• Nowe BMW serii 4 Gran Coupe jest o 14,3 cm dłuższe od poprzedniej generacji i waży ok 50 kg więcej
  • Wrażenie jakości wykończenia kabiny jest odczuwalnie lepsze niż dotychczas
  • Wersja M440i xDrive jest póki co topową, rozpędza się w 4,7 s 0-100 km/h
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Gusta będą jeszcze bardziej podzielone: nowa „4-ka” Gran Coupe poszła w ślady swojej dwudrzwiowej siostry. Auto znacznie urosło i otrzymało tę samą „twarz” z dużymi nerkami. Ponoć statystyki sprzedaży dostępnej od roku serii 4 coupe potwierdzają słuszność strategii kontrowersyjnego designu, pierwotnie sceptycznie nastawieni miłośnicy BMW zaczynają się „nawracać” i twierdzić, że się z nowym, odważnym wyglądem już oswoili…

Ok, ja jeszcze chyba potrzebuję czasu, wszak sam pozostaję w grupie tych, którzy bawarskie coupe klasy średniej wolą podziwiać od tyłu, jednocześnie wzdychając do bardziej wyważonej i harmonijnej „8-ki” Gran Coupe. Przyznaję też, że lakier „Aventurinrot” testowanego egzemplarza M440i Gran Coupe był mi bardzo w smak, lecz jednocześnie nie jestem fanem dużych połaci czarnych i antracytowych wstawek stylistyki M. Tyle w kwestii guścików, przejdźmy do faktów.

Nowe BMW serii 4 Gran Coupe (G26) jest aż o 14,3 cm dłuższe, 2,7 cm szersze i 5,3 cm wyższe od generacji F36. Proporcjonalnie zwiększyły się także rozstaw osi (+4,6 cm) i kół (5 cm z przodu, 2,9 cm z tyłu), no i też masa – nowa „4-ka” GC waży ok. 50 kg więcej niż poprzedniczka, czyli w podstawowej wersji 420i minimum 1620 kg.

Sylwetka, choć nadal z pięknie poprowadzoną linią dachu płynnie przechodzącą w zadartą klapę, nabrała muskularności, ale w moich oczach nieco straciła też subtelność i wizualną lekkość poprzedniczki, tak cudownie oddzielającą jej charakter od serii 3. Może się za to pochwalić niższym współczynnikiem powietrza: dla najbardziej aerodynamicznie wydajnej wersji 420d wynosi on 0,26 – o 0,02 punkta mniej niż dotąd.

Zgodnie z tradycją okna pozostały bezramkowe, tylna klapa otwiera się wraz z szybą, a pod nią kryje się przestrzeń 470-1290 l – teoretycznie o 10 l mniej niż dotychczas, jednak BMW zarzeka się, że użyteczna pojemność (jak rozumiem bez schowków i wnęk trudnych do zagospodarowania) jest większa o 39 l. Ok...

Nowe BMW serii 4 Gran Coupe – czy z tyłu da się wygodnie usiąść?

Przestrzeń dla pasażerów z przodu jest hojniejsza, z tyłu też czuć poprawę, choć nadal miejsce nad głową pozostaje ofiarą kompromisu – w końcu to coupe, a nie limuzyna. Jeśli posadzicie z tyłu osobę o wzroście >1,80 m to będzie musiała się nieco zsunąć na siedzisku by nie wadzić głową o dach, ale ostatecznie będzie podróżować godnie. Zawsze też będzie jej wygodniej wsiadać tu niż do 2-drzwiowego coupe – to oczywiste.

Osobliwość nadwozia stanowią zewnętrzne klamki – kasetowe, licujące z powierzchnią drzwi i na pierwszy rzut oka wyglądające… jak by były nieruchome. Początkowo zamiast za nie pociągnąć szukałem w zagłębieniu przycisku zwalniającego zamek. Błąd, ciągnie się za solidny kawałek tworzywa i gapowatym radzę uważać na palce.

Za kierownicą Gran Coupe to samo co w czwórce coupe, czyli de facto też trójce, a to oznacza o wiele lepsze wrażenie jakości niż w poprzedniej generacji modeli klasy średniej BMW. Bawarczycy dopieścili tworzywa, unowocześnili kokpit i wciąż przodują w sterowaniu multimediami. Co prawda obecny kryzys dostępności półprzewodników mści się m.in. na pewnych funkcjach (przez pewien najbliższy czas w BMW ekrany nie będą dotykowe), ale głównym elementem obsługi pozostaje sprawdzone pokrętło iDrive i mądrze rozplanowany zestaw przycisków z ośmioma programowalnymi guzikami.

Nowe BMW serii 4 Gran Coupe – jest już Amazon Alexa, ale nie ma polskiego asystenta głosowego

Kierowcy przesiadający się do nowej czwórki z poprzedniej generacji odnajdą się tu równie szybko jak osoby już obeznane z aktualnymi kokpitami BMW. Oprogramowanie to nadal BMW OS 7, z takimi cyfrowymi usługami jak cyfrowy kluczyk czy zdalne aktualizacje oprogramowania. Jest też częściowa integracja funkcji Amazon Alexa – nie korzystałem, ale ponoć można dyktować np. listę zakupów. Tyle że niestety wciąż trzeba się obyć bez sterowania głosowego w języku polskim, co szczególnie w obliczu możliwości konkurencji zaczyna być dla BMW w Polsce wstydliwe – bo data debiutu asystenta głosowego rozumiejącego nasz język nadal nie jest znana. Tym, którzy chcą głosowo wydawać polecenia podczas jazdy, pozostaje „szprechać” po niemiecku, ćwiczyć angielski, lub inny język mający w BMW wyższy priorytet niż polski.

