Lamborghini Countach – prawie pół wieku po premierze jego legendarnego protoplasty – wraca w nowej, nawiązującej do tradycji, fascynującej formie. Jako jedni z nielicznych mieliśmy okazję odbyć niezapomnianą przejażdżkę jednym ze 112 egzemplarzy limitowanej serii. Wrażenia? Takie, że zaczęliśmy poważnie rozważać powieszenie plakatu z Lambo w biurze, tak jak to dawniej wielu z nas robiło w pokoju dziecięcym.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Dawniej plakat z Lamborghini Countachem wisiał na ścianie pokoju nastolatka, tuż obok Ferrari F40 i Dodge’a Vipera. Włoskie superauto z bykiem na masce było marzeniem każdego młodego fana motoryzacji. Byk obok stającego dęba konia i żmii. To ciekawe, że producenci rasowych sportowych aut mieli taką słabość do groźnych zwierząt. Tak, 30 lat temu modele samochodów znajdowały się na górze listy wymarzonych gwiazdkowych prezentów – np. klasyczne Bburago w skali 1:18.
Auto Bild
Lamborghini / Auto Świat
Lamborghini / Auto Świat
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Lamborghini / Auto Świat
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Teraz, kilka dekad później, stoimy przed fabryką Lamborghini w Sant'Agata Bolognese. I cieszymy się jak dzieci zrywające papier z pudła z niespodzianką. Nasz prezent to samochód wypożyczony na dwie godziny, ale to i tak nadzwyczajnie hojny dar, bo każdy ze 112 zaplanowanych do produkcji egzemplarzy nowego wydania Lamborghini Countacha jest już sprzedany. Dlaczego 112? Tym kodem podczas prac rozwojowych oznaczono historyczny model.
A jak jeździ się tą odrodzoną legendą? Tego jeszcze nie wiemy, bo stoimy jak wryci przed Lamborghini Countachem LPI 800-4. Otwierane ku górze drzwi unoszą się trochę inaczej, niż się tego spodziewamy – nie dokładnie pionowo, lecz zgodnie z nowym zwyczajem Lamborghini, czyli w górę i lekko na boki. To stanowi pierwszą wskazówkę, że techniczną bazę dostarczyło istniejące już Lambo – Aventador. Jednak aktualny topowy model czeka w najbliższym czasie wymiana, jego koniec stanie się początkiem nowego samochodu. Natomiast Countach przenosi ducha swoich czasów do nowoczesności, do której należy także hybrydowy napęd.
Ten ostatni pochodzi z Lamborghini Siána, łącząc 6,5-litrowe V12 z wbudowanym w przekładnię silnikiem elektrycznym, który dodaje do mocy systemu 34 KM. Charakterystyczny 12-cylindrowiec przekazuje, jak w Aventadorze Ultimae, 780 KM na cztery koła. Łącznie z jednostką elektryczną napęd nowego Lamborghini Countacha rozwija moc systemową 814 KM. Przy tym silnik elektryczny działa dokładnie wtedy, gdy klasyczna wolnossąca spalinowa maszyna napotyka granice swoich możliwości – podczas zmian biegów lub na niskich obrotach. Wtedy motor elektryczny dokłada swój zastrzyk energii, zanim w ogóle komuś mogłoby przyjść do głowy, że Countachowi brakuje sił. Dzięki temu straszne przestaje być także niezbyt płynne działanie przekładni sekwencyjnej.
A co z innymi elementami i podzespołami? Układ jezdny – bez niespodzianek – nie dostarcza wielkiej frajdy, fotele zniechęcają do pokonywania długich dystansów. A wygląd wnętrza? Mimo solidnych przeróbek i wielokrotnie chwalonego elektromagnetycznie regulowanego szklanego dachu wszystko jednak nadal mocno przypomina audi. U następcy Aventadora wszystko ma się poprawić, zwłaszcza że 12-cylindrowy silnik – mimo całego nacisku na zastosowanie hybrydy plug-in – będzie miał jednak jakąś przyszłość w autach z bykiem na masce.
Na ostatnich metrach Lamborghini Countach ponownie nas zafascynował i sprawił, że zaczęliśmy poważnie rozważać powieszenie plakatu z Lambo w biurze, tak jak to dawniej wielu z nas robiło w pokoju dziecięcym.
Lamborghini Countach LPI 800-4 – naszym zdaniem
Lamborghini przygotowało Aventadorowi stylowe pożegnanie. Nowy Countach nie tylko jest pięknym hołdem dla legendarnego modelu sprzed pół wieku, lecz także wprowadza dziedzictwo klasycznego auta z Sant'Agata Bolognese w nowe czasy. Fascynuje, budzi respekt i pożądanie, zachwyca. Prawdziwe dzieło sztuki na kołach.
Lamborghini Countach LPI 800-4 – dane
Silniki
benz. V12, umieszczony pośrodku z tyłu wzdłużnie + elektryczny