- Auta hybrydowe są teraz na topie, a jeszcze kilka lat temu klienci na rynku wtórnym woleli omijać je szerokim łukiem.
- Obecnie najbardziej uznane modele sprzedają się od ręki. Największą ich zaletą jest wysoka trwałość
- Proste czynności obsługowe (jak wymiana klocków hamulcowych lub oleju w silniku) mogą być wykonane przez każdego mechanika. Jeśli jednak ingerencji wymaga układ wysokonapięciowy, mechanik powinien mieć certyfikat SEP do 1 kV
- Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu
Wszystko zaczęło się w 1997 r., kiedy to w Japonii na rynek trafił pierwszy wielkoseryjny samochód hybrydowy. I choć próby z tego rodzaju napędem podejmowano już nawet ponad 100 lat temu (m.in. Ferdynand Porsche), to dopiero Toyota zdołała pod koniec XX wieku jako pierwsza opracować samochód hybrydowy (Prius), który można było zaoferować w "normalnej" cenie i taki, który zapewniałby parametry gwarantujące spokojną eksploatację na co dzień. Doszło już nawet do tego, że dziś wiele osób na dźwięk słowa "hybryda" przed oczami ma jakiś model Toyoty. A często właśnie Priusa.
Archiwum / Auto Świat
Audi A3 e-tron (2014-18)
Audi A3 e-tron to hybryda plug-in, która korzysta z silnika 1.4 TSI/150 KM (EA211; poprawiony względem generacji EA111) oraz elektryka o mocy 102 KM. Moc systemowa to 204 KM, zaś łączny moment obr. – 350 Nm. Za przekazanie napędu odpowiada skrzynia S tronic 6b, zaś baterie (litowo-jonowe) mają pojemność 8,8 kWh – w praktyce na prądzie da się przejechać ok. 40-50 km. Zaletą A3 jest znakomicie wykonane wnętrze. Wady? Mały bagażnik (280 zamiast 380 l; baterie!), zdarzają się problemy z elektroniką sterującą zarówno wyposażeniem wnętrza, jak i ukł. hybrydowym. Często zapalają się kontrolki, a nie każdy serwis umie sobie z tym poradzić.
Archiwum / Auto Świat
BMW 330e (2016-18)
Hybryda plug-in na bazie serii 3 F30 pojawiła się dość późno, a więc jej ceny są nadal wysokie. Taniej da się kupić wersję Active Hybrid 3 (lata 2012-15, pełna hybryda, nie plug-in; od 75 000 zł), którą oparto na wspaniale brzmiącym silniku R6 (N55; moc systemowa – 340 KM). 330e korzysta z silnika benzynowego 2.0 R4 (B48) o mocy 184 KM, który połączono z 88-konnym elektrykiem i skrzynią automatyczną 8b (konwerter). Łączna moc systemu – 252 KM. Moment obrotowy (420 Nm) trafia na tylną oś, co sprawia, że mamy do czynienia z najlepiej jeżdżącym modelem w tym towarzystwie. W autach z początku produkcji wymieniano baterie (gwarancja), zdarzały się kłopoty z elektroniką sterującą ładowaniem.
Archiwum / Auto Świat
Ford Fusion/Mondeo (od 2013 r.)
Fusion pojawił się w USA pod koniec 2012 r., zaś wersje hybrydowe – zwykła i plug-in – zadebiutowały w 2013 r. Europejskie Mondeo w wersji hybrydowej (brak plug-ina!) dostępne jest od 2014 r. – auto wykorzystuje silniki benzynowy 2.0 i elektryczny. Hybrydowe Mondeo dostępne jest też jako kombi, jednak także i tu praktyczność ogranicza mały bagażnik (bazowo – 403 l). Cóż, tak to jest, gdy się pakuje technologię hybrydową do nie do końca przystosowanego do tego auta... Co ciekawe, hybrydowe Mondeo wykorzystuje przekładnię planetarną, czyli tak samo, jak np. Toyota Prius.
