• Myśleliśmy, że przewaga zwycięzcy będzie znacznie większa. A tymczasem - do remisu niewiele brakowało!
  • Oba samochody zapewniają przestronne kabiny w niewielkich nadwoziach. Które auto okaże się wygodniejsze i bardziej pakowne?
  • Litrowe silniki turbo zapewniają niemal identyczne parametry, ale na drodze jedno z aut odjeżdża drugiemu spod świateł
  • Mimo dobrania nie najdroższych specyfikacji, ceny jak zwykle z kosmosu, ale taniej raczej nie będzie
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Czasem warto jest postawić na najtańszą opcję i wybrać najmniejszego SUV-a w ofercie marki. Piszemy to bez entuzjazmu? Przeciwnie. Tym razem bowiem mamy do czynienia z samochodami, które co prawda są bardzo drogie jak na swoje pozycjonowanie w portfolio producentów, ale za to w bardzo zgrabnych rozmiarach oferują wygodę podróżowania, która pozostawia niewiele do życzenia. To zachęca do dalszego poznawania, bo takie mamy czasy - tyle kosztują budżetowe, małe SUV-y. Ale te są chociaż na tyle wygodne, że przewieziecie na ich tylnych kanapach także dorosłe osoby i to w godnych warunkach, a nie tylko (małe) dzieci.

W przypadku Hyundaia i Volkswagena mówimy tu o najmniejszych dostępnych autach tych marek, pozwalających patrzeć na hatchbacki z góry. Ciekawe, czy również najmniejsze silniczki turbo dadzą sobie radę? W mini-SUV-ie z Wolfsburga mówimy tu o litrowym TSI o mocy 95 KM, a w koreańskim aucie – o również litrowym trzycylindrowcu o mocy 100 KM.

Hyundaia można co prawda kupić również z wolnossącym silnikiem czterocylindrowym 1.2 o mocy 84 koni mechanicznych, ale do takiego zestawienia nie byłoby jak dobrać konkurenta, który oferuje wyłącznie silniki turbo. W efekcie dobraliśmy auta z niemal identycznymi parametrami mocy i momentu obrotowego: w Hyundaiu 172 Nm dostępne są od 1500 obrotów na minutę, a w Volkswagenie 175 Nm od 1600 obrotów na minutę.

Oba samochody występują z seryjnymi filtrami cząstek stałych, niezbędnymi do spełnienia najnowszej normy czystości spalin nawet w przypadku tak malutkich silników o pojemności jednego litra. Taka ciekawostka, bo może tego nie wiecie: temat cząstek stałych w silnikach benzynowych pojawił się wraz z zastosowaniem bezpośredniego wtrysku paliwa.

Okazało się, że napęd benzynowy też takie cząsteczki emituje, jednak są one zbyt drobne, aby można je było zobaczyć, tak jak w przypadku silników Diesla. Za to są one najmniej "zdrowe" dla ludzi, bo najłatwiej przedostają się do płuc. Ale dość tych naukowych ciekawostek – jeżeli ktoś kupuje SUV-a z najmniejszym silnikiem, to pewnie bardziej zainteresuje go wygoda w kabinie.

Hyundai Bayon Foto: Auto Bild
Hyundai Bayon

Proporcja między wymiarami nadwozi a przestronnością kabin urzeka w tych SUV--ach wyjątkowo. Krótsze od Golfa oba samochody zapewniają odprężającą jazdę na wysokich pozycjach siedzących na wszystkich miejscach. Jednakże są różnice. W niższym Bayonie siedzimy niżej, bo tylko w ten sposób można było wygospodarować zapas miejsca nad głowami pasażerów porównywalny z wyższym T-Crossem.

Na tylne fotele koreańskiego auta wsiada się mniej wygodnie niż na wyżej posadowione "krzesła" niemieckiego SUV-a z większymi drzwiami i wyższą linią dachu. Volkswagen notuje także przewagę w bagażniku, gdyż nie ma w nim akumulatora systemu miękkiej hybrydy, którą ma testowany przez nas model Hyundaia. Taka konfiguracja nie jest obecnie dostępna w Polsce

– najwyraźniej polscy klienci Hyundaia nie uznają systemu MHEV 48 V za wartość dodaną, tylko za dopłatę, i dlatego importer zrezygnował z oferowania takiego auta na naszym rynku. Ale poradziliśmy sobie – oszacowaliśmy cenę, bazując na różnicy między wersjami silnikowymi bez hybrydy innych modeli marki i z nią, czyli wszystko będziecie mieli policzone i podsumowane w tabelach na końcu materiału. Jak zwykle w porównaniach "Auto Świata".

