• sprawdziliśmy jakie ciekawe używane auta z nadwoziem coupe można kupić na polskim rynku za około 10 tys. zł
  • większość modeli ma napęd na przednie koła, ale wśród naszego zestawienia jest też jeden rodzynek
  • podstawowym problemem niemal wszystkich prezentowanych samochodów tu samochodów jest korozja

Tanie coupe – BMW serii 3 (E36 i E46)

Tanie coupe za 10 tys. zł Foto: Producenci / Auto Świat
Tanie coupe za 10 tys. zł

Tym razem nie podamy Wam generacji, bo dysponując kwotą około 10 tys. zł macie wybór wśród dwudrzwiowych E36 i E46. Coraz lepszym pomysłem z punktu widzenia dostępności i braku tuningu jest E46. W przypadku tej generacji nieco łatwiej też o samochód zadbany. Niestety szansa na benzynowy sześciocylindrowy motor za kwotę 10 tys. zł w nieskorodowanym dwudrzwiowym E46 jest już coraz mniejsza. Od biedy można też zainteresować się odmianą z nadwoziem Compact, której wygląd nieco mniej przypomina coupe, ale dalej może się podobać. W jej przypadku również za kwotę 10 tys. zł wybierać będziecie wśród aut z podstawowymi silnikami. E36 też da się kupić, ale stan dostępnych samochodów jest już coraz gorszy. Sporo z nich zostało przygotowane do amatorskich driftów i ma zwykle bardzo słaby stan techniczny, a te ładne zaczynają powoli drożeć (zwłaszcza jak mają benzynowe R6 pod maską).

Tanie coupe – Honda Accord VI coupe

Tanie coupe za 10 tys. zł Foto: Producenci / Auto Świat
Tanie coupe za 10 tys. zł

To chyba jeden z najtańszych sposobów na V6 w stylowym coupe. Niestety Accord VI coupe, podobnie zresztą jak jego inne wersje nadwoziowe, ma napęd na przód (jedynie w Japonii oferowano kombi 4x4), co psuje nieco zabawę. Z drugiej strony to wielkie auto, nastawione raczej na dostojne przemieszczanie się po autostradach. Samochód produkowany był w USA, ale w europejskich wersjach dostępne były w nim także benzynowe dwulitrówki. Te wersje są nieco tańsze, ale sporo palą, a nie mają zbyt dobrych osiągów. Z drugiej strony odmiana V6 miała tylko i wyłącznie skrzynię automatyczną, w przypadku Accorda nie ma więc tu wersji dla każdego. Niestety wybór na rynku nie jest duży, do tego wszystkie niemal Accordy mają już problemy z korozją. Do tego te importowane indywidualnie z USA, także często powypadkową przeszłość. Nie zmienia to faktu, że wciąż da się w naszym budżecie znaleźć coś interesującego.

Tanie coupe – Opel Calibra

Tanie coupe za 10 tys. zł Foto: Producenci / Auto Świat
Tanie coupe za 10 tys. zł

Kiedyś wyśmiewana, dzisiaj coraz częściej doceniana Calibra, wciąż pojawia się na rynku wtórnym. Niestety jest jej coraz mniej. Korozja, oszczędzanie na serwisach, wiejski tuning, wszystko to sprawiło, że liczba egzemplarzy tego modelu spada i to mimo dość masowej produkcji. Oczywiście, że Calibra za 10 tys. zł ma przedni napęd a do tego słabe silniki – zapomnijcie o wersjach 2.5 czy też kultowej 2.0T (która jako jedyna miała napędzane obie osie). Cóż pozostaje? Dwulitrówka, która w zależności od wersji miała: 115, 136 lub 150 KM. Plusem tego silnika są tanie naprawy, minusem słabe osiągi. Do Calibry wciąż da się znaleźć mechaniczne części zamienne, a jej największym problemem jest oczywiście korozja. Co ciekawe coraz częściej, nawet samochody z podstawowymi silnikami, zaczynają przekraczać cenowo naszą granicę – być może to więc ostatni moment na zakup tego auta w rozsądnej cenie?

