Rozbitego auta nie da się naprawić tanio, szybko i dobrze, można wybrać co najwyżej dwie z tych trzech opcji. Co da się naprawić? Na to pytanie odpowiedź jest prosta: da się naprawić w zasadzie wszystko, ale nie każda naprawa się opłaca. Wszystko, co zostało wyprodukowane przez człowieka, człowiek potrafi też naprawić, o ile ma do tego odpowiedni sprzęt i potrzebne materiały. W przypadku aut nowych i prawie nowych oraz cennych pojazdów zabytkowych relacja kosztów naprawy do wartości naprawionego pojazdu jest zwykle na tyle korzystna, że opłaca się odtwarzać nawet mocno uszkodzone egzemplarze.

Im samochód tańszy, tym mniejsze szkody oznaczają „szkodę całkowitą”. Jeśli w przypadku auta po poważnej kolizji ubezpieczyciel orzeka, że jest to „szkoda całkowita”, nie znaczy to, że auta nie da się czy wręcz nie wolno naprawiać, ale jedynie to, że w tym konkretnym przypadku, przy zastosowaniu technologii akceptowanych przez ubezpieczyciela, naprawa po prostu się nie opłaca.

Niestety, powszechne obawy przed autami powypadkowymi mają swoje uzasadnienie. Przez wiele lat do Polski trafiały poważnie rozbite samochody, które były naprawiane z reguły w standardzie „na handel”, a nie „dla siebie”. Dla handlarza każda dodatkowa złotówka wydana na naprawę samochodu oznacza mniejszy zysk – naprawy wykonywane są starannie tylko w przypadku najdroższych aut, które przed zakupem są zwykle dokładnie sprawdzane.

Problem z jakością napraw nie dotyczy jednak tylko aut z importu. Również auta krajowe bywają naprawiane metodami, które nie mają wiele wspólnego z uznanymi technologiami naprawczymi – to dlatego, że klienci płacący z własnej kieszeni oczekują jak najniższych cen usług, a i ubezpieczyciele notorycznie zaniżają koszty napraw.

Podstawowa zasada – nie da się wykonać poważnej naprawy powypadkowej samochodu tanio, szybko i dobrze. W taki sposób można najwyżej pobieżnie zamaskować uszkodzenia – wgniecenia wypełnić szpachlą, a później przykryć to nowym, błyszczącym lakierem. Negatywne efekty takich napraw często wychodzą dopiero po wielu miesiącach lub nawet latach, kiedy szpachla zaczyna pękać, pojawia się rdza, nadwozie traci swoją pierwotną sztywność.

Oszuści często też bardzo niechlujnie naprawiają podzespoły związane z bezpieczeństwem, np. poduszki powietrzne oraz układy ich sterowania, co może mieć tragiczne skutki, jeśli samochód ponownie będzie uczestniczył w wypadku. Jeśli sami zlecacie naprawę uszkodzonego auta w serwisie, dokładnie sprawdźcie, czy wybrany warsztat ma w ogóle sprzęt do jej wykonania. Poważnie rozbitego samochodu nie da się porządnie naprawić w byle szopie. Potrzebne jest do tego odpowiednie wyposażenie: rama, kabina lakiernicza, spawarki i zgrzewarki.

Warsztaty często konkurują między sobą ceną, ale warto sobie uświadomić, że zwykle odbywa się to kosztem jakości naprawy. Jeśli np. jeden lakiernik proponuje polakierowanie elementu za 200 zł, a drugi za 600 zł, to warto się zastanowić, czy za taką cenę ten pierwszy rzeczywiście będzie chciał wykonać wszystkie kroki przewidziane w technologii producenta (patrz ramka o naprawach lakieru), czy tylko pryśnie lakierem na byle jak przygotowane podłoże.

Przesadnie oszczędni blacharze i lakiernicy często próbują ponownie wykorzystywać zniszczone, jednorazowe elementy, np. spinki, śruby, zaślepki. Często przez takie właśnie groszowe oszczędności ślady napraw są widoczne na pierwszy rzut oka.

Jeśli auto trafi w ręce fachowców, którym się chce i mają odpowiedni sprzęt, to nawet po poważnych naprawach, obejmujących np. wspawanie ćwiartek nadwozia czy wymianę kompletnego dachu wraz ze słupkami, może ono być tak samo trwałe i bezpieczne jak samochód bez przeszłości powypadkowej. To nie wypadkowa przeszłość jest problemem, ale partactwo warsztatów i tanie, kiepskie części zamienne.

W galerii dokładnie opisujemy i pokazujemy, jak powinny wyglądać naprawy blacharskie, szpachlowanie, dobór lakieru, lakierowanie, zabezpieczenie antykorozyjne, montaż osprzętu oraz jak rozpoznać, kiedy naprawa jest nieudana.