VW T-Cross Foto: Auto Bild
VW T-Cross

Bagażnikom należy się jednak jeszcze więcej uwagi. Po pierwsze, wspomniany akumulator w Hyundaiu z rynku niemieckiego znajduje się w schowku pod podłogą kufra. Po drugie, metoda VDA dolicza pojemność tego schowka do całkowitej pojemności bagażnika (wynoszącej 334 l). Po trzecie, Hyundai każe podnosić bagaże aż o 5,5 cm wyżej ze względu na wyższy próg załadunkowy. Jeżeli szukacie "SUV-a na zakupy", to taki szczegół może mieć znaczenie, chyba że podjeżdżacie mobilnym koszykiem w markecie aż do bagażnika samochodu.

A teraz będzie o Volkswagenie, bo tutaj jest więcej możliwości do opisania. Jeżeli ktoś planuje zakup T-Crossa w wyższej specyfikacji i myśli o dokupieniu jeszcze systemu audio Beats, to nie tylko straci na pojemności bagażnika, lecz także nie opuści podwójnej podłogi do najniższej pozycji. Do tego tylna kanapa jest standardowo przesuwana, co pozwala uzyskać 455 litrów katalogowej pojemności bagażowej. My nie daliśmy się na to nabrać – wtedy bowiem zajęcie miejsca z tyłu staje się niemożliwe. Dlatego naszym zdaniem prawidłowa pojemność bagażnika to 385 litrów i taką też wartość oceniamy w tabelach. Nie dajmy się zwariować.

Jeżeli chodzi o ergonomię obsługi, to mimo wirtualnych kokpitów w obu autach mamy do czynienia z różną filozofią instrumentów. Volkswagen dał się wpuścić swoim wizjonerom w bezsensowny rynkowy trend, który ocenia nowoczesność samochodu po liczbie elementów obsługiwanych dotykowo. To bardzo zła tendencja, będąca zaprzeczeniem ergonomii i dodatkowo poświęcająca bezpieczeństwo jazdy dla mody.

Tam, gdzie w Hyundaiu (również w przypadku klimatyzacji automatycznej, którą doliczyliśmy w tabelce z wyposażeniem) mamy do dyspozycji wygodne przyciski lub pokrętła, w Volkswagenie musimy... gładzić. I przestać obserwować drogę, a zamiast tego wpatrywać się w wyświetlacze, żeby sprawdzić, jaki efekt przyniesie nasze smyranie klimatyzacji.

To ergonomiczny absurd – nie bójmy się tego określenia, bo ktoś musi wreszcie nazwać rzeczy po imieniu. Ale Hyundaiowi też się dostanie, a mianowicie za robienie z fabrycznej nawigacji ekskluzywnego dodatku, dostępnego dopiero w najbardziej luksusowej specyfikacji, i to jeszcze za dodatkową słoną opłatą. I co z tego, że zawiera ona wzmocniony system audio? 6000 zł na nawigację i tak trzeba wyłożyć.

Hyundai Bayon i VW T-Cross Foto: Auto Bild
Hyundai Bayon i VW T-Cross

Za to na drodze Hyundai potrafi pokazać Volkswagenowi figę. Dzięki krócej zestopniowanej sześciobiegowej skrzyni koreańskie auto ma lepsze przyspieszenie i zryw, a nawet elastyczność na najwyższym biegu, co bardzo rzadko się zdarza. Od zera do stu kilometrów na godzinę Bayon odjeżdża rywalowi o osiem dziesiątych sekundy, a z każdym kolejnym kilometrem na godzinę przewaga ta jeszcze rośnie.

Zmiana biegów przebiega przyzwoicie, jednak prowadzenie dźwigni mogłoby być bardziej dopracowane w obu autach, bo czasem podczas zmiany przełożeń pojawia się niepotrzebny opór. No i o trzycylindrowej naturze napędów nie da się zapomnieć – to raczej żywotnie pomrukujące niż pozostające w tle jednostki napędowe. Gdy będziecie zastanawiać się nad tym, który model z ofert Hyundaia i Volkswagena wybrać, pamiętajcie, że hałas napędu zależy nie tylko od samego silnika, lecz także od nadwozia, w którym pracuje. Ten sam silnik potrafi być głośniejszy w jednym modelu, a w innym cichszy i nie ma w tym nic zaskakującego.

