Auta z tym napędem mają najczęściej cofane liczniki. Ciekawy trend

Jeśli sądzisz, że jesteś bezpieczny, bo kupujesz samochód używany, ale nowoczesny — i raczej nie da się w nim cofnąć licznika — to jesteś w błędzie. W każdym aucie można cofnąć licznik, w elektryku też. Ale, jak łatwo się domyślić, to nie samochody elektryczne należą do najczęściej "cofanych", no i — statystycznie — nie ich dotyczą największe przekręty. Ale przede wszystkim nie każdy zdaje sobie sprawę, jakich samochodów — pomijając typ układu napędowego — dotyczą "cofki" licznikowe i jak oszuści to robią, że nie dopada ich na pozór szczelny państwowy system kontroli liczników i w rezultacie karcąca ręka sprawiedliwości.

Kiedy oszuści "kręcą" liczniki i jak omijają system?

Używane samochody z importu wymykają się polskim systemem "antyprzekrętowym"
Używane samochody z importu wymykają się polskim systemem "antyprzekrętowym"Clara / Shutterstock
W Polsce działa całkiem szczelny system zapobiegający przekrętom licznikowym, choć oczywiście nie jest stuprocentowo szczelny. Otóż podczas każdorazowej wizyty samochodu na okręgowej stacji kontroli pojazdów, co rutynowo następuje po raz pierwszy po trzech latach w przypadku nowego auta z polskiej sieci dilerskiej, potem po dwóch latach, a potem już co rok, diagnosta ma obowiązek odczytać stan licznika samochodu i umieścić go w rządowej bazie danych. Raczej nie zapomnij — bez tego system nie przyjmie raportu dotyczącego przeprowadzonego badania technicznego.
Ale również policjant, przeprowadzając kontrolę drogową, powinien rzucić okiem na stan licznika samochodu i odczytaną wartość zapisać w systemie. Przy okazji, jeśli okaże się, że poprzedni wpis dotyczył wyższego przebiegu — czyli w tak zwanym międzyczasie doszło do cofnięcia licznika — policjant musi napisać raport i skierować sprawę do prokuratury. Doszło do przestępstwa, więc trzeba je wyjaśnić, co oznacza też, że właściciel samochodu ma z miejsca zagwarantowane kłopoty.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Oczywiście, można sobie wyobrazić sytuację, że ktoś bardzo dużo jeździ samochodem, bo np. jeździ jako taksówkarz, i przed pierwszym przeglądem zleci cofnięcie licznika. Teoretycznie licznik można cofać wiele razy, zawsze przed obowiązkowym badaniem technicznym — na takie działania nie ma rady, choć w przypadku nowych aut trudno sobie wyobrazić, że ktoś będzie majstrował w systemie samochodu, narażając się na utratę gwarancji. Zasadniczo system zapobiega dość skutecznie przekrętom licznikowym w przypadku samochodów już zarejestrowanych w Polsce — od momentu pierwszej rejestracji.
A co z używanymi samochodami z prywatnego importu? Tu nic się nie zmienia od lat: samochody z wyjątkowo wysokim "nalotem", np. z rynku niemieckiego, to dla polskiego nieuczciwego handlarza wręcz idealna oferta: za granicą cena jest niska, a przebieg, zanim auto trafi do polskiego systemu, można jakoś "wyregulować" — bezpiecznie, bo przecież nawet w razie wpadki i tak nie sposób udowodnić, kto i kiedy przed sprowadzeniem auta do Polski w nim majstrował.
Najlepiej, jeśli auto było serwisowane pokątnie i nie miało "zdarzeń" — stłuczek i wypadków — wtedy nikt nigdy się nie dowie. Jeśli auto miało szkody ubezpieczeniowe albo bywało w autoryzowanych serwisach, przekręty licznikowe czasem wychodzą na jaw, jeśli kolejny kupujący zamówi "raport VIN", aby prześwietlić nieco przeszłość auta, które chce kupić.
I takich właśnie aut — w przypadku których zachowały się ślady manipulacji przebiegiem — dotyczą dane pokazane przez Carvertical.

Czy w Polsce wciąż cofa się liczniki?

