodu.

W tym kontekście można sobie nawet żartować z popularności SUV–ów, ale gdybym miał wybierać, czy wziąć nieco tańsze Polo czy droższego T-Crossa, to bym się nie zastanawiał ani chwili. A jakby starczało mi tylko na Polo, to niczego bym nie kupił...

Volkswagen T-Cross 1.5 TSI - kokpit ciekawy i przyjazny

W kategorii „ergonomia” Volkswagen jest mocny i nie inaczej jest w przypadku tego samochodu: wszystko czytelne, łatwe w obsłudze, po niemiecku schludne. „Germański chłodek” ocieplają plastikowe panele na desce rozdzielczej i kawałku drzwi: w testowym egzemplarzu są szaro-czarne (ale i tak weselsze niż pozostałe elementy), ale mogą być inne, w ofercie są choćby pomarańczowe.

Jeszcze – skoro jesteśmy przy wnętrzu, warto wspomnieć, że dość słabo wygląda centralna obudowa tylnych nawiewów, na których w testowym modelu przyoszczędzono: została pusta obudowa (półeczka na monety) i dwa gniazda USB. Niestety, pasażerowie tylnego rzędu skarżą się, że duszno, a zatem każda oszczędność ma swoje niedobre skutki...

Volkswagen T-Cross 1.5 TSI - najmocniejszy z mocnych...

Volkswagen T-Cross oferowany jest wyłącznie z napędem benzynowym – do wyboru są dwie wersje jednostki 1.0 (95 KM i 115 KM) – słabsza wyłącznie 5-biegowa, mocniejsza 6-biegowa albo z 7-stopniowym DSG. Testowe auto ma jednak najmocniejszy, 150-konny silnik 1.5 TSI, który występuje wyłącznie z przekładnią DSG. Żeby było jasne: 150 KM to nie jest strasznie duża moc, ale w przypadku T-Crossa wydaje się optymalna.

Najważniejsze: układ napędowy jest tak zaprogramowany, że pracuje, co do zasady, na niewysokich obrotach, biegi zmienia dość wcześnie. Pracuje więc dość cicho i spokojnie, a spalanie w większości przypadków jest umiarkowane (o tym dalej). Oczywiście, przekładnia DSG w konfrontacji z nerwowym operowaniem pedałem gazu czasem się myli, a wtedy układ napędowy gwałtownie „wpada” na wysokie obroty. Szczęśliwie dzieje się to nieczęsto, w większości sytuacji przekładnia pracuje gładko, szybko i sprawnie. Czy mając wybór, rozważałbym wybór ręcznej skrzyni biegów? Nie!

Volkswagen T-Cross 1.5 TSI - jak jeździ?

Auto jeździ dobrze – stabilnie i sprawnie, kierowca ma dobrą widoczność, parkowanie jest dziecinnie łatwe – to idealne auto dla początkujących. Kierowca, który jeździł wcześniej dużym SUV-em z napędem na cztery koła, oczywiście będzie trochę cierpiał.

Sensowna graniczna prędkość dla T-Crossa to ok. 140 km/h – powyżej zaczyna się podatność na wiatr, hałas zaczyna wdzierać się do wnętrza. Pamiętając jednak, że jest to małe, właściwie miejskie auto, nie ma czego się czepiać. Wyraźny problem z trakcją wynikający z napędu na jedną oś poczułem raz: ruszając pod górkę samochodem z kompletem pasażerów w środku i 80 kg bagażu w kufrze. W normalnych warunkach, w każdym razie gdy droga jest sucha, jest to nieodczuwalne.

Volkswagen T-Cross 1.5 TSI - ile pali?

No cóż... nie bez powodu benzynowe SUV-y uznawane są za winowajców wzrostu emisji dwutlenku węgla, który jak wiadomo wprost wynika z masy oraz aerodynamiki. T-Cross zadowoli się w mieszanych warunkach spalaniem na poziomie 7,5 l/100 km, ale jeśli kierowca ma ciężką nogę, spali 10. Wydaje się dużo, ale są auta tego typu, które chcą więcej.

Reasumując…

Volkswagen T-Cross to – przy wszystkich ograniczeniach wynikających z niewielkich rozmiarów – dobre i praktyczne, a także przyjemne auto. Idealne do kręcenia się po mieście i okolicach, dla rodziny 2+2, do wożenia dzieci do szkoły, dla początkującego (a także starszego) kierowcy. Wyposażone w silnik 1.5/150 KM jest już jednak dość drogie – trzeba realnie zapłacić za nie ok. 100 tys. zł, a jeśli chce się mieć auto małe, ale zrobione „na bogato”, to nawet 120 tys. zł.

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1498 ccm, benzynowy R4
Moc 150 KM
Moment obrotowy 250 Nm/1500-3500 obr./min.
Skrzynia biegów i napęd Automatyczna dwusprzęgłowa 7-b (DSG)
Prędkość maksymalna 200
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,5 s
Średnie testowe zużycie paliwa 6,5 l/100 km (dane fabryczne), 8,7 l/100 km w teście
Masa własna 1330 kg
Cena (wersja Style 1.5 TSI) 96 690 zł; cena prezentowanego egzemplarza 122 210 zł