• Hyundai i20N będzie konkurował z Fordem Fiestą ST, który dotychczas niepodzielnie rządził wśród sportowych hatchbacków segmentu B
  • Zaprojektowany technicznie tak, żeby sprawiać frajdę na krętej drodze, stylistycznie – żeby prowokować
  • Auto wejdzie na nasz rynek wiosną, ceny powinny być znane już w marcu
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Nie wiemy, czy w Korei funkcjonuje powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Jednak to właśnie w swojej trzeciej generacji Hyundai i20 doczekał się sportowej wersji N. Jej szanse na międzynarodowy sukces są znaczące, ponieważ w tej klasie nie ma wielkiego ruchu. Jasne, Ford Fiesta ST rządzi tu żelazną ręką (i stającym bokiem tyłem). Volkswagen Polo GTI po spełnieniu norm emisji spalin znów wszedł do gry (chociaż z dwusprzęgłową skrzynią biegów). MINI z tego samego ekologicznego powodu musiało odebrać trochę koni Cooperowi S – zostało ich 178. Ibiza Cupra? Historia. Peugeot 208 GTi? Znikł wraz ze zmianą generacji.

Wtedy wchodzą Koreańczycy i w samym środku flauty odpalają petardę. Hyundai i20N ma 204 KM, ręczną skrzynię biegów i prowokacyjne wręcz ospoilerowanie. Entuzjaści hot-hatchy – czego chcieć więcej?

Hyundai i20N – czy pokona Forda Fiestę ST?

W odróżnieniu od Forda 1,6-litrowy silnik „koreańczyka” czerpie moc z czterech cylindrów, jednak w kwestii momentu obrotowego trochę odstaje. Elastyczność od średnich obrotów nie zwala z nóg, ale przyspieszenie od 0-100 km/h pozostaje w zbliżonym rejonie. W naszym teście Fiesta ST sprintowała do „setki” w 6,9 s (producent podaje 6,5 s). W Hyundaiu rozpędzanie kończy się na 230 km/h. I nawet przy wysokich prędkościach auto, mimo krótkiego rozstawu osi, nie traci na długiej prostej swobody.

Jednak pokazową dyscypliną Hyundaia i20N jest jazda krętą drogą. W tym celu dostał na przedniej osi opcjonalną szperę, 18-calowe koła i tarcze 320-tki – na wszelki wypadek, gdyby trzeba była nagle stanąć w miejscu. Wszystko to razem działa znakomicie. Po przekroczeniu szczytu zakrętu auto wbija się w kolejną prostą, tył posłusznie podąża za skrętem kierownicy i tylko sam układ kierowniczy mógłby reagować ciut zwinniej. Nic to, to wrażenie można przypisać zimowym oponom, na których (przy temperaturze -8 st. C) testowaliśmy Hyundaia.

We wnętrzu przycisk N zapewnia dobry humor i szeroki uśmiech na twarzy. Najpierw ogniem bucha obrotomierz, potem wraz z każdym ruchem pedału gazu z wydechu wydobywają się oszałamiające dźwięki. Koreańczycy potrafią projektować brzmienie – pokazali to już w i30 N i ostatnio w Konie N. Fani się ucieszą.

Hyundai i20N zadebiutuje na rynku w II kwartale. Cen importer jeszcze nie podaje, ale gdyby kierować się przykładem przywoływanej tu 200-konnej Fiesty ST, to auto nie powinno kosztować więcej niż 100 tys. zł.

Hyundai i20N – naszym zdaniem

Pierwsze wrażenie, jakie zrobił na nas Hyundai i20N, jest przekonujące. Mocny silnik, zwinny tył, rasowy wygląd – te cechy przemówią do każdego entuzjasty hot-hatchy. A na letnich oponach układ kierowniczy będzie pewnie działał energiczniej.

Hyundai i20N – dane techniczne

Silnik t.benz. R4/16
Pojemność skokowa 1591 cm3
Moc 204 KM przy 5500-6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 275 Nm przy 1750-4500/min
Napęd/skrzynia biegów przód/man. 6b
Długość/szerokość/wysokość 4075/1775/1440 mm
Masa własna 1115 kg (DIN)
Bagażnik 352–1165 l
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,7 s
Prędkość maksymalna 230 km/h
Spalanie bd.
Cena bd.