Archiwum / Auto Świat
Honda insight II (2009-14)
Rywalka Priusa, która mimo iż na niektórych rynkach (np. USA) radziła sobie nieźle, to jednak nie mogła zagrozić pozycji Toyoty. Honda miała rozsądnie skalkulowaną cenę, dużą i wygodną kabinę oraz sylwetkę... mocno podobną do Priusa. Insight 2. generacji był też oferowany na naszym rynku, ale i tu wielkiej kariery nie zrobił. No to po co – zapytacie – wrzucać do tego zestawienia tak niszowy produkt? Z jednej prostej przyczyny – pod względem bezawaryjności to absolutny top. Mamy tu prosty konstrukcyjnie silnik 1.3 SOHC, połączony z niewielkim elektrycznym motorem (14 KM) oraz skrzynię CVT z możliwością przełączania między wirtualnymi przełożeniami. Insight nie jest mistrzem dynamiki, ale bez wysiłku da się osiągnąć spalanie z czwórką przed przecinkiem. Atutami są ponad 400-litrowy bagażnik i wygodne wnętrze. Uwaga: brak ręcznie włączanego trybu EV, a taki ma np. Toyota.
Archiwum / Auto Świat
Lexus RX 450h (2009-15)
W przypadku tego modelu nie ma w zasadzie złego wyboru: jeśli masz mniejszy budżet (np. ok. 35-45 tys. zł), postaw na RX 400h z lat 2003-09, jeśli dysponujesz wyższą kwotą, wybierz generację z lat 2009-15 (450h). Oba auta łączy to, że pod względem mechaniki (silnik, skrzynia, elementy zespołu hybrydowego) są w zasadzie bezawaryjne. Co ciekawe, RX 400h występował (np. w USA) także w wersji z napędem na jedną oś (wersja 4x4 ma dodatkowy silnik elektryczny przy tylnej osi). RX 400h korzysta z silnika benzynowego 3.3 V6 i rozwija łączną moc systemową na poziomie 272 KM. Spalanie? Wyniki na poziomie 8-10 l/100 km nie są niczym dziwnym, co wobec tej masy i sześciu cylindrów należy uznać za sukces. RX 450h otrzymał układ hybrydowy oparty na silniku 3.5 V6, zaś moc systemowa wzrosła do 299 KM. Tak jak i wcześniej, do wyboru były wersje z napędem na przód oraz 4x4. Jeśli coś sprawia kłopoty, to drobnostki – korodują (utleniają się) felgi, głupieje układ elektryczny, stukają amortyzatory.
Archiwum / Auto Świat
Opel Ampera (2011-16)
Model ważny, bo to jedna z pierwszych hybryd plug-in dostępnych w Europie. Ampera to konstrukcja bliźniacza dla Chevroleta Volta, dostępna na Starym Kontynencie od 2011 r. Moc systemowa wynosi niezłe 150 KM, choć na dzisiejsze warunki to już nie jest oszałamiająca wartość. Największą zaletą Ampery jest niezły zasięg w trybie elektrycznym – w zależności od warunków wynosi od 40 do nawet 65-70 km. Wady? Gdy Ampera była nowa, kosztowała dość pokaźne pieniądze, co oznacza, że dziś podaż używanych aut nie jest zbyt duża, choć sytuację nieco ratują Volty przywiezione z USA (warto je dokładnie prześwietlić). Dość zachęcające okazują się ceny na rynku wtórnym (sensowne egzemplarze chodzą po 45-50 tys. zł), ale problemem może być obsługa – nie każdy serwis Opla (zwłaszcza niezależny) podejmie się napraw. Jeśli chodzi o usterki, to warto wymienić np. problemy z modułem świateł (akcja serwisowa), kłopoty z działaniem pilota (ryglowanie zamków).
Archiwum / Auto Świat
Peugeot 508 RXH (2012-16)
Hybrydowy Peugeot 508 RXH to swego rodzaju ciekawostka, gdyż mamy do czynienia z hybrydą z napędem na obie osie, ze zwiększonym prześwitem i opartą na silniku wysokoprężnym (2.0 HDi). W tym aucie nie ma mechanicznego połączenia pomiędzy przednimi a tylnymi kołami, bo za napędzanie tylnych kół odpowiada wyłącznie jednostka elektryczna, która może dostarczyć do 200 Nm momentu. W jeździe np. po kiepskich drogach pomaga ustawienie przełącznika w tryb 4WD, który wymusza ciągłą pracę tylnego silnika. Spalanie? Dość dobre, czyli od nieco ponad 4 do ok. 6 l/100 km. A mimo to sukcesu nie było, z czasem z oferty „508-
-ki” zniknęła hybryda, a wersja RXH została zwykłym podniesionym kombi z napędem wyłącznie na przód. W hybrydzie początkowo zdarzały się problemy ze sterowaniem układem hybrydowym, trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że może nie działać on wtedy, gdy... dopala się filtr FAP.