Komis samochodowy
Komis samochodowyFedorovekb / Shutterstock
Jeśli wziąć pod uwagę raporty o samochodach używanych zamówionych w Carvertical od stycznia 2024 r. do marca 2026 r. — a dotyczą te raporty zarówno samochodów pochodzących z polskiej sieci dilerskiej, jak i z importu — wciąż najczęściej cofane są liczniki diesli. Ale w przypadku hybryd, które wśród używanych samochodów wystawionych na sprzedaż wciąż należą do mniejszości, odsetek wykrywanych przekrętów licznikowych szybko rośnie. Najciekawsze są jednak dane mówiące o tym, jak duży jest przeciętny przekręt licznikowy. A zatem:
  • Liczniki samochodów wyposażonych w silniki Diesla, jeśli są cofnięte, to statystycznie o 84 920 km.
  • Liczniki aut z napędem benzynowym średnio są cofnięte o 62 371 km.
  • Wśród aut z napędem hybrydowym, które zostały rozpoznane jako "cofnięte", z licznika przejechanych kilometrów zdjęto aż 92 795 km. Jeśli chodzi o średni deklarowany przebieg, to w przypadku używanych hybryd wynosi on nieco ponad 122 000 km — o 72 000 km mniej niż w przypadku diesli.
  • "Cofka" w przypadku samochodów elektrycznych statystycznie wynosi zaledwie 42 457 km.
Warto mieć świadomość, że gdyby pod uwagę wziąć wyłącznie używane samochody z importu, odsetek aut "kręconych" byłby wyższy, a i tak nigdy — biorąc pod uwagę metodologię — nie jest on pełną ilustracją zagrożeń. Trzeba mieć świadomość, że handlarze też mają dostęp do raportów i — przynajmniej ci inteligentni — zanim cofną licznik samochodu, sprawdzają, jaki jest ostatni przebieg zanotowany w bazach danych, z których korzystają firmy raportowe. Nieuczciwy handlarz, który jest inteligentny (to się nie wyklucza), cofa licznik do takiego poziomu, by wykluczyć wpadkę.

Jak uniknąć kupna samochodu z cofniętym licznikiem?

Przegląd auta w warsztacie samoobsługowym
Przegląd auta w warsztacie samoobsługowymAuto Świat
Zasadniczo kupno samochodu z cofniętym licznikiem to nieszczęście i to nie tylko dlatego, że jest on bardziej zużyty i mniej wart, niż nam się początkowo wydaje. To oznacza także, że — serwisując samochód w dobrej wierze i zgodnie z interwałami zalecanymi przez producenta — możemy spóźnić się np. z wymianą paska rozrządu o kilkadziesiąt tys. km, pasek pęknie i mamy silnik do remontu. Przynajmniej jednak w przypadku młodszych samochodów używanych można próbować zmniejszyć ryzyko. W sumie jest to dość proste:
  • Z samochodem, który chcemy kupić, warto odwiedzić autoryzowaną stację obsługi i zlecić usługę "sprawdzenia przed kupnem". To nic innego jak przegląd samochodu polegający nie tyle na wymianie oleju, filtrów i materiałów eksploatacyjnych, lecz także na szukaniu usterek. Choć oficjalnie bardzo wiele firm odmawia podawania na żądanie, na prośbę czy w ramach płatnej usługi danych o wizytach auta w autoryzowanych warsztatach w przeszłości, to przecież samochód trafi na przegląd "przed kupnem", ktoś zajrzy do bazy i sprawdzi historię serwisową. Możemy dowiedzieć się więcej, niż nam się wydaje — np. o naprawach powypadkowych, ale też o stanie licznika podczas kolejnych wizyt auta w ASO. No i — to przecież podstawa takiej wizyty — dowiemy się, co jest zepsute (a coś jest zawsze do zrobienia, nie ma innej opcji).
  • Co do zasady, bezpieczniejszym zakupem jest samochód pochodzący z polskiej sieci dilerskiej. Ryzyko, że ktoś coś ukryje, jest znikome — polski system gromadzenia danych o samochodach używanych jest jednym z lepszych w Europie i nieporównywalnie lepszy niż np. w Niemczech.
  • Zdecydowanie najlepszą opcją jest kupno samochodu, który ma jakąś formę gwarancji czy usługi serwisowej świadczoną przez importera — nie mylić z "gwarancjami" oferowanymi przez wiele komisów, które nie są żadną gwarancją, tylko zwykłym ubezpieczeniem od usterki, które jest z reguły tak zaprojektowane, aby trudno było z niego skorzystać.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu