- W warunkach tak srogiej zimy nietrudno o problemy z autem. Zamarzł płyn do spryskiwaczy, chociaż jest zimowy? To się zdarza
- Działa już najprostszy sposób na odmrożenie go. Szczególnie polecamy jedną sztuczkę, która jest bezpieczna dla auta i portfela
- Dwóch popularnych na forach, domowych metod należy bezwzględnie unikać. Szkody będą nieodwracalne
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Sroga zima rozgościła się w Polsce na dobre i nie zapowiada się na to, żeby szybko odpuściła. Kilkunastostopniowe mrozy weryfikują nie tylko stan akumulatorów w naszych autach, ale też zapewnienia producentów płynów do spryskiwaczy. Odporność do –15 lub –20 st. C? Taką deklarację znajdziesz na niemal każdej etykiecie. Rzecz w tym, że w ostatnich latach rzadko mieliśmy okazję przekonać się, czy to prawda. W tym roku mróz chwycił i trzyma już od wielu dni. Efekt? Niskiej jakości płyny z niewielką ilością dodatków chroniących przed mrozem kapitulują. Na szczęście, da się je reanimować i odzyskać czystą przednią szybę.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPoznaj kontekst z AI
Dlaczego płyn do spryskiwaczy zamarzł?
Oczywiście, nie zawsze winny jest producent płynu do spryskiwaczy. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto każdego roku zdążył wymienić letni płyn do spryskiwaczy na zimowy... W takich warunkach jak teraz to szczególnie niebezpieczne, bo na przednią szybę (i całe auto!) trafiają złogi soli drogowej wzbijanej w powietrze przez koła innych pojazdów. Wystarczy chwila jazdy bez sprawnych wycieraczek i koniec z widocznością — biało-szare ślady na szybie nie zejdą bez pomocy płynu (albo śniegu rozpuszczającego się na ogrzanej szybie, ale nie zawsze można na to liczyć).
Na taki sam efekt skażesz się, jeśli zbyt bardzo rozcieńczysz wodą koncentrat wlewany do zbiornika. Dolewanie jej w lecie może i pozwala zaoszczędzić kilka złotych, ale w zimie to prosty przepis na kłopoty. Jak duże? Dramatyczne ograniczenie widoczności to jedno, uszkodzenie auta to drugie — w skrajnych przypadkach lód może rozsadzić przewody lub zbiornik, a to będzie wiązało się z koniecznością naprawy. To jednak nic przy kosztach kolizji, którą łatwo spowodować przez tak słabą widoczność. Uwaga: zanim spanikujesz, spróbuj przypomnieć sobie, kiedy ostatnio uzupełniałeś poziom płynu. Bardzo możliwe, że ten po prostu się skończył — na walkę z solą potrafi zejść go naprawdę dużo.
Sprawdź: I kto to wszystko odśnieży? Przepisy są jasne, ale nie brakuje wyjątków
Jak odmrozić płyn do spryskiwaczy — bezpieczne metody
W mediach społecznościowych aż roi się od porad mówiących o tym, jak poradzić sobie z zamarzniętym płynem do spryskiwaczy, ale w praktyce możemy zarekomendować tylko trzy sprawdzone metody. Która z nich jest najlepsza? To zależy od skali problemu (odmrożenie letniego płynu będzie trudniejsze) i możliwości kierowcy. Najprostsza jest tak prosta, że przez stres czasami aż trudno na nią wpaść. Co robić?
- 1 Wlej koncentrat zimowego płynu do spryskiwaczy. Nie każdy kierowca wie, że baniaki z gotowym płynem sprzedawane na stacjach paliw czy w supermarketach to nie wszystko — producenci sprzedają też koncentrat (odporny na mróz dochodzący nawet do –60 czy –80 st. C), który można potem dowolnie rozcieńczyć. Oczywiście w tym wypadku nie będziemy tego robić — trzeba dolać go do zbiornika z zamarzniętym płynem i dać koncentratowi rozpuścić lód.
- 2 Ogrzej układ spryskiwaczy ciepłem silnika. Niestety, wspomniana wyżej metoda nie zadziała, jeśli lód jest też w wężykach i dyszach spryskiwaczy — koncentrat się tam nie dostanie. Z lodem w tych miejscach może sobie jednak poradzić ciepło silnika. To jednak metoda wątpliwa ekologicznie, ekonomicznie i prawnie. Postój z włączonym silnikiem jest nielegalny i można za to dostać mandat, a powolne rozgrzewanie jednostki napędowej przyspiesza jej zużycie. Lepiej byłoby spokojnie jechać, ale wówczas narażamy się na jazdę z ograniczoną widocznością.
- 3 Wstaw samochód do ciepłego garażu. Dwie poprzednie metody są bezpieczne dla auta, ale nie są idealne, dlatego najbardziej polecamy właśnie tą, trzecią — jest najprostsza, bo od kierowcy wymaga tylko przedostania się do ciepłego garażu. Nie masz własnego? Żaden problem! Udaj się na zakupy do galerii handlowej z parkingiem podziemnym. Kilka godzin w dodatniej temperaturze rozwiąże problem. Tymczasowo, bo rozmrożony płyn należy wypsikać (jeśli jest go niewiele) albo odpompować specjalną "gruszką" i wlać zamiast niego odporniejszy płyn zimowy. Sam skorzystałem z tej metody w tym roku i mogę potwierdzić, że działa.
Zamarzł płyn w spryskiwaczach — tego nigdy nie rób
Kiedy tylko zorientujesz się, że po skorzystaniu z manetki do spryskiwaczy nic się nie dzieje, powstrzymaj się od dalszych prób spryskania szyby. Wytworzone w układzie ciśnienie nie przepchnie bryłek lodu przez wąskie przewody i dysze. Prędzej skończy się to uszkodzeniem pompki lub rozerwaniem rurek, czyli pogorszeniem sytuacji. Kosztownym, bo choć sama pompka kosztuje kilkadziesiąt złotych, to nie zawsze łatwo się do niej dostać, więc rachunek za wymianę może łatwo wzrosnąć do kilkuset złotych.
Przeczytaj też: Jaką prędkość można osiągnąć podczas wyprzedzania? Prawo to jasno określa
Niebezpieczne są też domowe metody na odmrożenie płynu do spryskiwaczy. Stroń od tych pomysłów:
- Zalewanie zbiornika wrzątkiem. Wydawałoby się, że to niezły pomysł — gorący płyn powinien rozpuścić lód. Problem w tym, że wrzątek może odkształcić plastikowe elementy układu, a nawet doprowadzić do ich pęknięcia z powodu szoku termicznego. Co więcej, możesz przez przypadek zalać i uszkodzić coś innego pod maską. Zresztą to pomysł skazany na porażkę, bo woda nie ma dodatków mrozoodpornych, więc po chwili znajdziecie się w punkcie wyjścia.
- Dolewanie mocnego alkoholu. Tak, alkohol ma niższą temperaturę zamarzania i jest łatwodostępny, więc pokusa sięgnięcia po "czystą" czy inny mocny trunek jest duża. A może od razu denaturat? Owszem, zadziała, ale to bardzo niebezpieczna metoda, raczej tylko dla zdesperowanych. Nie rekomendujemy jej, bo alkohol w tak dużym stężeniu niszczy gumowe wężyki i uszczelki, a do tego może trwale odbarwić lakier i listwy ozdobne na karoserii.
Reasumując, najlepszą metodą jest wstawienie auta do ciepłego miejsca i wymiana płynu na odporniejszy. Lepiej poświęcić na ten proces więcej czasu, niż korzystać z wątpliwych rozwiązań, które narażą cię na wydatki. Co zrobić, żeby uniknąć podobnego scenariusza w przyszłości? Zmienić płyn na zimowy jeszcze przed pierwszymi mrozami, czyli najlepiej już w październiku. Tylko nie na byle jaki, ale taki o niskiej temperaturze krzepnięcia — im niższa, tym lepiej. Dobrą praktyką jest też regularne korzystanie ze spryskiwaczy w zimie, bo ruch cieczy zmniejsza ryzyko zamarznięcia jej w przewodach czy dyszach.