Logo

Jeździłem najbardziej osobliwym autem w Polsce. Ponad 5 m, 503 KM i takie zużycie? Taka cena?

Na moich oczach liftback zmienił się w pick-upa. Naprawdę. XPeng P7+ potrafi nawet takie rzeczy.
Potężny 15,6-calowy ekran tego chińskiego auta wyświetla bowiem nieustannie aktualizowany obraz otoczenia. Wygląda to tak:
XPeng P7+
XPeng P7+
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Tak jest — na ekranie widzisz nie tylko inne pojazdy, ale także pieszych, a nawet słupki przy drodze, zaparkowane wzdłuż niej auta (także te zakryte przez żywopłot), obecnie wyświetlany kolor sygnalizacji świetlnej czy wręcz światła stopu poprzedzającego samochodu.
XPeng P7+ rozpoznaje też jego rodzaj: od zwykłej osobówki, przez SUV-a i pick-upa po autobus oraz ciężarówkę. Kiedy stojący w korku kilka aut przede mną kierowca zdecydował się skręcić w lewo, obraz jego pojazdu na ekranie XPenga zmienił się z liftbacka w pick-upa. Wcześniej samochód przesłaniały inne, więc XPengowi wydawało się, że to liftback. Kiedy auto podczas skrętu pokazało się chińskim kamerom w pełnej krasie, symbol liftbacka płynnie zmienił się w pick-upa.
Czy ma to sens? Moim zdaniem żadnego: kierowcy to nie pomaga. Za to sąsiad aż się skurczy z zazdrości.
Bo XPeng P7+ to mnóstwo gadżetów i najbardziej awangardowy design, na jaki trafisz dziś w polskim salonie sprzedaży — może poza kształtem niektórych ustawionych tam foteli. Tyle że za tym wszystkim kryje się świetny samochód. Z trzema wadami.

XPeng P7+: jakie to auto?

XPeng P7+
XPeng P7+
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
XPeng P7+ to chiński liftback plasujący się między segmentem aut klasy wyższej a luksusowych. Mierzy aż 507,1 cm długości, 193,7 cm szerokości i 151,2 cm wysokości, a ze współczynnikiem Cx wynoszącym zaledwie 0,21 należy do najbardziej aerodynamicznych samochodów, jakie kiedykolwiek trafiły do produkcji.
No i ten wygląd. Postawisz go obok BMW serii 7, a P7+ i tak zrobi oszałamiające wrażenie.
Niesamowite, ale ten kolos z napędem elektrycznym kosztuje już 197 tys. 900 zł (w bazowej 245-konnej wersji przyspieszającej od 0 do 100 km na godz. w 6,9 s.). Do mnie trafiła jednak topowa odmiana AWD Performance Pro. 503 KM, 670 Nm i 4,3 s do „stówy”. Za 239 tys. 900 zł.
Wbrew pozorom chiński XPeng P7+ nie jest Made in China. Auto powstaje bowiem w Austrii, w tej samej fabryce firmy Magna Steyr, która na zlecenie Mercedesa produkuje legendarną klasę G. Mało tego, założony w 2014 r. XPeng już dziewięć lat później nawiązał współpracę z Volkswagenem, pomagając mu zaprojektować platformę do modeli VW oferowanych w Chinach. Robi wrażenie?
Wnętrze zresztą też.
Bo jeśli nie podoba ci się nuta, którą w drzwiach wita cię XPeng P7+, to są jeszcze trzy inne melodie powitalne. Możesz też wybrać jeden z trzech dźwięków emitowanych na zewnątrz samochodu i ostrzegających pieszych przed zbliżającym się elektrykiem: od takiego, który wrażliwszych przyprawi o ciarki po melodię kojarzącą się z bajkową pozytywką.
XPeng P7+
XPeng P7+
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Oświetlenie wnętrza potrafi pulsować w rytm odtwarzanej muzyki, a wskazówki nawigacji lub głos telefonicznego rozmówcy mogą płynąć z zagłówka kierowcy. Sam oceń, czy lubisz, jak ktoś ci mówi prosto w kark.
A jeżeli jakimś cudem nie spodoba ci się rodzaj masażu, którym fotele raczą kierowcę, siedzącego obok pasażera, a nawet dwie osoby podróżujące z tyłu, to masz jeszcze pięć innych programów ugniatania.
To są gadżety, a jakie zalety?

Jakie zalety ma XPeng P7+?

