Czy współczesny diesel może pokonać ponad 500 tys. km? Ten Opel Insignia Sports Tourer udowadnia, że tak. Egzemplarz należący do 69-letniego Gerke Postmy przejechał dokładnie 513 tys. 544 km. Holenderski AutoWeek sprawdził jednak nie tylko to, czy samochód nadal porusza się o własnych siłach, lecz także to, w jakim jest stanie technicznym. A to dwie zupełnie różne sprawy.
Kabina Opla Insignii I generacji
Auto Bild
Ten Opel Insignia przejechał ponad 500 tys. km
Postma wybrał Opla Insignię na początku 2015 r. Nie był szczególnie przywiązany do marki. Szukał dużego, wygodnego i możliwie niezawodnego samochodu, którego utrzymanie nie zrujnuje domowego budżetu. Jak przedstawia AutoWeek, Insignia była wówczas tańsza od porównywalnego Forda Mondeo i Volkswagena Passata, a do tego kusiła skórzaną tapicerką oraz podgrzewanymi fotelami.
Auto nie miało łatwego życia. Już po pięciu latach licznik wskazywał 375 tys. km. Opel regularnie woził cztery osoby, pełny bagażnik i narty na dachu. Właściciel narzekał tylko na to, że kabina nie jest tak przestronna, jak sugerowałyby pokaźne wymiary nadwozia. O jakim aucie dokładnie mówimy? Dane auta znajdziecie w poniższej tabelce.
| Dane | Opel Insignia Sports Tourer 2.0 CDTI ecoFLEX Business+ |
|---|---|
| Przebieg podczas inspekcji | 513 tys. 544 km |
| Okres użytkowania | ponad 11 lat |
| Rok produkcji | 2015 |
| Generacja | Insignia I (wersja po fl) |
| Nadwozie | kombi |
| Silnik | turbodiesel 2.0 CDTI |
| Moc | 140 KM |
| Skrzynia biegów | 6-biegowa manualna |
| Napęd | na przednie koła |
Czy Opel Insignia jest awaryjny?
Pół miliona kilometrów przebiegu nie "pękło" bezkosztowo. W ostatnich latach właściciel wydał na utrzymanie swojego Opla od 6000 do 7000 euro (ok. 26400-30700 zł). Największy pojedynczy rachunek opiewał na około 1200 euro i obejmował naprawę układu hamulcowego oraz duży przegląd. Przy przebiegu przekraczającym 500 tys. km Postma nie uważał tych wydatków za przesadnie wysokie.
Na drodze Insignia wciąż radziła sobie przyzwoicie, ale dawała już sygnały o zmęczeniu. Podczas jazdy próbnej kontroler AutoWeek Arjen Haalboom zwrócił uwagę na mocne wibracje, odgłosy dobiegające z tylnego zawieszenia oraz uszkodzony kluczyk. Prawdziwy rachunek za pół miliona kilometrów pojawił się jednak dopiero na podnośniku.
Opel Insignia rozebrany po teście długodystansowym Auto Bilda
Auto Bild
Lista usterek i wad Opla Insignii po 513 tys. km
Końcowa inspekcja samochodu wykazała:
- wyciek oleju napędowego w okolicy pompy paliwa,
- ślady oleju przy pompie podciśnienia,
- zaolejenie przewodu intercoolera,
- zbyt niski poziom płynu chłodniczego,
- zużyte poduszki silnika i nadmierne drgania jednostki,
- całkowicie niesprawny prawy tylny amortyzator,
- pękniętą sprężynę tylnego zawieszenia,
- wysuszone i zużyte gumowe elementy zawieszenia,
- luzy na przegubach kulowych,
- Korozję obu ram pomocniczych,
- zużyte tarcze hamulcowe,
- problemy z półosiami napędowymi,
- uszkodzenia układu wydechowego,
- wygryzioną przez zwierzęta izolację pokrywy silnika,
- martwe zwierzę znalezione w okolicy skrzyni biegów,
- stare, zużyte opony zimowe pochodzące z innego auta.
Szczególnie niepokojący był stan tylnego zawieszenia. Samochód nadmiernie kołysał się podczas jazdy, a połączenie niesprawnego amortyzatora z pękniętą sprężyną trudno uznać za drobiazg, który może poczekać do następnego serwisu.
Opel Insignia po 500 tys. km nadal jeździ, ale czy powinien?
Każdą z wykrytych usterek można byłoby naprawić. Problem polega na tym, że ich liczba i łączny koszt przekraczają rozsądną wartość samochodu. Ekspert AutoWeek uznał, że Insignia jest praktycznie zużyta, a dalsze inwestowanie w nią nie ma już ekonomicznego sensu.
Jaki płynie z tego wniosek? Przede wszystkim taki, że samochód, który odpala, porusza się o własnych siłach i jeszcze nie utknął na poboczu, nie musi być samochodem sprawnym. Ten Opel pokonał dystans odpowiadający blisko 13 okrążeniom Ziemi, a końcowa inspekcja pokazała, na co trzeba uważać przy zakupie auta z tak ogromnym przebiegiem — nie wszystkie wady i usterki były widoczne od razu.
Właściciel Opla chce przesiąść się teraz do Tesli
Auto Bild
Właściciel Opla Insignii nie jest rozczarowany wyrokiem, który usłyszał u mechanika. Niemieckie kombi przez 11 lat dzielnie wykonywało swoją pracę i było w naprawdę wielu miejscach. Teraz Gerke Postma zamierza przesiąść się do Tesli Model Y z napędem na tylne koła. Co ciekawe, dealer Tesli za wysłużonego Opla w ramach odkupu zaoferował mu... tylko 150 euro (nieco ponad 650 zł). I to zabolało go bardziej niż werdykt mechanika.