"Złośliwy" wiadukt pokonał kilku kierowców. "Czy nie mają u siebie takich znaków?"
Ma nieco powyżej 3,1 m wysokości i mieści się przy ul. Szczecińskiej w Koszalinie. Od kilku dni jest o nim głośno w lokalnych serwisach. A chodzi o wiadukt, pod którym niektórzy kierowcy bezskutecznie próbują przejechać. W efekcie blokują drogę, ich zdjęcia trafiają do sieci, a mieszkańcy okolicznych rejonów się złoszczą.
DarSzach / Shutterstock
Wiadukt pokonał samochody w Koszalinie (fot. screen: Facebook/Wypadki i Pożary w Zachodniopomorskiem)
Najpierw był autobus, który w ostatni poniedziałek utknął pod wiaduktem. Jego kierowca najwidoczniej nie zauważył znaków i próbował się zmieścić. Nie wyszło, a na miejsce trzeba było wezwać policję i pomoc drogową.
Wiadukt jest oznakowany z każdej strony, zanim dojedzie się do niego, mijamy co najmniej cztery inne znaki ostrzegające o wysokości. Po raz kolejny zakleszcza się tutaj pojazd prowadzony przez cudzoziemca. Ja nie wiem, czy oni nie mają u siebie takich znaków? Nie rozumieją ich?
— mówił w rozmowie z serwisem gk24.pl Marcin Żełabowski, wicedyrektor Zarządu Dróg i Transportu w Koszalinie, zapowiadając przy tym zmiany w tym niefortunnym miejscu w postaci znaków aktywnych (emitujących oświetlenie).
W środę trzeci pojazd, tym razem przewożący na naczepie koparkę, zaklinował się pod wiaduktem, uszkadzając go. W efekcie odpadł kawałek elewacji. Uszkodzona została również koparka, z której wyciekł olej. Na miejscu szybko pojawiła się policja i straż pożarna.