Tanie coupe – Honda Prelude IV i V

Tanie coupe za 10 tys. zł Foto: Producenci / Auto Świat
Tanie coupe za 10 tys. zł

Ponownie wpisujemy dwie generacje modelu, z tego powodu, że mają zbliżone ceny i w sumie są bardzo podobnymi autami pod względem techniki i problemów. Do tego rozszerzenie polecania do dwóch generacji sprawia, że na rynku zaczyna być jakiś wybór. Niestety, Prelude najlepsze lata mają już za sobą i jeśli ktoś ma zadbanego klasyka, to raczej zobaczycie go już na zlocie, a nie w ogłoszeniu. Nieco więcej na rynku jest ostatniej generacji Prelude V, która wciąż może się podobać. Nie jest to szybki samochód, ale poza korozja nie ma się tu do czego przyczepić. Niestety wiele egzemplarzy nosi ślady różnych, często niezbyt udanych modyfikacji. Ceny zaczynają się od 4 tys. zł, ale za coś sensownego trzeba zapłacić przynajmniej 7-8 tys.

Tanie coupe – Renault Megane I Coupe

Tanie coupe za 10 tys. zł Foto: Producenci / Auto Świat
Tanie coupe za 10 tys. zł

Ten model z pewnością nie jest pierwszym, o czym pomyśleliście, słysząc o fajnym coupe za 10 tys. zł. Nie zmienia to jednak faktu, że pod wieloma względami może być dobrym pomysłem. Przede wszystkim jako jeden z nielicznych tu ma przyzwoite zabezpieczenie antykorozyjne. Nie oznacza to, że można Megane Coupe kupować w ciemno, ale szansa na nieskorodowany egzemplarz jest zdecydowanie większa niż u prezentowanej tu konkurencji. Megane ma do tego bardzo prostą konstrukcję, tanie części zamienne, udane silniki, do tego dość często kupicie je z klimatyzacją. Pewnie, że nie wygląda jak Accord, czy nawet Calibra, a do tego nie jedzie (zwłaszcza z udanym silnikiem benzynowym 1.6), ale jest autem, które może przysporzyć relatywnie niewiele problemów eksploatacyjnych.

Tanie coupe – Toyota Celica VI i VII

Tanie coupe za 10 tys. zł Foto: Producenci / Auto Świat
Tanie coupe za 10 tys. zł

Za naszą kwotę około 10 tys. zł najłatwiej jest o ostatnią generację Celicy, czyli T23 (produkowaną od 1999 do 2005 roku). Ceny przyzwoitych egzemplarzy tego modelu zaczynają się od około 7-8 tys. zł. Starszą Celicą (T20) również można się zainteresować, ale w jej wypadku liczba aut mocno skorodowanych jest większa. T23 za około 10 tys. zł będzie raczej wersją ze słabszym silnikiem 1.8 (1ZZ-FE/143 KM). Auto co prawda nie jest ciężkie, ale nie oczekujcie po tej wersji zbyt dobrych osiągów. Dużo lepiej sprawdza się mocniejsze 1.8 (2ZZ-GE/192 KM), ale mniej go na rynku i ma wyraźnie wyższe ceny. Nie ma dużych problemów z częściami mechanicznymi do tego modeli, niestety oprócz rdzy można spodziewać się sporego zużycia silnika i co za tym idzie nadmiernego zużycia oleju.

Tanie coupe – naszym zdaniem

Wszystkie prezentowane tu modele mają sporo do zaoferowania, nie są drogie, ale uważajcie, bo kupno zaniedbanego egzemplarza, może szybko wydrenować Wasze portfele. Niestety niemal niezależnie od modelu, ładne, doinwestowane samochody, bez tuningu z lat 2000. zaczynają drożeć, nie wszystkie w tym samym tempie, ale jest to tendencja zdecydowanie zauważalna.