XPeng P7+
XPeng P7+
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Choć XPeng P7+ jest liftbackiem, to oferuje wewnątrz tyle miejsca na głowę, co znacznie wyższe SUV-y. Zresztą przestrzeń na nogi to też absolutna klasa biznes.
Świetne wrażenie robią również fotele z obszernymi oparciami i jakość: od pierwszej chwili czujesz, że siedzisz w aucie premium. No i żaden znany mi samochód nie łączy się tak błyskawicznie z Apple CarPlay.
Bagażnik też ma niewiele wspólnego z liftbackiem: to standard potężnego kombi albo wręcz kombivana. Jest bardzo długi, wyjątkowo szeroki i ma od 573 do aż 1931 l. I jeszcze ten próg — biegnie tak przyjemnie nisko.
To są jasne strony XPenga P7+. A są jakieś ciemne? Są.

Jakie wady ma XPeng P7+?

Łudziłem się, że będzie inaczej, ale jedno spojrzenie potwierdziło moje obawy: widoczność przez tylną szybę w XPengu P7+ jest słaba. Wsteczne lusterko można jednak zmienić w ekran wyświetlający obraz zza samochodu. To tak, jakbyś we wstecznym miał widok z kamery cofania, ale takiej, która działa przy każdej prędkości.
Choć obraz można zmniejszać i powiększać, a także regulować jego kąt, to jakoś nie mogłem się przekonać do tego rozwiązania — wzrok zbyt wolno adaptował się do obrazu z kamery, a w ruchu drogowym nie ma na to czasu. Wolałem już widzieć w lusterku wąski pasek tylnej szyby.
XPeng P7+
XPeng P7+
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
Niestety, część funkcji, które w wielu innych autach pozostawiono klasycznymi pokrętłom i przyciskom, w XPengu P7+ obsługuje się na ekranie. Sam/-a oceń, czy to dla ciebie nie za dużo.
Na wyświetlaczu bowiem:
  • włączasz i wyłączasz światła przeciwmgłowe;
  • podnosisz i opuszczasz klapę bagażnika;
  • otwierasz schowek przed pasażerem;
  • aktywujesz regulację bocznych lusterek;
  • regulujesz siłę i kierunek nawiewu klimatyzacji (temperaturę — o dziwo — wygodnie zmieniasz pokrętłem w lewym ramieniu kierownicy).
Na dodatek, przesuwając palcem po ekranie, możesz podnosić i opuszczać boczne szyby. Na szczęście od tego są także klasyczne przełączniki w podłokietnikach.
Jak na mój gust, przydałyby się jednak pokrętła do klimki, a na pewno klasyczny włącznik świateł przeciwmgłowych. W warunkach, w których są one niezbędne, naprawdę nie ma czasu na błądzenie po ekranie — choćby i 15,6-calowym.
Na dodatek XPeng P7+ jest bardzo przewrażliwiony. Irytująco często wyświetlał mi się komunikat, żebym chwycił kierownicę i trzymał się swojego pasa. Tymczasem właśnie to robiłem przez cały czas. Dziewczyny i chłopaki z XPenga, skalibrujcie to rozsądniej.
Poza tym jazda P7+ to czysta rozkosz. I na dodatek jaka tania.

Jak się jeździ XPengiem P7+?

XPeng P7+
XPeng P7+
Auto Świat / Krzysztof Wojciechowicz
XPeng P7+ jest cichutki nawet jak na standardy samochodu elektrycznego. 503 KM i 670 Nm oznaczają niesamowity temperament (0-100 km na godz. w 4,3 s), z kolei aktywne zawieszenie świetnie tłumi nierówności, choć nie jest to jeszcze poziom adaptacyjnego układu w BMW serii 5.
No i to zużycie energii… Potężny — zarówno gabarytami, jak i mocą — XPeng P7+ w topowej wersji AWD Performance Pro okazał się wręcz groteskowo oszczędny.
Jechałem w piątek około godziny 15. trasą S79, Południową Obwodnicą Warszawy oraz drogą wojewódzką (na której kilka minut pełznąłem w korku). Stosowałem się do zasad eco-drivingu, ale tak, żeby nawet przez chwilę nie spowalniać ruchu. Na odcinku 20 km 503-konny i 5-metrowy XPeng P7+ AWD Performance Pro zużył mi średnio zaledwie 11,5 kWh/100 km.
Serio, przekalibrujcie system monitorowania uwagi, dodajcie kilka przełączników i kupuję.
A nie, chwila, przecież nie mam garażu z ładowarką...
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!