• Rynek motoryzacyjny powoli wychodzi z pandemicznego kryzysu.
  • Toyota sprzedała w 2021 r. ponad pięć milionów aut, co czyni Japończyków największym producentem na świecie
  • Koncerny sprzedają o około 30 proc. więcej aut niż przed rokiem
  • Stellantis po połączeniu PSA i FCA trafia na trzecie miejsce wśród największych koncernów

Rok 2020 był zdecydowanie słabszy niż poprzednie lata, a producenci cały czas odczuwają skutki globalnego lockdownu. Wydaje się, że tak złe czasy mamy za sobą, jednak w branży motoryzacyjnej cały czas nie można spać spokojnie. Problemy z dostępnością półprzewodników, które w znakomitej większości są wykorzystywane do produkcji sprzętu komputerowego, odbijają się na produkcji i dostępności nowych samochodów. Na szczęście także w tym temacie prognozy są optymistyczne, a niektórzy gracze wręcz dążą do jeszcze lepszych wyników finansowych, niż oczekiwali na początku roku. Kto więc walczy o pierwszą pozycję w wyścigu na największego producenta samochodów?

Walka Niemców z Japonią

Toyota Motor Corporation, to obok Toyoty i Lexusa producent także Daihatsu i Hino. Japończycy chwalą się, że do tej pory udało im się sprzedać nieco ponad pięć milionów aut, co nie stanowiłoby może imponującego wyniku w porównaniu do 2019 r. (wzrost o 4,5 proc.), ale wygląda świetnie, jeśli spojrzymy na 2020. Wzrost sprzedaży wyniósł 32,7 proc! To pokazuje, jak źle było w zeszłym roku i jak rynek nabiera oddechu w bieżącym. Do dobrego wyniku na pewno przyczyniła się także zelektryfikowana oferta Japończyków. Nieuchronnie zbliżamy się do elektryfikacji całego transportu, a Toyota idealnie odnalazła się w czasach tej przemiany. Wystarczy wspomnieć, że w Europie hybrydy stanowiły 59 proc. całej sprzedaży marki. Najlepiej sprzedającymi się modelami były: Yaris, Corolla i RAV4.

Lepiej jednak, żeby Toyota nie osiadła na laurach, bo za horyzontem cały czas czyhają konkurenci. Z Japonii przenosimy się do Niemiec, gdzie przyglądamy się drugiemu w kolejności Grupie Volkswagena. Nie jest to zaskoczenie, bowiem już od wielu lat Toyota walczy o palmę pierwszeństwa z tym koncernem. Jego wyniki także napawają optymizmem. Połowa 2021 r. zakończona została wynikiem 4 660 000 sprzedanych samochodów, co jest wynikiem lepszym o 24,7 proc. i przekłada się na około 900 tys. więcej sprzedanych samochodów. Grupa jednak obawia się niedoborów półprzewodników i informuje, że może mieć to wpływ na druga część roku. Obawy są także o rosnącą konkurencję i aspekty ekonomiczne. Mimo wszystko koncern utrzymuje, że zyski będą dużo wyższe niż w roku ubiegłym.

Nowy-stary konkurent

Obawy Volkswagena o konkurencję nie są wyssane z palca, ponieważ na trzecim miejscu nastąpiła zmiana. Superkoncern Stellantis, powstały z połączenia grup PSA i FCA, prężnie podbija światowy rynek motoryzacji. Połowa roku została zakończona z wynikiem 3 591 000 sprzedanych aut, dzięki czemu koncern wyprzedził alians Renault-Nissan. Trzeba tu także podkreślić, że cały koncern Stellantis jest w trakcie budowy i aspiracje są na jeszcze lepsze wyniki. Plany są bardzo ambitne, ale wydają się realne. W ciągu dwóch lat Stellantis chce wypuścić 11 elektrycznych aut i 10 hybryd plug-in. Dodatkowo władze koncernu podjęły decyzję o podniesieniu prognoz marży operacyjnej do końca roku. Ponadto już teraz Stellantis jest liderem na rynku pojazdów dostawczych w Europie z udziałem 23,1 proc, a także ma największy udział w Ameryce Południowej.

Wyniki są imponujące i warto śledzić dalsze poczynania największych. Choć wydaje się, że nie dotyczy to nas, konsumentów, to ma to ogromny wpływ na oferowane nam produkty. W końcu to właśnie od klientów zależy to, który koncern będzie sprzedawał najwięcej.