Pudełkowaty i wyższy o ponad osiem centymetrów Volkswagen nie jest tak zwinny na drodze, jak rywal, ale za to odwdzięcza się odczuwalnie wyższym komfortem jazdy oraz większymi rezerwami resorowania po pełnym obciążeniu samochodu. To dlatego, że T-Cross stawia na duży skok zawieszenia. W efekcie nadwozie niemieckiego auta łatwiej rozbujać w slalomie i przy zdecydowanych zmianach kierunku jazdy, jednak na drogach o gorszej jakości taka charakterystyka, połączona z liniowym charakterem układu kierowniczego, będzie zaletą nie do pogardzenia. Kiedy przesadzicie z prędkością, rygorystycznie skonfigurowane ESP natychmiast zainterweniuje. Takie bezpieczne zestrojenie jest wskazane w rodzinnym SUV-ie.

Bayon na początku wydaje się tylko minimalnie twardszy w resorowaniu, co przekłada się na mniejsze przechyły karoserii podczas zdecydowanych ruchów kierownicą. Ale wjedźcie na gorszą drogę, a od razu odczujecie różnicę w komforcie na korzyść T-Crossa. Hyundai wyraźnie lubi przede wszystkim idealnie gładki asfalt. Chyba że mówimy o długich pofalowaniach jezdni, na których koreańskie auto dobrze sobie radzi. I byłoby tu uznane prawie za sportowca, gdyby nie układ kierowniczy, który w centralnym położeniu jest co prawda bezpośredni, ale w miarę zacieśniania skrętu przestaje dawać kierowcy należyte wyczucie samochodu.

Hyundai Bayon 1.0 T-GDI kontra Volkswagen T-Cross 1.0 TSI - wyniki pomiarów drogowych (oceniane)

Wyniki testu VW Hyundai
Przyspieszenie 0-50 km/h 4,2 s 3,5 s
Przyspieszenie 0-100 km/h 12,3 s 11,5 s
Przyspieszenie 0-130 km/h 21,7 s 19,1 s
Elastyczność 60-100 km/h 10,8 s (na 4. biegu) 8,8 s (na 4. biegu)
Elastyczność 80-120 km/h 18,6 s (na 5. biegu) 17,5 s (na 6. biegu)
Masa rzeczywista/ładowność 1253/477 kg 1200/460 kg
Rozdział masy (przód/tył) 58/42 proc. 61/39 proc.
Średnica zawracania (w lewo/w prawo) 10,6/10,6 m 11,0/10,9 m
Hamowanie ze 100 km/h (zimne) 34,7 m 35,8 m
Hamowanie ze 100 km/h (gorące) 34,8 m 35,6 m
Hałas w kabinie przy 50 km/h 59 dB (A) 59 dB (A)
Hałas w kabinie przy 100 km/h 66 dB (A) 67 dB (A)
Hałas w kabinie przy 130 km/h 70 dB (A) 70 dB (A)
Spalanie testowe 6,3 l/100 km 6,2 l/100 km
Zasięg 635 km 645 km

Hyundai Bayon 1.0 T-GDI kontra Volkswagen T-Cross 1.0 TSI - dane katalogowe (nieoceniane oprócz pojemności bagażników)

Dane producenta T-Cross Bayon
Silnik: typ/cylindry/zawory benzynowy, turbo/R3/12 benzynowy, turbo/R3/12
Ustawienie silnika poprzecznie z przodu poprzecznie z przodu
Zasilanie/napęd rozrządu wtrysk bezpośredni/pasek wtrysk bezpośr./łańcuch
Pojemność skokowa 999 cm3 998 cm3
Moc maksymalna 95 KM przy 5000 obr./min 100 KM przy 4500 obr./min
Maks. moment obrotowy 175 Nm przy 1600 obr./min 172 Nm przy 1500 obr./min
Prędkość maksymalna 180 km/h 183 km/h
Skrzynia biegów manualna, 5-biegowa manualna, 6-biegowa
Napęd na przednie koła na przednie koła
Hamulce (przód/tył) tw/b tw/t
Pojemność bagażnika 385-1281 l 334-1128 l
Pojemność zbiornika paliwa 40 l 40 l
Marka i model opon testowanego auta Michelin Primacy 4 Continental Eco Contact 6
Rozmiar opon testowanego auta 205/55 R 17 205/55 R 17
Emisja CO2; filtr cząstek stałych 130 g/km; S 125 g/km; S
Masa holowanej przyczepy z hamulcem/bez 1000/620 kg 1110/450 kg

Hyundai Bayon 1.0 T-GDI kontra Volkswagen T-Cross 1.0 TSI - wyposażenie i ceny opcji (oceniane)

