McLaren 720S – jak... laserowy skalpel

Błażej Buliński
Błażej Buliński
  • McLaren 720S stanowi rdzeń rozwoju marki, która choć ma bogatą tradycję wyścigową, to samodzielnie seryjnie produkuje auta raptem od dekady
  • McLaren ponad wszystko stawia kontrolowalność, opanowanie, nanoprecyzję
  • Amortyzatory pełnią zarazem funkcję aktywnych stabilizatorów, i mają potężną jak na tego typu wóz rozpiętość twardości
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl
Kategoria superaut rządzi się swoimi prawami, to motoryzacyjny olimp. Najpierw krążą plotki o nowym „bogu”, który zmieni układ sił. Następnie świat obiegają zdjęcia tajemniczych, pokracznych mułów testowych. Napięcie rośnie. Producent wypuszcza strzępy informacji, podsycając „buzz”, i w tajemnicy pokazuje auto wybranym klientom, przyjmuje też pierwsze rezerwacje. Gdy płótno po raz pierwszy jest publicznie ściągane z auta, świat wstrzymuje oddech. Potem ochy i achy, próby i laury, Nürburgring, nie Nürburgring, pojedynki gigantów, może też starty w wyścigach i szlachetne trofea. Wersja z otwieranym dachem, specjalne edycje, nowe wymyślne opcje, popisy, by utrzymać się na szczycie. Nim kariera produkcyjna się skończy, jest odprawiany jeszcze benefis, wypuszczane final edition, kolekcjonerzy ponownie kuszeni. Po czym taki boski supercar i tak pozostaje nieśmiertelny, hołubiony, z biegiem lat często coraz bardziej ceniony i wyżej wyceniany. To jest żyćko!
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Błażej Buliński
Błażej Buliński

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu