• Samochody klasy wyższej z dużym oraz mocnym dieslem R5, R6, a także V6 cieszą się powodzeniem na rynku 
  • Koszty eksploatacji i napraw aut klasy wyższej są często znacznie większe, niż się wam wydaje. Decyzję o zakupie radzimy więc bardzo dobrze przemyśleć!
  • Celując w którekolwiek auto z naszego „Top 7”, odrzućcie najtańsze egzemplarze – klasa wyższa z dużym dieslem pod maską za mniej niż 20 tys. zł to raczej proszenie się o kłopot

Choć w ostatnich latach widać wzmożone zainteresowanie silnikami benzynowymi, to jednak zdaje się nie dotyczyć to samochodów klasy wyższej. Owszem, także w tym segmencie nastąpił wzrost sprzedaży aut używanych, których silniki są napędzane benzyną, ale na tle pojazdów np. małych, kompaktowych, klasy średniej czy SUV-ów i crossoverów jest on niewielki, wręcz marginalny. Nadal najczęściej szukamy i najchętniej kupujemy wersje z jednostkami Diesla. Najlepiej dużymi (choć nie przesadnie), mocnymi (nieco ponad 200 KM) i o rozsądnych kosztach eksploatacji. Wybraliśmy 7 najciekawszych propozycji spośród modeli, które zadebiutowały w poprzednim 10-leciu. 

Oczywiście, największą popularnością w tym segmencie od wielu lat cieszy się niemieckie trio, czyli: Audi A6, BMW serii 5 i Mercedes klasy E. To one stanowią trzon ofert na rynku wtórnym i to one chętnie są kupowane właśnie z silnikami wysokoprężnymi. Bazowe odmiany mają 4 cylindry, ok. 2 litrów pojemności i należą do jednostek o przeciętnej trwałości w przypadku Audi i Mercedesa oraz fatalnej – w BMW (dotyczy to i wersji M47, i późniejszej N47). Do tego silniki te nie pasują do wizerunku samochodu prestiżowego klasy wyższej, nie dają przyjemności swobody jazdy (słaba dynamika). Dlatego w przypadku całej trójki automatycznie szukamy większego diesla, najlepiej 6-cylindrowego.

I w tym wypadku najwyżej oceniamy jednostkę wysokoprężną BMW. To silnik R6 i trzeba wiedzieć, że w serii 5 E60 stosowano wersję M57, co jest kluczową informacją. Dlaczego? Ponieważ N57 (z rozrządem po stronie skrzyni biegów) zbiera już nieco gorsze opinie wśród mechaników. Natomiast 3-litrowy diesel BMW starszej konstrukcji to udany i chętnie kupowany motor – dobra dynamika (moc: 197, 218, 231, 235, a także topowe – 272 i 286 KM), przyjemny dźwięk i wspomniana już dobra trwałość, choć musimy tu zaznaczyć, że najwyżej pod tym względem oceniane są starsze jednostki, z pierwszej serii M57.

Nowsze konstrukcje silnika 3.0d tej serii mają, niestety, więcej wrażliwego osprzętu – m.in. współpracują z filtrem cząstek stałych, który po kilku latach miejskiej jazdy ulega zapchaniu. Tak czy inaczej, to dobry silnik. Niestety, nie można tego powiedzieć o ogólnej trwałości E60 – dużo awarii (miejscami bardzo poważnych!), do tego drogie naprawy i serwis.

Trzylitrowe diesle V6 Audi A6 III (C6) i Mercedesa klasy E (W211) też nie są złe, ale po pokonaniu 250-300 tys. km często wymagają już napraw. Przede wszystkim niedomaga łańcuchowy napęd rozrządu, występują kłopoty z układem wtryskowym (wtryskiwacze i pompa wstępna), problemy sprawiają klapki wirowe w układzie dolotowym. Zresztą potencjalnych problemów jest jeszcze więcej, ale wiele z nich to już powszechnie znane usterki, z którymi mechanicy specjalizujący się w naprawianiu samochodów danej marki radzą sobie bez większych problemów.

Do tego ogólna trwałość Audi A6 jest na tyle zadowalająca (oczywiście, oceniamy ją na tle klasowych rywali, bo temu autu daleko do wzorca trwałości), że zadbany egzemplarz z 3-litrowym dieslem pod maską może dać sporo przyjemności z jazdy. A niezawodność Mercedesa W211? Słaba, szczególnie wystrzegajcie się egzemplarzy z początkowych lat produkcji, gdyż miały kilka punktów zapalnych, a do tego potrafiły korodować! Auta po liftingu (2006 r.) są nieco lepsze.

Jeśli jednak zarówno A6, seria 5, jak i klasa E nie przekonują was i szukacie nieco bardziej oryginalnego auta z dużym i mocnym dieslem, to możecie zwrócić swoje zainteresowania także w kierunku pozostałych modeli z naszego „Top 7”. Chrysler 300C 3.0 CRD to propozycja dla osób kochających amerykański styl. Co ciekawe, technicznie bazuje on na Mercedesie (i płyta podłogowa, i 3-litrowy diesel V6 o mocy 218 KM), dlatego też wiele potencjalnych napraw mechaniki nie wiąże się z przesadnie dużymi problemami. Na drugim biegunie jest Citroën C6. To awangarda w tym segmencie! Tym modelem Francuzi w wielkim stylu chcieli wrócić do klasy wyższej.

Wyszło tak sobie, bo choć to auto może się podobać i było wyposażone w mocne diesle (2.7 i 3.0 V6), to jednak rynku nie zawojowało. Można też pomyśleć o Jaguarze XF (X250; z lat 2008-15) z dieslem V6 (2.7 i 3.0), który jest konstrukcją PSA. Jednak najbardziej zdroworozsądkową alternatywą dla niemieckich rywali okazuje się Volvo V80 II z 5-cylindrową jednostką 2.4, którą wraz z motorem BMW 3.0 M57 uznajemy za jedne z najlepszych turbodiesli ostatnich lat w przedziale pojemności od 2,0 do 3,0 l, które stosowano w tej klasie samochodów.

Pamiętajcie też, żeby mierzyć zamiary według sił! Owszem, auta klasy wyższej z dużym i mocnym dieslem kuszą wysokim komfortem jazdy, bogatym wyposażeniem, a także ceną. Zanim jednak kupicie kilkunastoletnią reprezentacyjną limuzynę, zastanówcie się, czy na pewno was na nią stać. Mimo że często są to solidnie zbudowane modele, koszty ich eksploatacji mogą być wysokie! Do tego średnie przebiegi prezentowanych diesli już w ok. 10-letnim aucie przeważnie oscylują w granicach 300-400 tys. km, choć nie brakuje też egzemplarzy, które łamią tę barierę. I nawet jeśli poprzedni właściciel dbał o auto (choć przeważnie wraz z wiekiem oszczędzamy coraz bardziej na naprawach i serwisie), to takie pojazdy będą wymagały napraw, a te w przypadku klasy wyższej tanie nie są! 

Naszym zdaniem

Celując w którekolwiek auto z naszego „Top 7”, odrzućcie najtańsze egzemplarze – klasa wyższa z dużym dieslem pod maską za mniej niż 20 tys. zł to raczej proszenie się o kłopoty, a nie sposób na prestiżowe auto dające przyjemność z jazdy. Na zakup przeznaczcie przynajmniej ok. 40 tys. zł. Jest wtedy szansa, że za takie pieniądze znajdziecie coś w przyzwoitym stanie. Pamiętajcie, żeby sam zakup przemyśleć dwa razy, a na weryfikację stanu technicznego koniecznie udajcie się do fachowca!