• Poznaj seryjne modele, które wyglądają jeszcze bardziej awangardowo od Hondy Civic ”UFO”
  • Toyota Mega Cruiser rywalizowała z Hummerem
  • Nissan Pao debiutował w 1989 r., ale wyglądał, jakby wyjechał z muzeum

To nie są prototypy, ale seryjnie produkowane samochody. Trzeba było sporo inwencji, żeby je w ogóle wymyślić i jeszcze więcej odwagi, by wprowadzić na rynek.

W większości przypadków był to rynek rodzimy. Z 10 przedstawionych tutaj samochodów jedynie dwa modele można oficjalnie kupić poza Japonią. Żaden z nich nie trafił jednak do Polski.

Trzy modele to tzw. kei cary, czyli miniauta, których kluczowe parametry (np. wymiary, pojemność silnika itd.) są ustalane przez państwo. Właściciele kei carów cieszą się specjalnymi przywilejami podatkowymi, płacą niższe składki ubezpieczeniowe, a w niektórych japońskich metropoliach nie muszą mieć własnego miejsca parkingowego, aby w ogóle zarejestrować samochód.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Kei cary to jeden z kluczowych segmentów japońskiego rynku. Mniej więcej co trzecie kupione tam nowe auto jest właśnie kei carem. Nic dziwnego, że kei cary przybierają przeróżne formy, a niektóre z nich są dla Europejczyków naprawdę szokujące.

Dlaczego wybraliśmy seryjne samochody i odrzuciliśmy prototypy? Bo wprowadzenie śmiałego modelu do produkcji wymaga znacznie większej odwagi niż przygotowanie śmiałego prototypu. O ile skonstruowanie studyjnego auta kosztuje mniej więcej milion euro, o tyle zaprojektowanie i wdrożenie seryjnego samochodu jest co najmniej sto razy droższe.

Ósma generacja Hondy Civic (2005-2011) otrzymała przydomek ”UFO” z powodu ekscentrycznego designu, ale na tle tych 10 modeli to naprawdę zwyczajny samochód.