Dla miłośników BMW i tak ważniejszą kwestią niż werbalna komunikacja z autem jest ta dynamiczno-sensoryczna, czyli jak auto reaguje na polecenia wydawane kierownicą i pedałami, oraz jakich informacji zwrotnych dostarcza kierowcy. Nadwozie cechuje jeszcze lepsza sztywność skrętna i niezmiennie proporcjonalny rozkład mas między osie – to się chwali i pozwala lepiej czuć auto przy angażującym sposobie prowadzenia.

Nowe BMW serii 4 Gran Coupe – w prowadzeniu daje się odczuć... wrażenie masywności

Seria 4 Gran Coupe jest zwarta jak na wóz o sportowym zacięciu przystało, i tradycyjnie odnajduje się na swoim domowym podwórku czyli „landstrassach” w pagórkowatych okolicach Monachium. Na przyjemnych zakrętach nie mogłem się jednak pozbyć wrażenia pewnej masywności w prowadzeniu. Nie jest to ociężałość, lecz wrażenie jazdy sporym autem, które tym bardziej staje się namacalne, gdy droga robi się wąska, i trzeba się mijać z ciężarówką.

Z generalnie precyzyjnym układem kierowniczym o zmiennym przełożeniu toczę od debiutu „trójki” G20 swoją małą tyradę o responsywność wokół pozycji zero i w serii 4 Gran Coupe niestety ją kontynuowałem. Bardziej jest to subiektywne wrażenie niż dający się empirycznie poprzeć zarzut, ale moje wyobrażenie o tym, jak tego typu wóz powinien reagować na ruchy kierownicą, jaki powinien być opór wyczuwalny na kierownicy i jaka siła ją prostować – to wszystko nie jest w 100 proc. kompatybilne z tym, co aktualnie proponuje BMW.

Nowe BMW serii 4 Gran Coupe – z zasady relatywnie sztywne

Zawieszenie zachowało swoje relatywnie sztywne nastawy, co jest tu bardziej uzasadnione niż w serii 3. Przypuszczam że na nierównościach naszych dróg może dawać się we znaki szczególnie w połączeniu z oponami run flat, choć zaznaczam, że to tylko przypuszczenie, bo drogi, którymi podążałem podczas pierwszych jazd były idealnie gładkie i na komfort narzekać nie mogłem.

Pierwszą jazdę miałem przyjemność odbyć modelem M440i xDrive, czyli 3-litrową, rzędową „szóstką” o mocy 374 KM. Wspomagają ją pojedyncza turbosprężarka typu twin scroll oraz 11-konny rozrusznik-generator działający w sieci 48V. Jest to maszyna palce lizać, o fantastycznej kulturze pracy, rewelacyjnej trakcji i umiarkowanym spalaniu jak na swoją moc – na zróżnicowanej trasie przez bawarskie landszafty i autobahny (częściowo bez ograniczeń prędkości) komputer wskazał średnio 10,1 l/100 km (średnia prędkość 79 km/h). Z dynamicznej strony też ma się czym pochwalić, bo deklarowane przez BMW 4,7 s 0-100 km/h subiektywnie wydają się nawet jeszcze krótsze.

Nowe BMW serii 4 Gran Coupe – genialnie działający automat

Jeśli miałbym wynieść na piedestał najlepszy element serii 4 Gran Coupe, byłaby to (jak w wielu innych modelach BMW) praca skrzyni biegów. Ośmiostopniowa skrzynia zawsze doskonale odczytuje intencje kierowcy, działa płynnie i jeśli najdzie nas ochota na nieco dłuższe „ciągnięcie” na biegu to jednym ruchem lewarka można przełączyć skrzynię w tryb sportowy – lub skorzystać z łopatek. M440i xDrive Gran Coupe bez zawahania „idzie” też z niższych obrotów, maksymalny moment 500 Nm osiąga już przy 1900 obr./min.

Brzmienie rzędowej szóstki jest z zasady bardzo przyjemne dla ucha, i nie da się go pomylić z jednostką 4-cylindrową, lecz mimo M nazwie modelu nie należy się spodziewać większych ekscytacji na wysokich obrotach. System wzmacniania brzmienia stara się nadrobić to, co normy emisji dźwięku dławią, lecz ostatecznie trzeba się pogodzić z tym, że melodia rzędowej szóstki już nie jest tym lekko ochrypłym, szalenie eleganckim miarowym gangiem co kiedyś. Powoli już bardziej zaczynam doceniać zupełną ciszę napędu – czy tak jest też w przypadku serii 4 Gran Coupe, przekonam się gdy będę miał okazję sprawdzić i4, które de facto jest jego elektryczną odmianą i też lada moment pojawi się w salonach.

Nowe BMW serii 4 Gran Coupe - dane techniczne

Silnik t.benz. R6, umieszczony wzdłużnie z przodu
Pojemność skokowa 2998 cm3
Moc 374 KM przy 5500-6500 obr./min
Moment obrotowy 500 Nm przy 1900-5000 obr./min
Napęd 4x4
Skrzynia biegów aut. 8b
Długość/szerokość/wysokość 4783/1852/1442 mm
Bagażnik 470-1290 l
0-100 km/h 4,7 s
Prędkość maksymalna 250 km/h
Średnie spalanie wg WLTP 8,0-8,5 l/100 km
Emisja CO2 181-194 g/km
Cena wersji M440i xDrive 320 000 zł