Archiwum / Auto Świat
Toyota C-HR (od 2016 r.)
Model w zasadzie skazany na sukces: crossover, modne nadwozie i dopracowany napęd hybrydowy. Do tego wysoka bezawaryjność – bez dwóch zdań, C-HR to auto poszukiwane na rynku wtórnym. Mamy tu napęd HSD nowszej generacji (Hybrid Synergy Drive) oparty na silniku 1.8 i wspólny z tym z Priusa IV – w porównaniu ze starszą generacją HSD jest bardziej wydajny, lżejszy i... równie niezawodny. Pojedyncze uwagi dotyczyły np. problemów z rozruchem po dłuższym postoju, ale to najczęściej była kwestia rozładowanego akumulatora 12 V, nie ma już za to w zasadzie problemów z wyciekami z pompy wody, które zdarzały się od czasu do czasu np. w Priusach III. Z czasem do oferty dołączyła hybryda oparta na silniku 2.0 (wyposażony też we wtrysk bezpośredni – w 1.8 mamy tylko pośredni, co niektórzy wykorzystują do tego, by założyć instalację LPG). Dodatkowy plus: wysoka podaż aut krajowych z udokumentowaną historią i niewielkimi przebiegami.
Archiwum / Auto Świat
Toyota Prius III (2009-16)
W zorzec hybrydy z Sèvres: gdyby nie Prius I z 1997 r., Toyota nie byłaby dziś chyba tu, gdzie jest. Trzecia generacja Priusa weszła na rynek w 2009 r. i dziś stanowi jedną z najbardziej pożądanych hybryd na rynku wtórnym – dominuje zwykła odmiana 1.8 HSD, bo choć Toyota eksperymentowała w tej generacji z wersją plug-in, to jednak jest to raczej biały kruk. Dostępna była też bardziej praktyczna odmiana o nazwie „Prius+”, mająca formę kompaktowego vana. Główną zaletą Priusa III – tak jak większości innych hybryd Toyoty – jest wysoka trwałość. Ale uwaga: nie jest to już najnowszy model, wiele egzemplarzy poddawano wysilonej eksploatacji, wiele służyło np. jako taksówki. Wysoki popyt sprzyja też nieuczciwym sprzedawcom, którzy przywożą z zagranicy egzemplarze po większych lub mniejszych szkodach. Typowe usterki? Rozładowane akumulatory 12 V, problemy z pompą cieczy chłodzącej, rzadziej – z rozrządem.
Archiwum / Auto Świat
Volkswagen Passat GTE (od 2015 r.)
Tak jak i wielu innych europejskich konkurentów, również Volkswagen zamiast na konwencjonalnych hybrydach skupił się od razu na wersjach plug-in oraz elektrykach. Ładowany z gniazdka Passat B8 występuje jako sedan oraz kombi (Variant) i dostał oznaczenie „GTE”. Zasięg na prądzie jest niezły i w wersji przed liftem (po modernizacji – większy zespół akumulatorów) wynosi ok. 40-50 km. Silnik spalinowy to dobrze znana jednostka 1.4 TSI (EA211), zaś moc systemowa wynosi całkiem niezłe 218 KM. Za przeniesienie napędu odpowiada specjalnie dopasowana do wersji plug-in skrzynia DSG z sześcioma przełożeniami. Passat GTE punktuje wysokim komfortem jazdy i zazwyczaj niezłym wyposażeniem, choć bagażniki – jak to w hybrydach – pomieszczą mniej bagażu niż Passaty w wersji spalinowej. Trwałość? Dobra, choć uwaga np. na elektronikę, znamy przypadki wymiany baterii trakcyjnych w ramach gwarancji.