Piękny samochód najprościej jest narysować. Ale kiedy trzeba te kształty przekuć na gotowy do produkcji model, robi się naprawdę trudno, zwłaszcza jeśli samochód ma być praktyczny.

Design musi bowiem uwzględniać np. stosowną ilość miejsca na głowę, odpowiednio duży bagażnik, widoczność, normy bezpieczeństwa i budżet na koszty produkcji. W końcu każde nawet najmniejsze i łatwe do przeoczenia przetłoczenie w masowej produkcji kosztuje krocie.

Trudności rosną w przypadku samochodów elektrycznych. Po pierwsze, akumulatory trakcyjne. Przeważnie są one umieszczone pod podłogą kabiny pasażerskiej, co siłą rzeczy podwyższa całe nadwozie, zaburzając proporcje. Designerzy muszą się nieźle napocić, aby wizualnie zniwelować tę nadwyżkę centymetrów.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Po drugie, aerodynamika. O ile auto spalinowe musi być bardzo opływowe (aby ograniczyć zużycie paliwa, a więc także zmniejszyć emisję dwutlenku węgla), o tyle samochód elektryczny powinien być ultraopływowy (bo to zwiększa zasięg). Sęk w tym, że nie każde rozwiązanie optymalne z punktu widzenia aerodynamiki jest szczególnie miłe dla oka. Pamiętajmy o tych dwóch rzeczach, kiedy patrzymy na elektryka.

Nie było łatwo zebrać typy do naszego zestawienia. Większość elektryków nie jest ani szczególnie piękna, ani specjalnie niepiękna. Króluje poprawność. Wybieraliśmy tylko z seryjnych samochodów, które albo lada chwila trafią do produkcji (Tesla Cybertruck), albo są obecnie dostępne, albo ich wytwarzanie skończyło się kilka lat temu (Nissan Leaf I).

Podkreślamy, że obie piątki to czysto subiektywny wybór, a kolejność w obu kategoriach jest podyktowana wyłącznie alfabetem. Zaczynamy?

Najpiękniejsze samochody elektryczne