Wyposażenie T-Cross Bayon
Wersja 1.0 TSI Life 1.0 T-GDI Smart
Airbagi czołowe/boczne/kurtyny powietrzne S/S/S S/S/S
Asystent świateł drogowych 1100 zł (pakiet) S
Światła dzienne LED/pełne światła LED S/5680 zł (pakiet) S/2500 zł
Klimatyzacja manualna/automatyczna S/5680 zł (pakiet) S/1200 zł
Elektr. podgrzewane/składane lusterka boczne S/S S/S
Elektrochromatyczne lusterko wewnętrzne 1100 zł (pakiet) N
System multim./nawigacja/radio DAB S/4510 zł (pakiet)/S S/N/S
Bluetooth/złącze USB/CarPlay i Android Auto S/S/1020 zł lub S dla nawig. S/S/S
Skórzana kierownica wielof./kluczyk zbliżeniowy S/1700 zł S/N
Ekran head-up/wirtualne zegary N/1810 zł N/S
Podgrzewane fotele/kierownica 1500 zł/N 1000 zł za obie opcje
Automat parkujący N N
Tempomat/adaptacyjny tempomat N/2500 zł S/N
Czujniki park. tylne/przednie/kamera cofania 2220 zł za 2 opcje/1270 zł S/N/S
System unikania kolizji/czujnik martwego pola S/1410 zł S/N
Asystent pasa ruchu/skaner znaków drogowych S/4510 zł (pakiet) S/S
Wykrywanie zmęczenia kierowcy 320 zł S
Lakier metalizowany/alufelgi w testowanym aucie 2240/2200 zł (17 cali) 2100 zł/S (17 cali*)

*w Polsce felgi 17-calowe dostępne od specyfikacji Executive.

Hyundai Bayon 1.0 T-GDI kontra Volkswagen T-Cross 1.0 TSI - cena, gwarancja i przeglądy (oceniane)

Gwarancja/ceny T-Cross Bayon
Cena wyjściowa 82 390 zł 84 800 zł**
Gwarancja mechaniczna 2 lata 5 lat
Gwarancja perforacyjna 12 lat 12 lat
Przeglądy co 30 tys. km co 15 tys. km
Cena po doposażeniu 102 010 zł 89 500 zł**

**cena oszacowana przez redakcję.

Hyundai Bayon 1.0 T-GDI kontra Volkswagen T-Cross 1.0 TSI - punkty i klasyfikacja

Nadwozie Maks. pkt. VW Hyundai
Przestronność z przodu 40 31 31
Przestronność z tyłu 30 23 22
Pojemność bagażnika 25 18 16
Ładowność 15 11 11
Widoczność 20 14 12
Fotele, pozycja kierowcy 30 24 23
Ergonomia obsługi 20 14 16
Jakość wykończenia 20 15 15
Suma punktów 200 150 146
Napęd i zawieszenie Maks. pkt. VW Hyundai
Przyspieszenie 25 14 15
Elastyczność 25 16 17
Poziom hałasu 15 11 11
Skrzynia biegów 15 10 11
Zachowanie na drodze 30 25 26
Komfort jazdy 30 24 23
Układ kierowniczy 15 14 13
Średnica zawracania 5 5 4
Skuteczność hamulców 40 35 33
Suma punktów 200 154 153
Koszty Maks. pkt. VW Hyundai
Cena po doposażeniu 50 40 44
Zużycie paliwa 30 25 25
Wyposażenie – komfort 40 18 15
Wyp. – bezpieczeństwo 30 18 15
Ubezpieczenia 10 9 9
Gwarancja 15 8 14
Przeglądy 10 10 5
Suma punktów 185 128 127
Wynik końcowy 585 432 426
Miejsce w teście 1. 2.

Hyundai Bayon 1.0 T-GDI kontra Volkswagen T-Cross 1.0 TSI - spalanie testowe kontra katalogowe zużycie paliwa

Hyundai Bayon i VW T-Cross - test spalania Foto: Auto Bild
Hyundai Bayon i VW T-Cross - test spalania

Takie wyniki testu spalania lubimy! Nie dość, że oba auta zużyły rozsądne ilości benzyny, to jeszcze przekroczyły katalogowe obietnice producentów o nieco ponad dziesięć procent. Powiecie, że przecież to normalne, bo mamy już od dawna nowy, miarodajny cykl pomiarowy WLTP. Nie zawsze jest tak dobrze.

Podsumowanie

Jesteście zaskoczeni? My trochę tak, ale nie w tę stronę, w którą myślicie. Znacznie odważniej i atrakcyjniej wystylizowany Hyundai okazał się bowiem tylko trochę mniej przestronny i wygodny od swojego niemieckiego rywala. Spodziewaliśmy się większej różnicy, chociaż oczywiście T-Cross notuje przewagę np. w wygodzie zajmowania miejsc i podróżowania na tylnej kanapie. Po starcie spod świateł Hyundai okazał się szybszy, ale umówmy się: SUV-ów z podstawowymi silnikami nie kupujemy do wyścigów.