Logo

SUV premium wcale nie musi być drogi

Tomasz Okurowski
Tomasz Okurowski
Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Segment premium SUV-ów nie musi być drogi, a wiele modeli można kupić w cenie poniżej 100 tys. zł.
  • Wysokie ceny często wynikają z dodatkowego wyposażenia, które w segmencie premium jest standardem.
  • Przykłady popularnych modeli to Hyundai Tucson, Ford Kuga, Kia Sportage, Nissan Qashqai, Mazda CX30, Toyota C-HR, Seat Ateca, Skoda Karoq, Volkswagen Tiguan oraz Volvo XC40.
  • W przypadku mocniejszych wersji (150-160 KM) oraz sensownego wyposażenia, należy przygotować się na wydatek około 120-130 tys. zł.
  • Możliwe są rabaty, które obniżają ceny modeli premium, np. Volvo XC40 można nabyć poniżej 120 tys. zł.
  •  Choć większość aut w tzw. bazowej wersji można kupić w cenie poniżej 100 tys. zł, to jednak pozostaje zaznaczyć kilka opcji, by łatwo uzyskać sześciocyfrową kwotę
  • W konfiguratorach wielu marek czają się pułapki w postaci tzw. łączonego wyposażenia
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl
Z czym zwykle kojarzy się segment premium? Nie tylko z wyższą jakością wykończenia i wykorzystanych materiałów czy dłuższą listą opcji, ale także z wyższą ceną zakupu. Ale czy aby na pewno? Wystarczy skonfigurować kilka samochodów z popularnych klas, by przekonać się, jak bardzo zaciera się różnica pomiędzy rynkiem masowym a szeroko pojętym premium. Innymi słowy, w cenie nieco bogatszej wersji popularnej masowej marki można mieć coś bardziej wyszukanego i oryginalnego.
Przyjrzyjmy się bliżej klasie niedużych SUV-ów/crossoverów, które cieszą się niezłym powodzeniem i zyskują kosztem innych segmentów. Na liście znajdziemy zatem takie modele jak: Hyundai Tucson, Ford Kuga, Kia Sportage, Nissan Qashqai, Mazda CX30, Toyota C-HR, Seat Ateca, Skoda Karoq, Volkswagen Tiguan czy Volvo XC40. Wydawać by się mogło, że Volvo niezbyt pasuje do wspomnianego grona, gdyż jest po prostu wycenione wyżej, ale czy na pewno?
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Przeczytaj też:

Wystarczy zerknąć do konfiguratora. Choć większość wymienionych aut w tzw. bazowej wersji można kupić w cenie poniżej 100 tys. zł to jednak pozostaje zaznaczyć kilka opcji, by łatwo uzyskać sześciocyfrową kwotę. Na tym nie koniec.
Istotne jest wyposażenie i mocniejszy silnik. Zwykle trzeba bowiem dopłacić za to co w segmencie premium otrzymujemy w standardzie. Gdyby dodać kilka praktycznych opcji takich jak rozpoznawanie znaków drogowych, asystent pasa ruchu, pełne oświetlenie LED, czujnik deszczu z automatycznymi wycieraczkami, radio multimedialne z większym ekranem oraz integracją ze smartfonami Apple i Android, kamera cofania czy czujniki parkowania to wówczas okazuje się, że relatywnie niedrogi SUV/ crossover popularnej marki jest wyceniony dość wysoko. Co gorsza niektóre firmy stosują dość specyficzną politykę łączenia elementów w pakiety, które dostępne są tylko w najwyżej wycenionych wersjach. A to oznacza, że zamiast np. 90 tys. zł trzeba będzie przygotować jeszcze ok. 20 – 30 tys. zł więcej. I to jest prawdziwy koszt samochodu, który skonfigurowaliśmy uwzględniając ważne i przydatne na co dzień opcje. Oczywiście nie brak rekordzistów takich jak np. Hyundai, gdzie niektóre funkcje dostępne są tylko w modelu wycenionym aż o 50 tys. zł wyżej od bazowej odmiany z tym samym silnikiem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Konfigurowanie samochodu pod siebie staje się tym trudniejsze, że w niektórych przypadkach wybór jest dość ograniczony. Trudno zatem będzie połączyć mocny silnik np. z ręczną skrzynią biegów (takich chętnych nie brakuje) i bogatym wyposażeniem. W przypadku Nissana Qashqai czy Hyundai Tucson pozostaje tylko automat. Na automatyczną skrzynię (bezstopniowe e-CVT) zdani są również nabywcy Toyoty C-HR. Co ciekawe w przypadku Volvo XC40 większość klientów i tak decyduje się na dopłatę do wygodniejszej skrzyni (dwusprzęgłowa).
Pamiętajmy, że w konfiguratorach wielu marek czają się pułapki w postaci tzw. łączonego wyposażenia. Zamawiając zatem np. pakiet systemów wspomagających kierowcę w Tiguanie trzeba jeszcze automatycznie dołożyć np. lusterka boczne z elektryczną regulacją (podobnie jest w Skodzie Karoq), składaniem i podgrzewaniem. Podgrzewaną przednią szybę łączy się zaś instalacją telefoniczną z ładowarką indukcyjną.

Wystarczy 150-160 KM? To rozsądne minimum

Przyjmując, że zależy nam na mocniejszej wersji (150 – 160 KM wydaje się wystarczające w przypadku relatywnie ciężkich aut) i sensownym wyposażeniu trzeba przygotować się na wydatek ok. 120-130 tys. zł (nie licząc dopłaty do lakieru czy ubezpieczenia). Wówczas okazuje się, że tyle wystarczy na modele z benzynowymi silnikami o mocy od 150 KM (Kuga, CX-30, Ateca, Karoq i Tiguan) lub więcej. Na więcej przysłowiowej „pary” pod maską można zaś liczyć w takich modelach jak Tucson i Sportage (177 KM), Qashqai (158 KM), C-HR (184 KM) czy XC40 (163 KM).
Otwartą kwestią pozostaje jeszcze to, ile przyjdzie nam zapłacić za samochód, który skonfigurowaliśmy pod siebie. Oczywiście dużo zależy nie tylko od naszych zdolności negocjacyjnych, ale także możliwości sprzedawcy oraz dostępnego finansowania. W przypadku najlepiej sprzedającego się małego SUV premium, czyli Volvo XC40 można było skorzystać z oferty rabatowej i obniżyć cenę samochodu nawet poniżej 120 tys. zł (114-118 tys. zależnie od wariantu finansowania i obowiązującej promocji). A to już podobna kwota co w przypadku wyprzedaży podstawowej wersji Toyoty C-HR 2.0 czy bogatszej odmiany Skody Karoq.
1
Autor Tomasz Okurowski
Tomasz Okurowski

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!